Sens pracy ginie w pogoni za pieniądzem. Nie chodzi o chciwość

Mężczyzna myślący o pracy bez sensu, wpatrzony w wykres cen i pusty portfel. Za oknem – 1 maja.

Święto pracy czy święto płacy? Sama praca może wydawać się bez sensu, gdy pensje rosną, a potrzeby jeszcze bardziej. Pogoń za pieniądzem staje się wtedy dominującą motywacją.

Pogoń za pieniądzem czy gonitwa za rosnącymi kosztami?

Arystoteles w Polityce opisał dwa sposoby zdobywania bogactwa: ekonomię i chrematystykę. Pierwszy – praca w celu zaspokojenia potrzeb. Drugi – żeby mieć więcej. Chrematystyka nie zna naturalnej granicy, bo im więcej się ma, tym więcej się chce. Współczesna gospodarka działa raczej według logiki chrematystyki. Liczy się nie to, ile wystarczy, ale ile można jeszcze zdobyć.

Pogoń za pieniądzem to jednak nie tylko wybór zachłannych – to raczej wymóg systemu. Koszty życia w ostatnich latach rosły szybciej niż pensje, kredyt zastąpił oszczędności, a żeby nie wypaść poza nawias, trzeba było wydawać coraz więcej. I nawet gdy realne pensje w końcu odrobiły straty, pętla długu i oczekiwań nie zniknęła.

W takim modelu praca często zostaje zredukowana do wynagrodzenia. Nie oznacza to, że przestała tworzyć wartość dla innych. Ale dla samego pracownika granica między „robię coś potrzebnego” a „zarabiam, by spłacać długi” bywa trudna do uchwycenia.

Praca bez sensu: zarobki rosną, ale nie wystarczają

Według danych GUS przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w Polsce wyniosło 9 524,11 zł brutto, czyli o 7,4 proc. więcej niż rok wcześniej. Po odliczeniu inflacji realny wzrost pensji to około 5,5 proc. – wciąż jeden z wyższych w Unii Europejskiej. Problem w tym, że zatrudnienie spadło o 0,9 proc. rok do roku i był to już trzeci miesiąc spadków z rzędu. Pracuje się więcej (bo prawdopodobnie zostało mniej osób), zarabia się lepiej.

Czy to przekłada się na poczucie sensu? Nie do końca. CBOS odnotował historyczny optymizm finansowy – 39 proc. Polaków nie musi już specjalnie oszczędzać, by pozwolić sobie na to, na co ma ochotę. To najwyższy wynik w historii tych badań.

Jednocześnie jednak, jak wynika z wcześniejszych pomiarów CBOS (luty 2026), tylko 44 proc. pracujących deklaruje zadowolenie z własnej sytuacji finansowej. A to oznacza, że poprawa materialna nie zawsze idzie w parze z satysfakcją z pracy. Zwłaszcza gdy – jak pokazują dane KRD – rośnie zadłużenie, a kolejne raty zjadają podwyżki.

Gdzie uciekają pieniądze?

Metr kwadratowy mieszkania w Warszawie według danych NBP za IV kwartał 2025 wynosił średnio 14 523 zł (rynek pierwotny). Na własne M3 (50 m²) trzeba dziś pracować ponad 50 miesięcy, odkładając całą przeciętną pensję. Wynajem jednopokojowego lokalu w stolicy pochłania dziś ponad 40 proc. przeciętnej pensji netto. Poza stolicą ceny mieszkań są niższe, ale zarobki także.

Do tego dochodzą koszty energii. Według danych GUS w 2022 roku ceny nośników energii wzrosły o 32,5 proc., w 2023 – o kolejne 17,5 proc. Choć późniejsze podwyżki wyhamowały, skumulowany efekt z lat 2021–2024 jest bardzo dotkliwy. Ceny żywności w tym samym okresie rosły średnio o kilkanaście procent rocznie, a w lutym 2026 r. były nadal o 2 proc. wyższe niż rok wcześniej.

Konkretne wyliczenia skumulowanego wzrostu w pięcioletnim horyzoncie są trudne, bo GUS nie publikuje jednego, prostego wskaźnika dla całego okresu. Ale jedno jest pewne: podstawowe koszty życia – mieszkanie, energia, żywność – w szczytowym okresie inflacji (2022–2023) rosły znacznie szybciej niż realne wynagrodzenia. Dla osób o niższych dochodach, które wydają na nie większą część budżetu, było to szczególnie dotkliwe – tym bardziej że mediana wynagrodzeń rośnie wolniej niż średnia. Do tego dochodzą wydatki, które kiedyś nie istniały, jak np. wymiana pieca pod rygorem kary. To nie wybór konsumentów, lecz systemowe warunki życia.

Dług jako nowa egzystencja

Za zarobione pieniądze często kupuje się z kolei to, na co… bank pozwoli. Kredyt nie jest już ostatnią deską ratunku – staje się domyślnym trybem nabywania. W takim przypadku przyszła praca zostaje skonsumowana, zanim zostanie wykonana.

Ponad 2 miliony Polaków ma przeterminowane zobowiązania. To właśnie dług może istotnie napędzać oczekiwania płacowe. Podwyżki potrzebne są bowiem nie po to, by inwestować w lepsze warunki życia, lecz by sprawniej spłacać zobowiązania. Praca staje się wiecznym doganianiem.

Materializm czy warunek uczestnictwa w systemie?

Młodzi Polacy to rozumieją. Badanie CBOS z września 2025: dla osób w wieku 18–44 lat najważniejsze przy wyborze pracy są dobre zarobki – 67 proc. wskazań (dla ogółu – 59 proc.). To nie materializm. To warunek uczestnictwa. Bez smartfona nie załatwi się sprawy w banku. Bez samochodu nie dojedzie do pracy. Do złożenia PIT-u potrzeba internetu. Wszystko kosztuje.

1 maja: między godnością a pętlą długu

1 maja to święto walki o godność pracy – a ta zawsze wyrażała się także w żądaniu wyższych wynagrodzeń. Kiedyś żądanie wyższej płacy było żądaniem uczestnictwa w owocach wzrostu. Dziś często jest żądaniem nadrobienia długu – spłacenia raty, pokrycia kosztów ogrzewania, wymiany pieca. Pogoń za pieniądzem nie jest wyborem. Jest warunkiem przetrwania.

Nie znaczy to, że żyje się gorzej niż kiedyś – w wielu wymiarach wręcz przeciwnie. Ale to właśnie rozziew między rosnącymi możliwościami a rosnącymi jeszcze szybciej potrzebami może rodzić poczucie, że praca traci sens.

I nie chodzi o to, że kiedyś ludzie byli skromni, a dziś chciwi. Różnica jest inna: dziś „więcej” często nie oznacza wcale poczucia lepszego życia. Oznacza tylko nie wypadnięcie poza nawias. A gdzieś po drodze zginęło coś jeszcze. Praca to tworzenie dobra dla innych. Gdy pieniądz staje się celem, a nie środkiem – ta więź się gubi. Wtedy pojawia się właśnie ta myśl: praca bez sensu.

Arystoteles miał rację: pogoń za pieniądzem jako celem sama w sobie nie ma kresu. To pętla, w której można utknąć. I dopóki praca będzie w pierwszej kolejności zabezpieczeniem kredytu – dopóty 1 maja będzie dla wielu świętem frustracji, nie solidarności.

Czytaj także: Legendarny ekonomista ostrzega: gospodarka Europy staje się niewolnicza


Nowy numer kwartalnika „Holistic News” 2/2026 już dostępny

Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Opublikowano przez

Radosław Różycki

Zastępca redaktora naczelnego


Absolwent dziennikarstwa i komunikacji społecznej UW, specjalizujący się w tematyce kultury, literatury i edukacji. Zawodowo zajmuje się słowem. Czyta, pisze, tłumaczy, redaguje. Czasem coś powie. Prywatnie głowa rodziny. Ma doświadczenie pracy w mediach, administracji publicznej, PR i komunikacji, gdzie zajmował się m.in. projektami edukacyjnymi i kulturalnymi. W wolnej chwili lubi dobrą literaturę i mocne dźwięki.

Nasze filmy na YouTube:

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.