Nauka
Mówimy do psa, a on naprawdę słucha. Ważny jest szczegół w mowie
29 października 2026

Kiedy nastolatek traci kontrolę nad graniem i korzystaniem z internetu, jak mu pomóc? Nowe badanie pokazuje, że wśród wielu metod jedna jest najbardziej właściwa. Działa jednak tylko w konkretnych przypadkach.
Uzależnienie od gier i internetu wśród młodych staje się coraz większym problemem. Dlatego naukowcy między innymi z Heidelberg University oraz Goethe University Frankfurt sprawdzili, co lepiej pomaga w zapobieganiu wejściu w nałóg – edukacja medialna czy klasyczna terapia?
W tym celu zaangażowali do rocznego eksperymentu 1793 uczniów z 44 niemieckich szkół. Podzielili ich na dwie grupy. Jedna została zakwalifikowana do edukacji medialnej PROTECTinfo. Druga do programu PROTECTtraining, opartego na terapii poznawczo-behawioralnej.
Obie interwencje miały identyczną strukturę – raz w tygodniu młodzież odbywała cztery sesje po 90 minut. Po 12 miesiącach testów eksperci zweryfikowali, co działa lepiej.
Okazało się, że w ogólnej populacji ochotników oba programy nie różniły się wyraźnie skutecznością. Niezależnie od grupy, każdy z uczniów miał nieznaczny spadek objawów zaburzeń związanych z grami oraz korzystaniem z internetu.
Różnica skuteczności między dwoma pomysłami ekspertów była minimalna. Zupełnie inaczej było wśród młodzieży, która miała podwyższone ryzyko problemowego grania lub korzystania z internetu.
To właśnie w tej grupie naukowcy znaleźli odpowiedź na pytanie, jakie metody zapobiegania uzależnieniom wśród nastolatków są skuteczniejsze. Analiza wykazała, że wśród 205 uczniów, którzy już na samym początku eksperymentu wykazywali zaburzenia grania albo nieokreślonego zaburzenia internetu program oparty na CBT po 12 miesiącach wyraźniej zmniejszał nasilenie objawów niż edukacja medialna.
12-miesięczna terapia wyraźnie zmniejszyła nasilenie objawów aniżeli program edukacji medialnej. Różnice były umiarkowane, ale ważne. Jeszcze większe rozbieżności odnotowano wśród osób, u których ryzyko pojawienia się uzależnienia od gier oraz internetu było wysokie.
To właśnie tam zadziałały oba programy, choć edukacja medialna pomagała tylko na umiarkowanym poziomie. Inaczej było z programem poznawczo-behawioralnym. W tej grupie spadek objawów był wyraźniejszy.
To ważne, bo oba programy były zbudowane zupełnie inaczej. Edukacja medialna skupiała się przede wszystkim na wiedzy o smartfonach, grach, komunikacji online, cyberprzemocy i bezpieczeństwie w sieci. Program CBT pracował natomiast z motywacją, emocjami, sposobami radzenia sobie z problemami i zachowaniami, które mogą napędzać problemowe korzystanie z internetu.
Te dwie formy pomocy działały jednak tylko na omawiane w badaniu uzależnienia. Kiedy naukowcy zestawili inne symptomy, nie otrzymali zadowalających rezultatów.
Wnioski opublikowane w JAMA Network Open sugerują, że programy oparte na CBT warto kierować przede wszystkim do młodzieży, której ryzyko problemowego grania lub korzystania z internetu jest podwyższone – zamiast stosować je jako uniwersalną pomoc dla każdego ucznia.
W przeciwnym wypadku żadna z omawianych form nie dała realnych opłacalnych korzyści.
Rezultaty pracy ekspertów z Niemiec są ważną wskazówką dla rodziców, nauczycieli i specjalistów zajmujących się uzależnieniami. Pokazują, że nie warto stawiać wyłącznie na edukację medialną.
Jeśli nastolatek już znajduje się w grupie podwyższonego ryzyka, samo tłumaczenie zagrożeń może nie wystarczyć. Wtedy większy sens może mieć pomoc ukierunkowana na emocje, zachowania i mechanizmy, które stoją za korzystaniem z gier i internetu.
Warto przeczytać: Grał dla pieniędzy. Nie wiedział, że przegrywa życie
Życzymy udanych zakupów!
Redakcja
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:


Kultura
29 października 2026

Zmień tryb na ciemny