Resi Capital - Deweloper miejskiej przyszłości

Powódź, susza, trzęsienie ziemi. Co przyciąga uwagę wielkich mediów? 

ludzie siedzą w rzędzie i piszą co pokazuje obraz mediów o katastrofach

Nie każda tragedia ma równe szanse przebić się na pierwsze strony międzynarodowych, zagranicznych gazet i portali. Analiza 135 milionów artykułów z 123 krajów pokazuje, że gwałtownym i widowiskowym katastrofom poświęca się znacznie więcej miejsca niż pustoszące kraj susze czy powodzie. O tym, co trafi do serwisów informacyjnych, decyduje jednak coś więcej niż sama skala zniszczeń.

Katastrofy naturalne w mediach. Co trafia na czołówki? 

Tysiące poszkodowanych nie gwarantują jeszcze miejsca na światowych czołówkach. Stare, cyniczne, ale mające w sobie źdźbło prawdy dziennikarskie powiedzenie „im gorzej, tym dla newsa lepiej” zaczyna więc tracić sens. Co w takim razie sprawia, że tragedia na drugim końcu świata przebija się do największych mediów? Jak się okazuje, liczy się także to, jak gwałtownie rozwijają się wydarzenia i jak bliski wydaje nam się kraj, w którym doszło do katastrofy. 

Pokazuje to nowe badanie opublikowane w Nature Human Behaviour. Naukowcy przeanalizowali 135 milionów artykułów z 466 źródeł w 123 krajach i zestawili je z informacjami o 2662 katastrofach naturalnych, jakie miały miejsce w latach 2016- 2023. Powstała z tego swoista mapa światowej uwagi. A co z niej wynika? 

Trzęsienie ziemi wygrywa z suszą  

Najsilniej zagraniczne media reagują na trzęsienia ziemi. Za nimi znajdują się osuwiska i wybuchy wulkanów. Znacznie słabiej przebijają się powodzie i susze. Dla dziennikarzy i wielkich mediów są to katastrofy mniej widowiskowe. Mało kto dziś zwraca uwagę, że są bardziej rozciągnięte w czasie i dotykające ogromnych obszarów. Niosą za sobą też negatywne skutki dla dziesiątków tysięcy ludzi. 

Katastrofa musi dobrze wyglądać? 

Dlaczego więc media inaczej reagują na katastrofy hydrometeorologiczne niż na katastrofy geofizyczne? Tu pojawia się ważne spostrzeżenie naukowców:

Co zaskakujące, nie ma to związku z bliskością geograficzną ani podobieństwem języka. Okazało się, że chodzi przede wszystkim o silne więzi osobiste. 

– zwracał uwagę profesor Thiemo Fetzer w komunikacie Uniwersytetu w Bonn. 

Trzęsienie ziemi ma swój widowiskowy początek, moment kulminacyjny i mocne emocjonalnie obrazy, które pozwalają sprzedać całą historię: walące się budynki, ludzi wyciąganych spod gruzów, akcje humanitarne, piękne gesty. To wszystko jest czytelne, można to krótko zrelacjonować i sprzedać w bardzo czytelnej opowieści, niewymagającej zazwyczaj głębokich analiz. 

Susza trudniej przebija się za granicę 

Z kolei susza, na przykład taka jak ta, co właśnie trapi dziś Polskę, Wielką Brytanię, Francję, Węgry, Włochy czy Somalię? Tu kwestie informacyjne są mniej frapujące, trudniejsze do sprzedania w mediach, bo nie ma jednej chwili, w której wszystko się dzieje. Skutki mogą być potężne, ale jej dramaturgia jest słabsza z punktu widzenia rytmu wiadomości.

I właśnie tutaj można zacząć mówić nie tylko o katastrofach, lecz także o mediach.

Bliskość nie oznacza kilometrów 

Liczba ofiar nadal ma oczywiście znaczenie: im więcej zabitych, tym większe zainteresowanie dziennikarzy. Ale nie każda śmierć, z punktu widzenia zagranicznych mediów „waży” tyle samo. I tu pojawia się bardzo ważny niuans: media chętniej piszą o tragediach tzw. „swoich” i to nawet jeśli ci „swoi” mieszkają tysiące kilometrów dalej, niż o katastrofach w miejscach kulturowo i historycznie odległych. 

Katastrofa „swoich” waży więcej 

Tu badacze wskazali na zjawisko tzw. odległości kulturowej. Wiąże się ona z tym, że dla potencjalnego odbiorcy mediów potencjalna katastrofa może być bliższa, jeśli dotyczy społeczeństwa, które zna, rozumie albo z którym się zetknął. Porównywalna tragedia w miejscu postrzeganym jako obce może budzić znacznie mniejsze emocje (również samych dziennikarzy).

Czasami taka decyzja: tego pokażemy, a tego nie, w mediach zapada niemal nieświadomie. Wpływają na nią przecież konkretne możliwości. Tu mamy korespondenta, a tu nie, takie możemy mieć zdjęcia, a tu zdjęć nie będziemy mieli. O tym pisała konkurencja, a tu będziemy mieć własnego newsa. 

Badacze: prof. Thiemo Fetzer i Prashant Garg wskazują, że w efekcie powstaje pewien  toksyczny system. Nie tylko w pewien sposób zniekształca rzeczywistość, ale też nadaje jej pewną hierarchię. 

Niektóre tragedie widzimy częściej 

Większość ludzi raczej nie doświadczy osobiście nieszczęść związanych z wielkimi kataklizmami w rodzaju trzęsienia ziemi czy niszczycielskiej powodzi w dalekim kraju. Ich wyobrażenia o tych zagrożeniach tworzą się na podstawie informacji medialnych. Jeżeli więc pewnym rodzajom katastrof poświęca się więcej miejsca niż innym, taka społeczna mapa zagrożeń przestaje być mapą realnych zagrożeń. Staje się mapą sensacyjnych i dobrze sprzedawalnych medialnie wiadomości

Tak powstaje filtr współczucia 

To nie jest tylko smutna puenta tych zakrojonych na szeroką skalę analiz przeprowadzonych przez badaczy. To także dość istotny sygnał alarmowy: żyjemy w świecie w którym wiele zagrożeń hydrometeorologicznych dotyka często całe wspólnoty. Nawet jeśli nie wyglądają one zbyt medialnie, a przynajmniej słabiej wizualnie niż wybuch wulkanu czy trzęsienie ziemi, to ich skutki są często dla lokalnych społeczności równie katastrofalne

Najważniejszy wniosek, jaki poniekąd również można wyciągnąć z badania: empatia też działa nierówno, więc to, co pokazują media, tworzy u odbiorców pewien filtr współczucia i selekcję. A ona ma swoje konsekwencje. Wpływa na to jaki świat jesteśmy w stanie zauważyć, czego się boimy, o czym rozmawiamy i co uznajemy za ważne.

Warto przeczytać: W historii kataklizmów powtarza się jedna liczba. Geolodzy nie wiedzą dlaczego


Na scenie zobaczysz między innymi:

Spotkasz w strefie książek:

***

Czytelnicy Holistic News z kodem: PRAWDA3 otrzymują 20% rabatu!


Spotkajmy na Holistic Talk w Cavatina Hall!


Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Opublikowano przez

Patrycja Krzeszowska

Dziennikarz


Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej Uniwersytetu Rzeszowskiego. W mediach pracuje od 2019 roku. Współpracowała z redakcjami newsowymi oraz agencjami copywriterskimi. Ma ugruntowaną wiedzę psychologiczną, zwłaszcza z psychologii poznawczej. Interesuje się także tematami społecznymi. Specjalizuje się w odkryciach i badaniach naukowych, które mają bezpośredni wpływ na życie człowieka.

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.