Nauka
W historii kataklizmów powtarza się jedna liczba. Geolodzy nie wiedzą dlaczego
09 sierpnia 2026

Pracoholicy rzadko odmawiają dodatkowych zadań, zostają po godzinach i zwykle uchodzą za wzór zaangażowania. Coraz więcej badań pokazuje jednak, że pracoholizm w pracy ma swoją cenę. Problem ujawnia się tam, gdzie sukces zależy nie tylko od wysiłku jednej osoby, ale od współpracy całego zespołu.
Pracoholik zwykle kojarzy się z kimś, kto zostaje po godzinach, odpisuje na służbowe wiadomości w weekend i nie odmawia kolejnych zadań. Z perspektywy pracodawcy taki pracownik może wyglądać jak ideał. Dlatego wiele firm nadal ceni ten typ zachowania bardziej niż spokojne, stabilne zaangażowanie. Kłopot pojawia się wtedy, gdy taka osoba musi nie tylko wykonać własną część pracy, ale też odnaleźć się w zespole.
Badanie Guido Alessandriego i współautorów z 2020 roku pokazało, że pracoholizm nie ogranicza się do długich godzin pracy. Autorzy opisują go jako silny wewnętrzny przymus działania. Sprawia on, że człowiek angażuje się w pracę nawet wtedy, gdy sytuacja tego nie wymaga. Badacze przez trzy miesiące obserwowali 85 policjantów i zauważyli prostą zależność. Im silniejsze skłonności pracoholiczne wykazywali pracownicy, tym rzadziej pomagali kolegom i angażowali się w sprawy zespołu.
Nie chodziło jednak po prostu o brak czasu. Badacze zwracają uwagę, że pracoholicy sami zawyżają swoje poczucie obowiązków i biorą na siebie więcej, niż rzeczywiście trzeba. W efekcie coraz mniej czasu i energii zostaje im na rzeczy, które podtrzymują pracę zespołu: koordynację, wsparcie czy zwykłą wymianę informacji. Skupieni na utrzymaniu kontroli nad własną pracą, nie widzą też, że pomaganie innym mogłoby w przyszłości zaowocować wsparciem z ich strony albo wzmocnić poczucie przynależności do zespołu.
To właśnie tutaj ujawnia się paradoks pracoholizmu. Cecha, która w pracy indywidualnej może pomagać – silna koncentracja, wytrwałość i gotowość do brania na siebie trudnych zadań – w pracy zespołowej zaczyna działać odwrotnie.
Autorzy badania sugerują, że najlepiej dopasowane do pracoholików są role wymagające wysokich kompetencji i złożonych zadań, ale niewymagające silnej współzależności z innymi. Innymi słowy: tam, gdzie liczy się samodzielne dowiezienie wyniku, ich styl działania może być skuteczny. Tam, gdzie potrzebna jest współpraca, ten sam styl staje się obciążeniem.
Potwierdzają to także szersze analizy nad różnicą między pracoholizmem a zdrowym zaangażowaniem w pracę. Holenderscy badacze Wilmar Schaufeli i Toon Taris pokazują, że pracownicy naprawdę zaangażowani częściej podejmują dodatkowe działania wykraczające poza formalny zakres obowiązków. Częściej też wykazują się innowacyjnością, podczas gdy pracoholicy są w tych obszarach wyraźnie słabsi.
Różnica nie polega więc na tym, kto pracuje więcej, ale na tym, jak kieruje swoją energię. Jedni inwestują ją zarówno w zadanie, jak i w relacje. Drudzy niemal wyłącznie w zadanie.
W praktyce dobrze widać to choćby w pracy nad wspólnym raportem w agencji czy dziale komunikacji. Jeśli jedna osoba nie ufa tempu reszty zespołu, poprawia po innych, nie deleguje i bierze na siebie kolejne fragmenty tekstu, początkowo może sprawiać wrażenie najbardziej zaangażowanej. Z czasem jednak spowalnia całość, bo zamiast porządkować pracę zespołu, zaczyna ją skupiać wokół siebie. Problemem nie jest więc nadmiar wysiłku sam w sobie, lecz sposób, w jaki ten wysiłek zostaje użyty.
Nie oznacza to, że pracoholizm w pracy zawsze szkodzi. Skutki zależą od tego, czy zadanie wymaga przede wszystkim indywidualnego wysiłku, czy współdziałania. W pierwszym przypadku intensywne skupienie na pracy może pomagać. W drugim – często zaczyna działać przeciwko zespołowi.
Przeczytaj również: Mają władzę i ludzi wokół. Dlaczego na szczycie zostają sami?




***
Czytelnicy Holistic News z kodem: PRAWDA3 otrzymują 20% rabatu!
Spotkajmy na Holistic Talk w Cavatina Hall!
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:
Nauka
09 sierpnia 2026



Zmień tryb na ciemny