Prawda i Dobro
To najtańsze narzędzie wychowawcze. I najbardziej skuteczne
13 kwietnia 2026

Wielu ludzi tłumaczy swoje niepowodzenia w życiu brakiem szczęścia. To wygodne, ale rzadko prawdziwe. Sekret życiowego sukcesu polega na czymś innym: o tym, czy idziesz dalej, czy stoisz w miejscu, decyduje jeden mechanizm, który działa długo przed finalnym efektem.
Ile razy w życiu myślałeś, że ktoś osiągnął wiele, bo po prostu miał szczęście? Często nasze porażki lub nieudane życie tłumaczymy sobie pechem, a nie naszymi własnymi zaniechaniami. Brakiem działań, które przyczyniły się do tego, że nie udało nam się osiągnąć założonego celu.
Ale czy tak jest naprawdę? W ostatnim czasie, za sprawą historii tragicznie zmarłego niedawno trenera, Jacka Magiery, głośno stało się o książce Szczęście czy fart? Alexa Roviry i Fernando Triasa de Besa. To fikcyjna, utrzymana w bajkowej stylizacji, opowieść dla dorosłych, która tłumaczy sekret życiowego sukcesu.
Jedna z konkluzji, jakie z niej płyną, jest taka, że fart, ten przysłowiowy łut szczęścia, na który wielu liczy, jest nieprzewidywalny i krótkotrwały. A powodzenie naszych planów zależy w dużej mierze od tego, co przygotujemy i co wypracujemy sobie sami. I to właśnie ten mechanizm sprawia, że jedni idą dalej, a inni latami stoją w miejscu.
W książce powraca motyw legendy o Merlinie, historii, która na pierwszy rzut oka brzmi jak opowieść z pogranicza baśni, ale szybko odsłania drugie dno. Pewnego dnia czarnoksiężnik przywołuje rycerzy i ogłasza coś, co zmienia wszystko: za siedem nocy w Zaklętym Lesie pojawi się czterolistna koniczyna. Niezwykła, ma dawać nie chwilowy fart, lecz trwałe, niegasnące szczęście.
Reakcja jest natychmiastowa i wymowna. Większość żołnierzy od razu rezygnuje z misji, jakby z góry zakładając, że to zadanie nie jest dla nich. Na placu zostaje tylko dwóch: Nott, leniwy i arogancki, z pesymistycznym nastawieniem i skłonnością do szukania najprostszych dróg na skróty, oraz Sid, jego całkowite przeciwieństwo.
Obaj chcą zobaczyć czterolistną koniczynę i stać się jej posiadaczami, ale bardzo szybko okazuje się, że idą w zupełnie różnych kierunkach. Sid wybiera działanie. Dba o glebę, przygotowuje ją, usuwa chwasty, podlewa i cierpliwie tworzy warunki, w których roślina w ogóle może się pojawić. Po drodze pomaga też innym, odrzucając propozycję zdrady Merlina, którą składa mu sowa Morgana.
Nott wybiera drogę na skróty. Przyjmuje ofertę i rusza prosto na zamkowe pole, licząc na szybki efekt. Nie znajduje jednak nic.
W tym samym czasie Sid zbiera owoce swojej pracy. Koniczyna wyrasta na całym polu, a nie w jednym konkretnym miejscu. To bardzo ważne oznacza bowiem, że szeroko rozumiany sukces, powodzenie osiągamy tam, gdzie wcześniej zadbaliśmy o odpowiednie warunki. Wtedy pracowity i uczynny Sid dzieli się nią z innymi. Nie zatrzymuje jej dla siebie, dzięki czemu zyskuje przyjaciół, szacunek i coś znacznie trwalszego niż jednorazowy sukces.
Na końcu Merlin podsumowuje całą historię, odnosząc się do postaw obu rycerzy. Przypomina, że powiedział, iż znajdą koniczynę, ale nigdy nie obiecywał, że stanie się to bez wysiłku. A postawa Sida jest sekretem odnoszenia życiowego powodzenia.
Tę książkę doskonale znał wspomniany wcześniej Jacek Magiera, polski trener piłkarski i członek sztabu reprezentacji Polski w piłce nożnej. Jak wspominają jego znajomi, były piłkarz Legii wykupił cały nakład polskiego wydania i rozdawał go piłkarzom, młodym trenerom, a także bliskim. Wielu obdarowanych stwierdziło później, że ta historia pozwoliła im spojrzeć na presję, sukces i porażkę w zupełnie inny sposób
Był taki zawodnik, który przeczytał tę książkę dopiero po pięciu latach od momentu dostania. Zadzwonił do mnie i powiedział: Jacek, żałuję, że nie przeczytałem tej książki 5 lat temu.
– wspominał Magiera w wywiadzie dla Fitlight Training Education.
Dla Jacka Magiery nie była to akcja charytatywna. Traktował to raczej jak przekazanie konkretnego narzędzia, niewielkiego, ale użytecznego, które pozwala zrobić jedną kluczową rzecz: oddzielić zwykły fart od szczęścia. W praktyce tworzył warunki innym, wykorzystując lekcję płynącą z książki. W ten sposób drobne dobro zaczyna się rozchodzić, mnoży się i stopniowo nabiera siły. To kwintesencja psychologii sukcesu i życia.
Sens tej historii jest prosty. Nie chodzi o wielkie ruchy ani o czekanie, aż coś się samo wydarzy. Każdy dzień to małe decyzje. Lepiej więc zapytać, co mogę dziś zrobić dla siebie i innych, niż zastanawiać się, dlaczego znowu się nie udało. To podejście jest dostępne dla każdego, tylko trzeba skupić się na tym, co jest tu i teraz.
Warto przeczytać: Wielkie szczęście kosztuje tak niewiele. Prawda o kulturze narzekania
Życzymy udanych zakupów!
Redakcja
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: