Jacek Piekara: Dlaczego kochaliśmy Rosjan?

Żołnierze w rosyjskich mundurach paradnych stoją w szeregu. Zdjęcie ilustruje felieton Jacka Piekary o sowieckiej Rosji, PRL i rosyjskiej literaturze.

Jacek Piekara pisze o paradoksie pokolenia wychowanego w PRL: sowiecka Rosja kojarzyła się z przemocą, propagandą i cywilizacyjnym obciachem, ale rosyjskie i radzieckie książki potrafiły zachwycać, uczyć ironii i pokazywać prawdę o totalitarnym świecie.

Tytuł tego tekstu jest oczywiście prowokacyjny, ponieważ moje pokolenie (a przynajmniej moi znajomi i przyjaciele) na pewno Rosjan nie kochało jako państwa czy jako narodu. Państwo okupowało naszą ojczyznę, a jego obywateli mieliśmy za pozbawionych cywilizacyjnej ogłady prostackich barbarzyńców. I każda wizyta rosyjskich wycieczek w Polsce ten ogląd utrwalała.

Socjologowie uczą nas często, że prawdziwy obraz społecznych nastrojów, zwłaszcza w państwach totalitarnych, dostrzega się, śledząc anegdoty, dowcipy i dykteryjki opowiadane rodzinom, sąsiadom czy znajomym. No więc w tych polskich żartach o Rosjanach Rosjanie zawsze wypadali źle, czego świadectwem mogą być niezliczone kawały z serii „O Polaku, Rusku i Niemcu”. Mówiło się też, że w rywalizacji sportowej zawsze kibicujemy przeciwko Niemcom, chyba że Niemcy grają z Rosjanami. Wtedy kibicujemy przeciwko Rosjanom…

Rosja jako obciach

Rosjanie nie mieli niczego, czym mogliby zaimponować młodym ludziom, takim jak my, którzy w PRL przeżywali dzieciństwo i epokę nastoletnią. Baletem się nie interesowaliśmy, chóralne śpiewy żołnierskie nas nie obchodziły, zawody szachowe obserwowaliśmy bez szczególnego entuzjazmu, a radzieckie kino to było przeważnie potworne, propagandowe nudziarstwo. Owszem, koledzy zajmujący się fotografią doceniali radzieckie aparaty, bo kogo nie było stać na sprzęt japoński czy niemiecki, ten chętnie korzystał z radzieckich Zenitów lub Smien.

Ale tak naprawdę wszystko, co rosyjskie, kojarzyło nam się z obciachem i „wiochą”. Pamiętam dowcip opowiadany o państwach RWPG (to było takie gospodarcze stowarzyszenie państw socjalistycznych), który brzmiał następująco:

  • Pytanie: dzięki czemu RWPG odnosi tak wielkie sukcesy?
  • Odpowiedź: dzięki jakości wyrobów radzieckich, pracowitości Polaków, poczuciu humoru Niemców, odwadze Czechów, czystości Rumunów, bogactwie Bułgarów oraz powszechnej, światowej znajomości języka węgierskiego.

Tak więc, jak widzicie, trzeźwo ocenialiśmy nie tylko samych Rosjan, ale i w ogóle cały światowy obóz socjalistyczny, którego sowiecka Rosja była niepodważalnym liderem.

Rosyjska literatura: Jedyny wielki wyjątek

W tym całym nielubieniu Rosjan oraz zrozumiałym poczuciu wyższości wobec nich był jednak ważny wyjątek. Wyjątkiem tym była rosyjska literatura. I nie mówię tu o klasyce rosyjskiej, o Dostojewskim, Czechowie, Tołstoju czy Puszkinie i Lermontowie, ale o współczesnych nam sowieckich pisarzach.

Szacunku dla rosyjskiej literatury nauczyli nas starsi koledzy, a wśród nich wybitny tłumacz i redaktor (z angielskiego i rosyjskiego) Lech Jęczmyk, który pokazywał, że można być zdeklarowanym antykomunistą, nieznoszącym Sowietów, a jednocześnie doceniać rosyjską literaturę. Bowiem Jęczmyk rosyjską fantastykę uważał za, w pewnych aspektach, ciekawszą od amerykańskiej, a w każdym razie na pewno za wybitną i wartą poznania.

Bułhakow był osobną sprawą

Pisząc o radzieckiej literaturze, oczywiście nie wypada nie wspomnieć o zachwycającej, kultowej powieści Mistrz i Małgorzata Michaiła Bułhakowa, która w Polsce miała mnóstwo wydań i jest bardziej popularna niż w ojczyźnie pisarza. Tak popularna, że aż przyznawanie się do jej lubienia, do uważania za wybitne dzieło, stało się powszechne, żeby nie powiedzieć: trywialne. Na pewno do popularyzacji Mistrza i Małgorzaty przyczynił się film Andrzeja Wajdy Piłat i inni, a później serial (będący już wierną adaptacją książki) w reżyserii Macieja Wojtyszki.

Mnie i moich kolegów zachwycały jeszcze książki autorstwa trzech radzieckich pisarzy, a mianowicie braci Borysa i Arkadija Strugackich oraz Kira Bułyczowa. Strugaccy są legendą światowej fantastyki, przede wszystkim dzięki powieści Piknik na skraju drogi, która wiele lat później dała początek słynnym grom z serii Stalker.

Fantastyka z sowieckim cieniem

Ale Strugaccy napisali wiele innych cieszących się uznaniem powieści, takich jak dystopijna trylogia Przenicowany świat, rewelacyjna historia magicznego instytutu działającego w realiach Związku Sowieckiego (Poniedziałek zaczyna się w sobotę) czy studium rozwoju feudalnego totalitaryzmu (Trudno być bogiem).

Z kolei wymieniony przeze mnie już Bułyczow zajmował się problemami na pozór nieco lżejszymi, ale jego umieszczone we współczesnej Rosji opowiadania pokazywały brakoróbstwo, marnotrawstwo, złodziejstwo, alkoholizm, lenistwo, wieczny brak towarów. Przy tym wszystkim jednak napisane przez niego historie były okraszone ogromną dawką humoru, a autor imponował rewelacyjną wyobraźnią i łatwością tworzenia intrygujących fabuł. I właśnie to, jak sądzę, ratowało jego teksty przed zakazaniem przez cenzurę.

Bułyczow stworzył całe własne środowisko, którego wiernie trzymał się w kilkudziesięciu utworach. Środowiskiem tym było nieduże miasto Wielki Guslar, którego mieszkańców (zarówno wybitnych, jak i zwyczajnych) poznawaliśmy w miarę lektury. Zaletą prozy Bułyczowa, oprócz doskonałych pomysłów fabularnych, wartkiej akcji oraz celnych obserwacji społecznych i psychologicznych, było wyraźne ciepło, jakim darzył stworzony przez siebie świat oraz jego bohaterów.

Kobieta trzyma tom rosyjskiej literatury w bibliotece. Zdjęcie ilustruje felieton Jacka Piekary o książkach czytanych w PRL mimo niechęci do sowieckiej Rosji.
Fot. freestocks.org/Pexels

Książki przeciw systemowi

Ale przecież literatura rosyjska, z którą mieliśmy styczność, to była nie tylko wybitna klasyka i wybitna fantastyka, lecz również, a może przede wszystkim, literatura antysystemowa, opozycyjna, rozliczeniowa. Z reguły zakazana we wszystkich krajach socjalistycznych, objęta zapisem cenzury i dostępna jedynie poza legalnym obiegiem.

Kiedy miałem 20 lat, po raz pierwszy dostałem do rąk Archipelag Gułag autorstwa Aleksandra Sołżenicyna. Monumentalne, trzytomowe dzieło opowiadające o prześladowaniach stalinowskich oraz o całym przerażającym systemie represji i ludobójstwa.

Mieszkałem wtedy w Londynie i pamiętam, że Archipelag czytałem non stop: w metrze do pracy i w metrze z pracy, a po powrocie również w domu. Lektura była wstrząsająca, ale i zachwycająca profesjonalizmem kreowanego obrazu. Bynajmniej nie fantastycznego czy fabularnego, lecz całkowicie realnego, ściśle opartego na faktach. Podobnie dramatyczną lekturą (chociaż znacznie mniejszą objętościowo) były Opowiadania kołymskie Warłama Szałamowa, który spędził niemal 20 lat w wyniszczających obozach pracy i zagłady na Kołymie.

Z lektur zdecydowanie lżejszych, chociaż również, przy uważnym czytaniu, dających dużo do myślenia na temat funkcjonowania państwa totalitarnego, z całych sił bym polecił powieść (również zabronioną przez cenzurę), a mianowicie Życie i niezwykłe przygody żołnierza Iwana Czonkina.

Kapitalna satyra, której akcja toczy się w okresie ataku Niemiec na Rosję i która pokazuje postawy przeróżnych postaci: od agentów kontrwywiadu, domorosłych wynalazców aż po zwyczajnych kołchoźników i szeregowych żołnierzy. To błyskotliwa lektura pełna bardzo celnych i ostrych obserwacji politycznych oraz obyczajowych.

Nie kochać państwa, czytać książki

A jaki morał płynie z powyższego tekstu? Otóż morał jest taki, że w życiu nie warto się kierować uprzedzeniami narodowościowymi. Mogą nam się nie podobać całe kraje, ich przywódcy, ich systemy polityczne czy mentalność większości obywateli, ale często nawet w takiej sytuacji można w dziełach pochodzących z owego kraju znaleźć coś wartościowego.

Ja w każdym razie uważam, że gdybym nie przeczytał wielu rosyjskich i radzieckich książek, to byłaby to wielka strata dla mojej znajomości literatury i dla mojego widzenia oraz poznania świata. A przecież tytuły i autorzy, o których napisałem, to zaledwie część wartego poznania dorobku.

Na koniec dodałbym jeszcze, że warto przeczytać takie lektury jak opowieść o totalitarnym systemie przyszłości (My Jewgienija Zamiatina często się porównuje z Rokiem 1984 George’a Orwella), alkoholowy ciąg Moskwa-Pietuszki autorstwa Wieniedikta Jerofiejewa czy całkowicie już apolityczną, historyczną powieść Ognisty anioł Walerego Briusowa.

Przeczytaj również: Terror algorytmów. Jacek Piekara o literaturze, cenzurze i wolności słowa


Na scenie zobaczysz:

Spotkasz w strefie książek:

***

Ostatni moment na bilety w cenie 49 zł.
Od 1 lipca cena rośnie!


Spotkajmy na Holistic Talk w Cavatina Hall!


Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Opublikowano przez

Jacek Piekara

Dziennikarz


Jacek Piekara: jeden z najpopularniejszych polskich pisarzy fantasy, dziennikarz i publicysta. Autor głośnego „Cyklu Inkwizytorskiego”, kilkudziesięciu książek, całego szeregu opowiadań. Współpracował również z prasą branżową i popularną, w tym z czasopismami „Click!” i „Gambler”. Poza literaturą Piekara zajmuje się scenariuszami do gier komputerowych i publicystyką.

Nasze filmy na YouTube:

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.