Prawda i Dobro
Naturalna tarcza przed depresją. Każdy tego potrzebuje
18 kwietnia 2026

Czy dobro to tylko efekt wychowania, czy coś, z czym przychodzimy na świat? Nowe badanie pokazuje coś, co trudno zignorować: już niespełna dwuletnie dzieci odczuwają większą radość, kiedy dają, niż kiedy dostają.
Nowe badanie, opublikowane w Developmental Science, sugeruje, że dobro w człowieku nie jest efektem ubocznym kultury czy religii,lecz czymś pierwotnym, co siedzi w naszym układzie emocjonalnym od najwcześniejszych miesięcy życia
Badanie przeprowadzono na grupie 134 maluchów w wieku od 16 do 23 miesięcy. Dzieciom dawano smakołyki, po czym organizowano prostą „zabawę w dzielenie się”. Dziecko mogło podarować jeden ze swoich smakołyków pluszowej małpce, mogło dać małpce smakołyk z miseczki eksperymentatora, mogło obserwować, jak eksperymentator daje małpce smakołyk lub po prostu mogło samo otrzymać smakołyk. Małpka za każdym razem reagowała entuzjastycznie. Radość dzieci – na podstawie nagrań wideo – oceniali natomiast niezależni sędziowie.
Okazało się, że maluchy były wyraźnie bardziej szczęśliwe, kiedy same dawały smakołyki, niż gdy je dostawały. I to niezależnie od tego, czy oddawały coś ze swojego zapasu czy z zapasów eksperymentatora. Co więcej, aktywne dzielenie się dawało większą radość niż samo obserwowanie, jak ktoś inny obdarowuje małpkę.
Wyniki te dostarczają dowodów na to, że satysfakcja z dzielenia się pojawia się tuż po jego wystąpieniu, co może stanowić bezpośredni mechanizm napędzający współpracę wśród różnych społeczeństw
– podkreślają autorzy badania. Sugerują przy tym, że to właśnie to ciepłe uczucie, które pojawia się, gdy robimy coś dobrego dla innych może być jednym z mechanizmów napędzających współpracę w ludzkich społeczeństwach.
Badanie pokazuje, że współpraca międzyludzka jest napędzana naturalną nagrodą emocjonalną. Dawanie tworzy pozytywne pętle sprzężenia zwrotnego. Im częściej robimy coś dobrego dla innych, tym większą odczuwamy radość, co zachęca do kolejnych aktów życzliwości. W szerszym kontekście teorii ewolucyjnych wyniki te dobrze wpisują się w ideę, że współpraca wymaga nie tylko norm i kar, ale również wewnętrznych nagród. Takich jak poczucie sensu, radości, satysfakcji z bycia potrzebnym.
Co to mówi o nas, jako o ludziach? To, że dobro w człowieku nie jest czymś, co dopiero trzeba wykształcić. Pojawia się bardzo wcześnie – tuż po tym, jak dziecko zaczyna w ogóle dzielić się zasobami. To, że już niespełna dwuletnie dzieci przejawiają większe szczęście, gdy same coś dają, niż gdy coś dostają, podcina narrację, w której człowiek z definicji jest zimnym egoistą, a dobro w człowieku to wyłącznie krucha nadbudowa kultury czy religii.
Nie znaczy to oczywiście, że dzieci zawsze będą się dzielić ani że kultura i wychowanie nie mają znaczenia. Pokazuje jednak, że u samych podstaw ludzkiego rozwoju znajduje się coś jeszcze. To emocjonalna, cielesna przyjemność z tego, że robi się coś dla kogoś. W czasach, gdy tyle mówi się o kryzysie empatii, to badanie daje nadzieję, że życzliwość nie jest walką z naturą, lecz powrotem do niej.
Przeczytaj również: Pomaganie jak fizyczna potrzeba. Jak zmieniać świat wokół siebie
Życzymy udanych zakupów!
Redakcja
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: