Humanizm
Tylko szkoła może zmienić świat
26 września 2026

Dlaczego mając tak wielki wybór we współczesnym świecie, gubimy się w nim, czujemy bezradni i często nie wybieramy tego, co dla nas najlepsze? Zbyt duży wybór może sprawić, że zamiast większej swobody pojawia się paraliż i niepewność.
Właściwie niemal wszystko jest teraz na wyciągnięcie ręki. Możesz kreować nowego siebie, prawie nie wychodząc z domu. Zakupy przez Internet, portale randkowe, śledzenie cudzego życia w mediach społecznościowych i programach telewizyjnych, potrafią skutecznie oddzielić nas od doświadczenia, czego naprawdę potrzebujemy, a co narzuca nam współczesna kultura. Pozornie mamy nieograniczony wybór, co może sprawiać wrażenie całkowitej wolności. W istocie jest jednak tak, że wielość decyzji konsumenckich sprawia, iż stajemy się przebodźcowani.
Co się z nami dzieje w takich sytuacjach?
Wykazał to amerykański psycholog Barry Schwartz, który specjalizuje się w tematach ekonomicznych. Jego teoria paradoksu wyboru pokazała, że większa liczba dostępnych opcji na rynku nie zawsze przekłada się na wyższy poziom dobrobytu klienta. W rzeczywistości nadmiar możliwości zakupowych może prowadzić do paraliżu decyzyjnego i niezadowolenia, bo więcej wcale nie oznacza lepszej kontroli i słusznych decyzji.
Podobnie może być z życiem uczuciowym. Mając do wyboru tak wiele opcji – pojawia się przecież coraz więcej pięknych ludzi na Instagramie i w reality show – wciąż mamy nadzieję, że spotkamy na swojej drodze kogoś lepszego, niż mamy przy sobie teraz.
Zjawisko to opisała świetnie izraelska socjolożka Eva Illouz w książce Dlaczego miłość rani. Przywołuje przykład 54-letniego mężczyzny, który porzuca 38-letnią kobietę, bo ta pragnie mieć dziecko:
Eugene nie potrafi podjąć decyzji pomimo faktu, że podjął długotrwały proces introspekcji, co sparaliżowało jego wolę, jednocześnie aktywizując zdolność racjonalnej oceny sytuacji. Nasuwają się tu słowa poety Theodore’a Roethke’ego: „Kontemplowanie siebie jest przekleństwem tylko pogłębiającym wcześniejszą konfuzję”. Eugene oczekuje objawienia prawdy o własnych emocjach, której nie potrafi osiągnąć na drodze racjonalnej introspekcji, ponieważ podmiotowość nie jest niczym „trwałym”, niezmiennym, poznawalnym bytem o wyraźnych granicach i wypełnionym konkretną treścią. Podmiotowość społeczna jest tak naprawdę bytem o naturze pragmatycznej, bezustannie kształtowanym przez okoliczności i działania innych. Dokonując introspekcji, próbujemy odkryć jakieś niezmienne potrzeby czy pragnienia, tymczasem formują się one w kontekście konkretnych sytuacji. Decyzje opierające się na intuicji zapadają łatwiej i wymagają mobilizowania emocji oraz korzystania z wiedzy podprogowej, nieświadomie gromadzonej w umyśle przez dłuższy czas, oznaczają również gotowość do podjęcia ryzyka. Rozważanie i porównywanie różnych wariantów wiąże się z kolei z rozłożeniem analizowanego przedmiotu, osoby czy sytuacji na czynniki pierwsze. To osłabia zdolność do silnego zaangażowania uczuciowego. „Podawanie racji” i rozkład obiektu na czynniki pierwsze osłabiają emocjonalną siłę naszych decyzji, co sprawia, że możemy się zastanawiać nad tym, czy w ogóle jesteśmy zdolni do zaangażowania.
Kiedyś, np. w XIX w., było inaczej. Podmiotowość człowieka była „zdolna do samooceny, a poczucie własnej wartości czerpała nie tyle z aktów dowartościowywania jej przez innych, ale raczej z tego, że przykrawała siebie do miary moralnych standardów. Ludzie doskonalili się właśnie po to, aby spełniać owe standardy i nadzieje, które inni w nich pokładali. Teraz zagrożeniem majaczącym na horyzoncie każdej relacji uczuciowej jest obawa, że taka relacja nie zdoła stworzyć poczucia obustronnego dowartościowania. Współcześnie miłość wiąże się z ciągłym potwierdzaniem indywidualności i wartości jednostki, a kiedyś jej dowodem była lojalność i zaangażowanie.
Dlaczego tak się dzieje? Bo żyjemy w epoce, w której wartość społeczna jest czymś niepewnym i podlega ciągłym negocjacjom – twierdzi Eva Illouz.
Illouz zwraca uwagę, że współczesna kultura, skupiona na „poczuciu własnej wartości”, wzmacnia niepewność. Człowiek szuka uznania i próbuje znaleźć dla siebie punkt oparcia, podczas gdy jego wyobraźnia jest coraz silniej kształtowana przez technologie. Te z kolei generują nowe pragnienia, tęsknoty i emocje, a także sposoby ich przeżywania. Według Illouz powstają w ten sposób nowe kody poznawcze, które podpowiadają ludziom, jak rozumieć i odczuwać własne emocje oraz pragnienia.
A możliwości wyboru wokół tylko przybywa.
W książce Tyrania wyboru Renata Salecl, słoweńska filozofka i socjolożka, rozprawia się z pułapkami czyhającymi na nas pomiędzy internetowymi randkami, nowoczesnymi gadżetami, wyposażeniem feng-shui czy najnowszymi dietami. Zastanawia się, jak doszło do tego, że idea wyboru, kim chcemy być i imperatyw „stawania się sobą” obróciły się przeciwko nam. Staliśmy się bardziej lękliwi i bezradni, zamiast cieszyć się większą wolnością.
Weźmy na tapet kulturę podrywu bez zobowiązań, gdzie centralną pozycję zajmuje właśnie wybór. W każdym aspekcie życia mamy tyle możliwych opcji, że decyzja o przywiązaniu emocjonalnym jest nie tylko kolejnym ciężarem. Jest też przeszkodą w całkowitej wolności, która ma być dla nas najwyższą wartością.
Teraz wielu młodych ludzi myśli tak: jeśli zbyt szybko się przywiążę, nie wykorzystam maksimum swojej wolności. Gdzieś daleko na pewno jest ktoś lepszy niż ten, który się o mnie stara. A potem może pojawić się jeszcze lepszy. I tak w nieskończoność.
Salecl pokazuje, że kultura podrywu bez zobowiązań miała być sposobem na większą swobodę kobiet i przejęcie przez nie części zachowań wcześniej kojarzonych przede wszystkim z mężczyznami. Chodzi o relacje pozbawione obietnic i oczekiwań, także o możliwość krótkotrwałych znajomości bez późniejszego zobowiązania emocjonalnego.
Jednocześnie autorka Tyranii wyboru zwraca uwagę na paradoks takiego modelu. Nacisk na wybór i kontrolę nie musi oznaczać większego poczucia wolności. Kultura podrywu bez zobowiązań może, jej zdaniem, wzmacniać niepewność, wątpliwości, lęk i poczucie winy, zamiast je usuwać:
Kultura podrywu bez zobowiązań miałaby więc polegać na ustanowieniu przez kobiety nowych zasad nawiązywania sercowych relacji. Wreszcie wolno im postępować w sposób do niedawna zarezerwowany dla mężczyzn. Mogą zatem poderwać kogoś na jedną noc i potem zachowywać się tak, jakby nic się nie stało. Nie składają obietnic, nie mają żadnych oczekiwań. A ponieważ nie chcą być nieustannie ranione, próbują nie wiązać z tego typu znajomością zbyt silnych uczuć. Paradoks polega na tym, że pomimo nacisku kładzionego na wybór i kontrolę, kultura podrywu bez zobowiązań żywi się poczuciem niepewności. Podobno została wymyślona po to, aby wyswobodzić młodych z przywiązania, ale w rzeczywistości wzmaga wątpliwości, lęk i winę.
– pisze Renata Salecl.
Choć wokół uczą nas, że racjonalny wybór pomoże nam utrzymać kontrolę i sprawi, że życie stanie się przewidywalne oraz pomniejszone o ryzyko, w istocie wybór bardzo często odbiera nam zdolność przewidywania przyszłości. Wywołuje żal za tym, co mogłoby być, i nadzieję na to, co jeszcze może nadejść.
O wiele lepiej zaakceptować, że życie nam się przydarza. Żeby jednak dobrze z tego skorzystać, musimy wiedzieć, co jest dla nas najlepsze, a co wciskają nam inni, aby tylko na nas zarobić. Co możemy zrobić, aby nie poddać się tyranii wyboru? Kiedy jakakolwiek idea, moda, zachowania są szczególnie gloryfikowane w danym czasie i społeczeństwie, trzeba zachować ostrożność. W komunizmie odnosiło się to do praw pracowniczych i ideałów klasowego społeczeństwa. W późnym kapitalizmie dotyczy to idei wyboru.
Wybór nie jest prostą sprawą i często nie jest też racjonalny. Możemy zacząć od zrozumienia, jakie mamy opcje i czego tak naprawdę potrzebujemy. Aby się tego dowiedzieć, musimy być bliżej siebie,. Musimy uważnie obserwować własne potrzeby i zranienia, zamiast naśladować wykreowane postaci z internetu czy telewizji. O wiele trudniej będzie nas wówczas przekonać do wybierania cudzych celów. I częściej będziemy szczęśliwi z powodu własnej sprawczości.
Przeczytaj także: Duchowość miała pomagać. Szukają sensu, trafiają w pułapkę
Życzymy udanych zakupów!
Redakcja
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: