Kultura
Kultura ma bawić czy wymagać? Ten spór wraca dziś ze zdwojoną siłą
13 września 2026

Ten sam żart może rozładować napięcie, rozbawić grupę albo sprawić, że ktoś poczuje się zaatakowany. O tym, jak odbieramy humor, decydują nie tylko słowa, ale też relacja, sytuacja i sposób, w jaki żartujemy. Psychologowie sprawdzili, czy różne rodzaje poczucia humoru wiążą się również z określonymi cechami osobowości. Wyniki pokazują, że między niewinną zabawą a sposobem trzymania innych na dystans jest więcej różnic, niż mogłoby się wydawać.
Humor pomaga przełamać niezręczność, oswoić stresującą sytuację i powiedzieć coś trudnego bez nadmiernej powagi. Ten sam mechanizm może jednak działać inaczej.
Złośliwa riposta, sarkastyczny komentarz lub żart wymierzony w kogoś mogą służyć zaznaczeniu przewagi albo wyrażeniu złości w formie, z której łatwo się wycofać słowami: „przecież tylko żartowałem”. Dlatego ważne jest nie tylko to, czy żart bawi, ale również to, co robi z relacją między ludźmi.
Tę różnicę próbowali uchwycić psychologowie Alberto Dionigi, Mirko Duradoni i Laura Vagnoli. W badaniu opublikowanym w 2026 roku w czasopiśmie Psychology of Aesthetics, Creativity, and the Arts sprawdzili, jak różne sposoby żartowania wiążą się z cechami osobowości, które w większym nasileniu mogą utrudniać funkcjonowanie w relacjach.
Badanie objęło 599 dorosłych Włochów, a uczestnicy nie byli pacjentami z rozpoznanymi zaburzeniami osobowości. Zespół Dionigiego nie pytał uczestników po prostu o to, czy mają poczucie humoru. Sprawdzał, po jakie formy żartowania sięgają najczęściej. Wykorzystano podział na osiem stylów komicznych: zabawę, życzliwy humor, absurd, dowcip językowy, ironię, satyrę, sarkazm i cynizm.
Ten model jest bardziej szczegółowy niż często stosowany w badaniach podział na cztery style humoru: afiliacyjny, wzmacniający „ja”, agresywny i samodeprecjonujący. Badanie Virgila Zeigler-Hilla i współpracowników z 2016 roku pokazało, że humor agresywny częściej współwystępował z antagonizmem i impulsywnością, podczas gdy dwa bardziej wspierające style – z niższym nasileniem negatywnej emocjonalności i dystansu wobec ludzi.
Włoskie badanie rozwija ten kierunek, ponieważ zamiast szerokiej kategorii „agresywnego humoru” pozwala odróżnić od siebie sarkazm, cynizm, ironię i satyrę. To ważne rozróżnienie. Wszystkie mogą być ostre, krytyczne lub oparte na drwinie, ale każdy z tych stylów inaczej wpływa na relację między osobą żartującą a jej rozmówcą.
Najwyraźniejszy wzorzec dotyczył właśnie sarkazmu i cynizmu. Osoby, które częściej sięgały po takie formy humoru, częściej deklarowały również cechy mogące utrudniać relacje z innymi. Chodziło między innymi o większą wrogość i nieufność, impulsywność, silne skupienie na sobie oraz trudności w regulowaniu emocji.
Sarkazm i cynizm nie są jednak tym samym. Sarkazm zwykle jest wymierzony w konkretną osobę, jej zachowanie lub określoną sytuację. To kąśliwa forma drwiny, która może ranić, choć bywa przedstawiana jako niewinna zabawa. Cynizm jest szerszym nastawieniem: opiera się na podważaniu powszechnie uznawanych wartości, norm i dobrych intencji innych ludzi.
W tym samym modelu inaczej opisywana jest satyra. Także może być ostra i wyśmiewać słabości, ale jej sens nie musi ograniczać się do upokorzenia. Satyra może wskazywać społeczne absurdy, hipokryzję lub nadużycia i przez krytykę skłaniać odbiorców do refleksji albo zmiany. Autorzy badania wskazują, że od sarkazmu i cynizmu odróżnia ją element moralnej krytyki oraz intencja korekty.
Nie oznacza to, że każda osoba posługująca się sarkazmem ma zaburzenie osobowości, ani że cynizm automatycznie świadczy o problemach psychicznych. Badanie pokazuje związek między określonymi cechami a sposobem żartowania, ale nie wyjaśnia, skąd on się bierze. Nie wiadomo więc, czy to cechy wpływają na humor, czy odwrotnie – albo czy oba zjawiska mają wspólne źródło.https://www.youtube.com/watch?v=quqGQLW5N7I
Na tym tle lżejsze style humoru – zabawa, życzliwy humor, absurd i dowcip językowy – zwykle słabiej wiązały się z cechami, które mogą utrudniać relacje. Nie tworzyły jednak automatycznie kategorii „zdrowego humoru”.
Osoby z większą skłonnością do unikania kontaktów rzadziej sięgały po te formy żartowania. Z kolei zabawa i życzliwy humor częściej pojawiały się u osób silniej nastawionych na przyciąganie uwagi, a dowcip językowy – u osób z silniejszą potrzebą podkreślania własnej wartości. To pokazuje, że nawet pozornie lekkie żarty mogą mieć różne źródła i pełnić różne funkcje.
Wyniki nie układają się więc w prosty podział na „dobre” i „złe” poczucie humoru. Ten sam rodzaj żartu może być elementem serdecznej gry między bliskimi ludźmi albo sposobem zdobywania uwagi.
Sarkazm może zranić, lecz w relacji, w której obie osoby znają swoje granice i podobnie odczytują intencje, może też być wspólnym kodem. Znaczenie żartu zależy więc nie tylko od słów, ale też od sytuacji, relacji między ludźmi i tego, jak odbiera go druga osoba.
Nie da się ocenić człowieka na podstawie jednego żartu. Miłość do czarnego humoru nie jest dowodem na „mroczną” osobowość, a osoba posługująca się ironią nie musi mieć problemów z empatią. Na sposób żartowania wpływają też kultura, środowisko pracy, grupa znajomych, życiowe doświadczenia i konkretna sytuacja.
Włoskie badanie pozwala jednak spojrzeć na humor mniej powierzchownie. To nie tylko ozdobnik rozmowy ani miara tego, kto potrafi rozśmieszyć towarzystwo. Różne rodzaje poczucia humoru mogą podpowiadać, jak ktoś radzi sobie z napięciem i układa relacje z innymi – czy próbuje skrócić dystans, czy raczej go utrzymać.
Przeczytaj również: Czy nauka musi być poważna? Ta historia daje do myślenia
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: