Resi Capital - Deweloper miejskiej przyszłości

Niemcy stawiają warunki centrom danych. USA i Chiny tracą na starcie 

dwóch mężczyzn w ciasnym korytarzu opracowują bazy danych

Lokalne centra danych nie są dla mieszkańców atrakcyjną inwestycją. Zamiast zwracać uwagę wyłącznie na korzyści wynikające np. ze zwiększenia liczby miejsc pracy, badani mocno reagują na koszty energii i wody, a przede wszystkim na pochodzenie inwestora

Niemcy dostali różne wersje tej samej inwestycji 

Naukowcy z Georgetown University sprawdzili, jakie jest nastawienie obywateli do budowy centrów danych w Niemczech. Przeprowadzili dwa eksperymenty ankietowe. W jednym z nich część respondentów otrzymywała informacje podkreślające korzyści związane z cyfrową suwerennością Niemiec, a więc i Europy. W drugim badaniu porównywali hipotetyczne projekty centrów danych różniące się m.in. operatorem, źródłem energii, wpływem na ceny oraz liczbą tworzonych miejsc pracy.

Okazało się, że poparcie dla takich inwestycji nie jest bezwarunkowe i bardzo mocno zależy od tego, jak wygląda konkretny projekt. Przedstawienie korzyści wynikających z cyfrowej suwerenności, zwiększało poparcie jedynie nieznacznie. Argumenty dotyczące ochrony danych czy wzmocnienia konkurencyjności technologicznej Niemiec także na niewiele się zdały. 

Największy wpływ na ocenę projektu miało jednak coś znacznie bardziej namacalnego.

Chiny i USA na cenzurowanym

Jak czytamy w artykule opublikowanym w czasopiśmie naukowym Nature Communications, jednym z najmocniejszych czynników okazało się to, kto miałby prowadzić centrum danych.

Jeżeli operatorem byłaby firma niemiecka lub europejska, projekt był oceniany znacznie lepiej niż wtedy, gdy za inwestycją stał podmiot amerykański lub chiński.

Tylko w przypadku firm z USA poparcie spadło o ok. 18–20 punktów procentowych, a przedsiębiorstwa z Chin zanotowały 26 punktów procentowych spadku względem europejskiej konkurencji. To jeden z najbardziej zaskakujących wyników całego badania. Pochodzenie operatora potrafiło mieć znaczenie porównywalne z bardzo wysokimi kosztami, jakie centrum mogłoby narzucić mieszkańcom.

Firma z USA jak droższy prąd 

Przyglądając się głębiej wynikom badań, okazuje się, że efekt pochodzenia operatora był porównywalny z wpływem dużego wzrostu cen energii oraz sposobu zasilania centrum.

To właśnie tutaj pojawia się jeden z najbardziej efektownych wniosków. Hipotetyczny projekt prowadzony przez firmę z USA, tracił mniej więcej tyle poparcia, co wariant zakładający nawet 20-procentowy wzrost lokalnych cen energii. Oznaczało to, że  Niemcy byli gotowi przymknąć oko na wyższe koszty, zarówno środowiskowe, jak i ekonomiczne, jeżeli tylko operator centrum danych pochodził z Europy. To nie oznacza jednak, że rachunki przestają się liczyć. Wręcz przeciwnie.

Kiedy badacze porównali postawy wobec projektów wykorzystujących różne źródła energii, okazało się, że ten czynnik również miał duże znaczenie. Ankietowani chętniej akceptowali centra zasilane energią odnawialną niż te wykorzystujące gaz czy węgiel. Wariant oparty na węglu był wyraźnie mniej popularny niż projekt zasilany OZE.

Polityka dociera nawet do serwerowni 

Różnice pojawiły się również między sympatykami poszczególnych partii. Wyborcy Lewicy i Zielonych zdecydowanie częściej preferowali energię odnawialną. Wśród sympatyków AfD źródło energii miało wyraźnie mniejsze znaczenie. Naukowcy dowiedli, że wariant projektu zakładający 20-procentowy wzrost lokalnych cen energii otrzymywał niemal 20 pkt proc. mniej poparcia niż korzystniejszy wariant cenowy.

To różnica ważna metodologicznie: badacze nie obserwowali rzeczywistej podwyżki rachunków. Respondenci oceniali hipotetyczne projekty. Podobnie wyglądała kwestia wody. Duże obciążenie miejscowych zasobów skutkuje spadkiem poparcia społeczności o 13 punktów. Nieco inaczej wyglądały pozytywne argumenty przemawiające za inwestycją.

Same miejsca pracy nie wystarczą 

Kiedy badani dowiadywali się, że nowe centra danych mogą stworzyć nawet 250 dodatkowych miejsc pracy, ich poparcie rosło. Wzrastało jednak nieznacznie – około o 10 punktów procentowych. Wynik może rozczarowywać, ale jest na to wytłumaczenie. Większość miejsc oferuje mało stabilnych etatów, przez co te korzyści nie rekompensują strachu przed wysokimi rachunkami za prąd i wodę.

Centra danych są dziś podstawową infrastrukturą cyfrowego świata. Obsługują chmurę, serwisy internetowe, media społecznościowe, mapy i coraz bardziej wymagające systemy sztucznej inteligencji. Przez lata największa część globalnej infrastruktury chmurowej rozwijała się wokół amerykańskich i chińskich gigantów technologicznych. Nasz kontynent coraz mocniej próbuje ograniczać tę zależność i rozwijać własne europejskie centra danych. Nie bez powodu.

kobieta patrzy na dokumenty w centrum baz danych w Niemczech
Fot. AnnaStills / Envato.com

Europa chce własnych centrów danych 

Chodzi między innymi o cyfrową suwerenność Europy. To jeden z argumentów wykorzystywanych przez niemieckich i europejskich polityków przy rozwijaniu własnej infrastruktury cyfrowej. Własna infrastruktura może zwiększać kontrolę państw i europejskich firm nad miejscem przetwarzania danych, jurysdykcją oraz dostępem do kluczowych usług cyfrowych, choć samo fizyczne ulokowanie serwera na terenie kraju nie oznacza jeszcze pełnej kontroli nad przechowywanymi tam danymi.

Może też ułatwiać rozwój europejskich usług chmurowych i narzędzi AI oraz zmniejszać zależność od największych dostawców spoza naszego kontynentu. Kto dysponuje taką infrastrukturą, może przyciągać inwestycje technologiczne, wpływy podatkowe oraz wysoko kwalifikowane miejsca pracy. Z tego powodu część państw i regionów próbuje przyciągać inwestorów ulgami, dostępem do energii i terenami pod duże inwestycje infrastrukturalne. Tyle że badanie pokazuje, iż sama gospodarcza obietnica może nie wystarczyć.

Obywatele Niemiec nie są aż tak optymistyczni i otwarci wobec krajowych centrów danych, jak mogłoby się wydawać. Liczy się cena energii, woda i sposób zasilania. I wyjątkowo mocno liczy się to, kto prowadzi centrum.

Właśnie dlatego zagraniczni inwestorzy, którzy chcą budować centra danych w Niemczech, muszą brać pod uwagę coś więcej niż tylko ekonomię projektu. Powinni zaoferować znacznie lepsze warunki cyfrowe oraz środowiskowe, jeśli chcą zwiększyć społeczne poparcie dla swoich inwestycji.

Warto przeczytać: Wyciek danych z wojska. „Można napisać: wiozę czołg”


Zapraszamy do: ksiegarnia.holistic.news

Życzymy udanych zakupów!
Redakcja


Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Opublikowano przez

Patrycja Krzeszowska

Dziennikarz


Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej Uniwersytetu Rzeszowskiego. W mediach pracuje od 2019 roku. Współpracowała z redakcjami newsowymi oraz agencjami copywriterskimi. Ma ugruntowaną wiedzę psychologiczną, zwłaszcza z psychologii poznawczej. Interesuje się także tematami społecznymi. Specjalizuje się w odkryciach i badaniach naukowych, które mają bezpośredni wpływ na życie człowieka.

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.