Kultura
Polacy pokochali Bregovicia. Ale jest mroczniejsza strona jego historii
03 października 2026

Piękno w sztuce nie zawsze daje się uchwycić w pierwszym spojrzeniu. Twarz na portrecie potrafi przyciągnąć wzrok w ułamku sekundy, ale na ocenę całego obrazu wpływa znacznie więcej. Naukowcy sprawdzili, jak zmienia się nasza ocena portretu, gdy mamy więcej czasu na jego oglądanie.
Piękno w sztuce łatwo pomylić z atrakcyjnością osoby przedstawionej na obrazie. Jeśli modelka lub model wydają się nam pociągający, portret częściej uznajemy za piękny. Nie zawsze jednak tak się dzieje. Można zachwycić się obrazem, choć twarz na nim nie przyciąga uwagi. Można też uznać bohatera portretu za atrakcyjnego, a samo dzieło – za przeciętne. Badania nad portretami sugerują, że w jednym spojrzeniu kryją się dwa powiązane, ale nieidentyczne osądy.
To, na ile te dwa osądy rzeczywiście się pokrywają, przeanalizował Gregor U. Hayn-Leichsenring w badaniu opublikowanym w czasopiśmie i-Perception. W internetowym eksperymencie 300 osób w wieku od 18 do 71 lat oglądało cyfrowe reprodukcje 192 portretów z baroku, impresjonizmu i ekspresjonizmu. Uczestnicy oceniali losowo wybrane prace osobno pod względem piękna obrazu i atrakcyjności przedstawionej osoby.
Wyniki potwierdziły potoczną intuicję: atrakcyjność przedstawionej osoby często szła w parze z oceną piękna portretu. Im wyżej uczestnicy oceniali twarz modelki lub modela, tym częściej też uznawali obraz za piękny. Na oba werdykty wpływał jednak również styl dzieła. Portrety impresjonistyczne częściej uznawano za atrakcyjne, barokowe – za piękne, a ekspresjonistyczne otrzymywały zwykle niższe oceny w obu kategoriach.
Związek między atrakcyjnością a pięknem nie oznacza jednak, że na obie oceny wpływają te same cechy. Ocena piękna portretu wiązała się nie tylko ze stylem, lecz także z jego elementami formalnymi, takimi jak symetria lustrzana oraz podobieństwo między strukturą całego obrazu i jego mniejszych fragmentów. W przypadku atrakcyjności przedstawionej osoby podobnych zależności nie stwierdzono.
Oceny piękna, bardziej niż oceny atrakcyjności, są kształtowane przez procesy poznawcze i silniej wiążą się z określonymi, mierzalnymi właściwościami obrazu
– podsumował Hayn-Leichsenring.
Podobny obraz wyłonił się z wcześniejszego badania Kathariny Schulz i Gregora U. Hayna-Leichsenringa, opublikowanego w 2017 r. Uczestnikom eksperymentu pokazywano portrety przez 50 milisekund albo przez 3 sekundy. Po krótszej ekspozycji wyżej oceniali atrakcyjność przedstawionych osób, natomiast po dłuższym oglądaniu – artystyczne piękno portretów.
Autorzy badania uznali ten wynik za zgodny z hipotezą, że oba osądy są częściowo przetwarzane w odmienny sposób. Ocena atrakcyjności twarzy może w większym stopniu opierać się na szybkim wrażeniu wzrokowym. Na ocenę artystycznego piękna może natomiast wpływać także czas potrzebny, by dostrzec kompozycję, styl, relację postaci z tłem czy użycie koloru.
Badania nie uzasadniają prostego podziału, w którym twarz oceniamy odruchowo, a obraz dopiero po namyśle. Pokazują raczej, że atrakcyjność przedstawionej osoby i piękno portretu częściowo się pokrywają, lecz opierają się na różnych elementach. Pierwsza ocena może mocniej wynikać z szybkiego wrażenia, druga – w większym stopniu z odbioru formy dzieła i sposobu przedstawienia postaci.
Wyniki dotyczą jednak cyfrowych reprodukcji portretów i określonych grup uczestników, dlatego nie są uniwersalnym przepisem na piękno w sztuce. Pomagają za to wyjaśnić, dlaczego słowo „piękny” może odnosić się zarazem do twarzy i do obrazu, choć w obu przypadkach mamy na myśli coś nieco innego.
Przeczytaj również: Obraz piękny inaczej niż budynek. Twój mózg to rozróżnia
Życzymy udanych zakupów!
Redakcja
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:
Kultura
03 października 2026



Zmień tryb na ciemny