Edukacja
Kto ma czas na naukę? Dlaczego rozwój zawodowy staje się przywilejem
30 października 2026

Portfel pusty, a potrzeba duża. Dawniej decyzja była prosta: dodatkowa praca, pożyczka u rodziny lub kredyt. Teraz? Zbiórka pieniędzy okraszona łzawym opisem. Problem zaczyna się wtedy, gdy rozpaczliwa prośba o pomoc to nie absolutna konieczność, lecz wyrafinowany sposób na wzbogacenie.
Internetowe zbiórki pieniędzy czyli żebractwo XXI wieku. Sieć zalewają prośby: „Panie daj, bo nam ciężko”. Jedna strona kieruje do drugiej. Zrozpaczone twarze, chwytające za serce opisy, które mają wyłączyć mózg, włączyć emocje i otworzyć portfel.
Teraz to łatwy sposób na pozyskanie pieniędzy. Brakuje Ci na coś? Nie kombinujesz z dodatkową pracą, rezygnując z odpoczynku i dodatkowego czasu wolnego. Wchodzisz na jedną ze stron internetowych, wpisujesz dane, cel i czekasz na datki. Tylko gdzie w tym wszystkim zaradność i samodzielność? Ustąpiły miejsca wygodzie i często bezczelności?
Kiedy 10-letnie dziecko zaczyna chorować, szkolną ławkę zamienia w szpitalną salę chorych, a rówieśników i nauczycieli na lekarzy oraz pielęgniarki. Aby dać dziewczynce namiastkę kontaktów z koleżankami, matka zakłada zbiórkę pieniędzy na telefon. Nie zwykły, używany sprzęt, ale najnowszy drogi Iphone. Choroba kiedyś się skończy, a gra na emocjach internautów pozwoli nieco podnieść „poziom życia”.
Zbiórka idzie mozolnie. W końcu bogaty krewny lituje się i dopłaca brakującą kwotę, kończąc akcję. Robi to albo z miłości do chorej dziewczynki albo ze wstydu, że jej niebiedna przecież matka oczekuje prezentu najwyższej klasy.
Niby wszystko się zgadza. Telefon jest, dziewczynka ma kontakt z rówieśnikami, a każdy wpłacił tyle, ile chciał. Sprawa zakończona, ale niesmak pozostał. Bo opis zbiórki był pełen emocjonujących zdań, mających otworzyć serce i kieszeń darczyńców. Portfel nieswoich pieniędzy. Łatwiej wyciągnąć rękę po cudze, nie zauważając, że po drodze gubi się własną przyzwoitość.
W Polsce i na świecie są miliony zbiórek oraz próśb o pomoc. Cel jest różny: na leki, leczenie, rehabilitację, odbudowę domu po pożarze, jedzenie, a nawet na bilet kolejowy, bo ktoś padł ofiarą złodzieja. Ale są też na wakacje, alkohol, czy gadżety najnowszej klasy. Tylko że realnie potrzebną zbiórkę odróżnia to, czy bez niej możemy godnie żyć. Jeśli nie, to tylko wtedy jest zasadna prośba o pomoc i wyciągnięcie ręki po cudze pieniądze.
Oczywiście każdy z nas może założyć zbiórkę na dowolny cel. Nie istnieje filtr pomocy, który wskazywałby, co jest bardziej ważne, a co mniej. Jest za to powiedzenie: „Jak chcesz, to dajesz, jak nie to nie”. Każdy z nas ma prawo do wydawania swoich pieniędzy, na co chce. Tylko między jedną niekonieczną zbiórką a drugą gubimy priorytety i wartości. Dawniej zaradność i pracowitość była wartością, godną uznania. Teraz liczy się spryt i komfort.
Nie chodzi o to, by w ogóle nie prosić o pomoc. To ważne, zwłaszcza jeśli nie dajemy sobie sami rady lub w przypadku nagłej gwałtownej choroby potrzebna jest bardzo pilnie. Tylko ta granica decyzji: poprosić lub zrezygnować, jest niezwykle cienka i nie powinniśmy jej przekraczać. Kiedy tak się stanie, wykorzystany internauta może już nigdy więcej nie pomóc i nie wpłacić pieniędzy. Również tym, którzy naprawdę tego potrzebują.
Warto przeczytać: Sens pracy ginie w pogoni za pieniądzem. Nie chodzi o chciwość
Życzymy udanych zakupów!
Redakcja
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: