Nauka
„Z tamtymi nie da się gadać”. Tak napędzamy ten podział
28 października 2026

Uczeń czyta trzy linijki i sięga po telefon. Potem wraca do tekstu, ale musi zaczynać od początku. Wielu rodziców i pedagogów dobrze zna ten widok i szuka sposobu, by pomóc dzieciom wyciszyć myśli. Zobacz, dlaczego tradycyjna książka oraz rozmowa o niej dają w takiej sytuacji więcej, niż się wydaje, i sprawdź, jak przygotować się do wspierania młodych czytelników jako nauczyciel bibliotekarz.
Sam smartfon nie stanowi problemu – kłopot zaczyna się wtedy, gdy powiadomienia, krótkie filmy i gry przerywają każdą dłuższą czynność. Dziecko przyzwyczaja się do otrzymywania nowych bodźców bez żadnego wysiłku: przesuwa palcem po ekranie i od razu widzi kolejną treść. W efekcie zadanie, które wymaga dziesięciu minut ciągłego skupienia, szybko staje się dla niego męczące.
Przebodźcowany uczeń często bywa rozkojarzony lub rozdrażniony. Trudniej mu wysiedzieć na zajęciach, a wieczorem – zasnąć. Po powrocie do domu sięga po kolejne bodźce, bo cisza go nuży. Tymczasem to właśnie spokojnej, nieprzerwanej uwagi potrzebuje do nauki i rozmowy z drugim człowiekiem. Jak ją odbudować, jeśli większość dnia spędza przed ekranem?

Drukowana książka nie wyświetla powiadomień i nie podsuwa kolejnych propozycji. Strona i rozdział mają wyraźny koniec, a czytelnik sam decyduje o tempie lektury. Dla dziecka przyzwyczajonego do ciągłego przewijania treści na ekranie może to być zupełnie nowe doświadczenie.
Znaczenie ma również fizyczna forma książki. Przewracane kartki i przesuwana zakładka pozwalają od razu zauważyć, jak wiele udało się już przeczytać, a odłożony na półkę tom nie odciąga uwagi dźwiękiem ani światłem. Dzieciom łatwiej się też wyciszyć, gdy przed snem przeczytają kilka stron, zamiast oglądać filmy. Taki nawyk najlepiej wprowadzać jako stały, krótki wieczorny zwyczaj, a nie karę za zbyt długie granie.
Biblioterapia to świadome wykorzystywanie literatury, by wspierać odbiorcę w radzeniu sobie z trudnymi emocjami i sytuacjami. Prowadzący dobiera tekst do potrzeb grupy, a następnie omawia z uczestnikami przeczytany fragment. Dziecku łatwiej powiedzieć: „bohater się bał” niż: „ja się boję”.
Takie spotkania mogą odbywać się w bibliotece szkolnej, świetlicy albo w małej grupie po lekcjach. Czasem wystarczy krótkie opowiadanie, wiersz lub baśń oraz kilka pytań otwierających dyskusję. Uczniowie ćwiczą wtedy uważne słuchanie, nazywanie uczuć i cierpliwe czekanie na swoją kolej – umiejętności, których rzadko używają podczas szybkiego przeglądania treści na ekranie.
Wiele zależy jednak od doboru tekstu. Zbyt trudna pozycja może zniechęcić, a zbyt banalna – nie wzbudzić zainteresowania. Osoba prowadząca zajęcia potrzebuje więc dobrej znajomości literatury, wyczucia potrzeb dzieci i umiejętności kierowania rozmową.
Takie przygotowanie dają odpowiednie studia podyplomowe. W Wyższej Szkole Kształcenia Zawodowego znajdziesz bibliotekoznawstwo, które umożliwi Ci uzyskanie kwalifikacji do pracy jako bibliotekarz oraz nauczyciel-bibliotekarz. To dobry krok, jeśli pracujesz w szkole i chcesz z większą swobodą prowadzić zajęcia czytelnicze.
Początek roku akademickiego sprzyja porządkowaniu planów na kolejne miesiące. Jeśli od dawna myślisz o pracy z książką i ludźmi, możesz teraz zdobyć wiedzę oraz kompetencje, dzięki którym będziesz profesjonalnie wspierać innych poprzez literaturę.
Z kolei jeśli bardziej interesuje Cię pedagogika specjalna i chcesz pomagać dzieciom niewidomym i słabowidzącym, odpowiednim wyborem będzie tyflopedagogika. Studia podyplomowe z tego zakresu w WSKZ mają charakter kwalifikacyjny. Więcej informacji znajdziesz na stronie: studia-online.pl.
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: