Resi Capital - Deweloper miejskiej przyszłości

NASA buduje nowy teleskop. Ma zajrzeć tam, gdzie rodzą się planety

Wizualizacja dysku protoplanetarnego wokół młodej gwiazdy, który będzie badał nowy teleskop NASA

Astronomowie coraz lepiej poznają odległy wszechświat, ale wciąż nie potrafią dokładnie opisać pierwszych etapów narodzin planet. Przeszkodą są ogromne ilości gazu i pyłu, które zasłaniają obszary wokół młodych gwiazd. Nowy teleskop NASA ma zajrzeć za tę kosmiczną zasłonę.

Każdy teleskop widzi kosmos inaczej

Teleskopy kosmiczne nie oglądają wszechświata w taki sam sposób jak ludzkie oko. Każdy z nich rejestruje wybrany rodzaj światła, a wraz z nim inną część historii kosmosu. Jedne pozwalają obserwować odległe galaktyki, inne śledzić gorące gwiazdy lub pozostałości po ich śmierci. Są jednak zjawiska, które pozostają trudne do uchwycenia nawet dla najbardziej zaawansowanych instrumentów.

Tę obserwacyjną lukę ma wypełnić PRIMA – nowy teleskop NASA, który ma zostać wysłany w kosmos w 2033 roku. Choć podobnie jak Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba, będzie obserwować wszechświat w podczerwieni, nie powstaje po to, by go zastąpić ani z nim rywalizować. Oba teleskopy mają szukać odpowiedzi na nieco inne pytania.

Nowy numer już w sprzedaży:

PRIMA ma zobaczyć to, co umyka innym teleskopom

Webb pozwala badać bardzo odległe galaktyki, gwiazdy i atmosfery planet. PRIMA będzie od niego wyraźnie mniejsza. Jej zwierciadło ma mieć średnicę 1,8 metra, podczas gdy główne zwierciadło Webba ma 6,5 metra. Została jednak zaprojektowana do innego zadania. Jej celem ma być obserwacja dłuższych fal podczerwieni. Takich, które są niewidoczne dla ludzkiego oka i niosących informacje między innymi o chłodnym gazie oraz pyle. Właśnie z takiej materii, krążącej wokół młodych gwiazd, z czasem mogą powstawać planety.

Dla astronomów są to miejsca szczególnie ważne, ale trudne do zbadania. Pył zasłania bowiem część tego, co znajduje się za nim. Zarazem może dostarczać wskazówek o procesach zachodzących we wnętrzu takich obłoków. PRIMA ma rejestrować sygnały, których nie są w stanie uchwycić działające dziś teleskopy podczerwone. Jak podkreśla NASA, misja ma „wypełnić lukę między istniejącymi teleskopami pracującymi w podczerwieni, takimi jak Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba, a radioteleskopami.”

Nowy teleskop NASA zajrzy tam, gdzie rodzą się planety

Jednym z głównych zadań nowego teleskopu będzie przyjrzenie się miejscom, w których powstają planety. Naukowcy chcą sprawdzić, ile jest tam wody i gazu. A także jakie znaczenie mają węgiel i tlen – pierwiastki ważne dla budowy planet i ich atmosfer. PRIMA ma zebrać szczegółowe dane z około 200 dysków otaczających młode gwiazdy, różniących się wiekiem i masą.

Szczególnie ważna dla naukowców jest woda. Jej ślady trudno wykryć, ponieważ część sygnałów wskazujących na jej obecność można badać tylko w dalekiej podczerwieni. Teleskop nie będzie szukał życia poza Ziemią. Może za to pomóc wyjaśnić, jak woda i inne składniki trafiają do rodzących się planet oraz w jakich warunkach kształtują się ich atmosfery.

Nowy teleskop NASA ma realizować także drugi cel. Ma badać galaktyki, które kształtowały się w odległej przeszłości wszechświata. Pył nie tylko utrudnia ich obserwacje, lecz także zachowuje ślady procesów zachodzących w nich przez miliardy lat. PRIMA ma właśnie pomóc ustalić, jak rosły galaktyki, w jaki sposób tworzyły się w nich gwiazdy oraz jak z tymi zmianami wiążą się supermasywne czarne dziury w ich centrach.

Misja, która ma uzupełnić obraz kosmosu

Zgodnie z obecnym planem PRIMA ma prowadzić obserwacje przez pięć lat. W tym czasie teleskop będzie wykonywać szczegółowe przeglądy nieba w dalekiej podczerwieni, zbierając dane z obszarów, które dotąd pozostawały słabiej opisane.

Jedna misja nie zdoła zbadać wszystkich zagadek wszechświata. Rozszerzając jednak możliwości teleskopów, którymi dysponujemy, o obserwacje w dalekiej podczerwieni dzięki PRIMA, możemy uzyskać znacznie pełniejszy obraz kosmosu

– podkreśla Shawn Domagal-Goldman, dyrektor Wydziału Astrofizyki NASA.

Naukowcy nie oczekują jednego odkrycia, które odpowie na wszystkie pytania o powstawanie planet i galaktyk. PRIMA może jednak uzupełnić dane zbierane przez Webba i radioteleskopy, dostarczając informacji, których obecnie brakuje. Jeśli misja zostanie zrealizowana zgodnie z planem, astronomowie zyskają nowe możliwości badania zarówno narodzin planet, jak i ewolucji galaktyk.

Przeczytaj również: 100 tysięcy nowych światów. NASA rusza z nową misją


Zapraszamy do: ksiegarnia.holistic.news

Życzymy udanych zakupów!
Redakcja

Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Opublikowano przez

Mariusz Martynelis

Dziennikarz


Absolwent dziennikarstwa i komunikacji społecznej, od 15 lat związany z branżą medialną. Doświadczenie zdobywał m.in. w „Dzienniku Łódzkim”, „Super Expressie” oraz „Esce”. Równolegle współpracował z agencjami reklamowymi i zajmował się tłumaczeniem filmów. Pasjonat dobrego kina, literatury fantastycznej oraz sportu. Swoją kondycję fizyczną i psychiczną zawdzięcza samojedowi o imieniu Jaskier.

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.