Cavatina - Tworzymy miejsca przyjazne do pracy

Nie tylko poglądy dzielą ludzi. Kluczowy jest jeden mechanizm

samochód policyjny jedzie drogą, a tuż za nim idzie tłum ludzi

Kłótnie polityczne potrafią zniszczyć niejedną relację. Różnica poglądów nie tłumaczy jednak wszystkiego. Problem robi się poważniejszy, gdy polityczny przeciwnik zaczyna wydawać się zagrożeniem dla naszych wartości, bezpieczeństwa albo interesów.

Dlaczego polityka tak dzieli ludzi 

Polityka od lat budzi ogromne i często negatywne emocje. Sympatycy różnych partii spierają się ze sobą, czasem bardzo ostro. To zjawisko zachodzi w wielu współczesnych demokracjach, gdzie polityczny podział zaczyna oznaczać nie tylko różnicę poglądów, ale także zwyczajną niechęć do ludzi stojących po drugiej stronie.

Dlatego naukowcy m.in. z University of Liverpool i University of Surrey przyjrzeli się temu bliżej. Chcieli dowiedzieć się, jaki jest wpływ polityki na relacje. A dokładniej sprawdzić, dlaczego polityczny przeciwnik potrafi budzić nie tylko sprzeciw, ale również zwyczajną niechęć.

Badacze wykorzystali dane ankietowe zebrane w 2024 roku w Niemczech i Hiszpanii. Pytania dotyczyły m.in. tego, czy ludzie postrzegają inne grupy polityczne i społeczne jako zagrożenie – zarówno dla swoich wartości, jak i bardziej namacalnych interesów.

Tym sposobem porównali działanie mechanizmu w dwóch różnych społeczeństwach europejskich.

Same poglądy nie wystarczą 

Okazało się, że sam silny związek z własną grupą polityczną, czyli m.in. bycie sympatykiem konkretnego obozu, nie decyduje o tym, że automatycznie nie lubimy ludzi z innej partii. Ważniejsze jest coś innego – samo poczucie zagrożenia ze strony przeciwników.

Badacze odwołali się do teorii zagrożeń międzygrupowych i rozróżnili dwa ich rodzaje. Pierwszym jest zagrożenie symboliczne. Pojawia się wtedy, gdy mamy poczucie, że „tamci” zagrażają naszym normom, wartościom, światopoglądowi albo sposobowi życia.

To nie musi mieć nic wspólnego z pieniędzmi czy fizycznym bezpieczeństwem. Wystarczy przekonanie: „jeśli oni wygrają, świat, w którym chcę żyć, zacznie znikać”. Drugim jest zagrożenie realistyczne. Tu sprawa staje się bardziej namacalna. Chodzi o przekonanie, że druga grupa może zagrozić naszemu bezpieczeństwu, sytuacji materialnej albo dostępowi do określonych zasobów.

Mówiąc najprościej: w pierwszym przypadku boimy się o wartości i sposób życia, w drugim – o bezpieczeństwo i materialne interesy.

Dwa rodzaje zagrożenia

Naukowcy podejrzewają, że symboliczne zagrożenia są zwykle silniej związane z niechęcią do zwolenników innych obozów, przez co stają się przyczyną sporów politycznych. Dotyczy to większości ludzi, bez rozgraniczenia na poglądy. To ważne rozróżnienie. Polityczny przeciwnik może bowiem irytować nas nie dlatego, że proponuje wyższą albo niższą stawkę podatku. Znacznie silniejsze emocje może budzić przekonanie, że uderza w wartości, które uważamy za część własnej tożsamości.

Inaczej jest z zagrożeniem realistycznym. Odgrywa ono większą rolę pośród zwolenników prawicowych partii, w szczególności tych skrajnie prawicowych. I tutaj trzeba zachować precyzję. Nie oznacza to, że badanie dowodzi, iż wyborcy prawicy są z natury bardziej strachliwi albo bardziej podatni na polityczne emocje.

Co napędza polaryzację polityczną 

Badanie opisano w papierze Perceived Threats and Horizontal Affective Polarization: A Comparative Study of Germany and Spain, przygotowanym przez Raula Gomeza z University of Liverpool, Roulę Nezi z University of Surrey oraz Luisa Ramiro z UNED w Madrycie.

Jak czytamy w artykule (…) przedstawionym na wrześniowej konferencji ECPR General Conference 2026 na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie te dwie ostatnie grupy są o wiele bardziej wrażliwe na punkcie porządku oraz bezpieczeństwa.

Polityczny przeciwnik nie musi budzić wielkiej niechęci, tylko dlatego że stawia krzyżyk przy innym nazwisku. Znacznie gorzej robi się wtedy, gdy zaczynamy myśleć, że „tamci” mogą odebrać nam coś ważnego. Mowa o pieniądzach, bezpieczeństwie, wartościach albo sposobie życia.

Wtedy różnica polityczna przestaje być zwykłym sporem o program. Zaczyna być odbierana jako konflikt dotyczący rzeczy dla nas fundamentalnych.

Kiedy przeciwnik staje się zagrożeniem 

Wnioski z badania sugerują, że przyczyna wrogości i sporów politycznych między fanami poszczególnych partii w demokratycznych europejskich krajach nie wynika wyłącznie z przynależności do jednego lub drugiego obozu politycznego. Bardziej chodzi tu o to, czy ludzie rzeczywiście czują się zagrożeni przez „drugą stronę”. Szczególnie w sferze bezpieczeństwa, interesów materialnych i wartości.

Warto przeczytać: Polityka wchodzi na randkę. Najważniejsze by nie był z „wrogiej” partii



Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Opublikowano przez

Patrycja Krzeszowska

Dziennikarz


Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej Uniwersytetu Rzeszowskiego. W mediach pracuje od 2019 roku. Współpracowała z redakcjami newsowymi oraz agencjami copywriterskimi. Ma ugruntowaną wiedzę psychologiczną, zwłaszcza z psychologii poznawczej. Interesuje się także tematami społecznymi. Specjalizuje się w odkryciach i badaniach naukowych, które mają bezpośredni wpływ na życie człowieka.

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.