Kultura
Serial za serialem. Uciekamy od życia czy od samotności?
06 czerwca 2026

Stres w pracy stał się niemal synonimem codzienności. Wielu z nas wraca do domu wyczerpanych, choć nie zawsze potrafimy wskazać konkretny powód. Okazuje się, że głównym powodem stresu nie jest wcale nadmiar obowiązków.
Najnowsza analiza danych z sześciu dekad, obejmująca blisko 800 tysięcy pracowników, pokazuje jasno: największym czynnikiem stresującym w miejscu pracy jest niejasność roli zawodowej. Naukowcy ustalili, że niejasne oczekiwania i brak klarownych ram obowiązków negatywnie wpływają na stres, produktywność, wypalenie i chęć odejścia z firmy.
We wszystkich mierzonych wymiarach stresor ten okazał się silniejszy niż przeciążenie pracą (zbyt wiele do zrobienia) czy konflikt ról (sprzeczne wymagania).
Mechanizm ten jest prosty i niepokojąco ludzki. Filozofowie od wieków powtarzają, że człowiek jest istotą szukającą sensu. Współczesna psychologia potwierdza to na poziomie neuronów: mózg traktuje niepewność jak zagrożenie, bo niepewność uniemożliwia budowanie spójnej narracji własnego życia.
Kiedy nie wiemy, czego naprawdę wymaga nasza praca, jak wygląda sukces ani według jakich kryteriów będziemy oceniani, nie czekamy biernie. Szukamy odpowiedzi. Nieustannie. A ta gorączkowa pogoń za jasnością pochłania energię, której potrzebujemy do twórczego myślenia, rozwiązywania problemów i współpracy. W konsekwencji niejasne oczekiwania prowadzą do poczucia bezsensu. Nie do zmęczenia, ale właśnie do bezsensu.
Łatwo założyć, że stres jest funkcją wysiłku. Że męczy nas to, co trudne i ciężkie. Ale dane mówią coś innego. Niepewność roli jest najpoważniejszym stresorem nie dlatego, że odbiera energię, lecz dlatego, że odbiera sens. Człowiek nie potrafi w pełni zaangażować się w działanie, gdy nie zna jego znaczenia.
Można wykonać tytaniczny wysiłek i wrócić do domu spełnionym – pod warunkiem, że wiedziało się, po co. I można spędzić spokojny dzień przy biurku, a mimo to czuć się wydrążonym – jeśli nie wiadomo było, czemu to wszystko służy.
Niejasność roli to w gruncie rzeczy brak ram do tworzenia sensu. Odbiera nam nie siły, lecz powód, dla którego warto je uruchomić. W takim stanie nawet największa pensja nie rekompensuje wewnętrznej pustki.
Jeśli tak jest, to współczesna epidemia wypalenia zawodowego jawi się w nowym świetle. Być może kryzys wypalenia nie jest przede wszystkim kryzysem przeciążenia, lecz kryzysem sensu, wywołanym rozmyciem ról. Trzy czynniki, które dziś nakładają się na siebie, tylko to potęgują:
Dawniej praca dawała jasną tożsamość: byłem cieślą, nauczycielem, lekarzem. Dziś wiele osób czuje się jak „wielozadaniowe zasoby” w korporacyjnej machinie. Brak ram do tworzenia sensu prowadzi do tego, że ludzie tracą nie tylko motywację, ale i poczucie własnej wartości.
Skoro lekarstwem na niejasność ma być „specyficzność roli”, precyzyjne określenie, kto za co odpowiada, czy nie jest to powrót do mechanistycznej wizji człowieka jako trybiku w maszynie? Czy tęsknota za jasno wyznaczonymi rolami nie jest regresem ku światu, w którym każdy miał swoją przegródkę i nie wolno mu było z niej wyjść?
Jean-Paul Sartre twierdził, że człowiek jest skazany na wolność – musi sam nadać sens swojemu istnieniu. Ale wolność bez orientacji jest paraliżująca. Aby móc wybierać, trzeba najpierw wiedzieć, gdzie się jest i po co. Człowiek zagubiony w niejasności nie jest wolny. Jest sparaliżowany, bo całą uwagę zużywa na odgadywanie reguł zamiast na działanie w ich obrębie.
Klarowne role nie zamykają nas w klatce. Innymi słowy, dają mapę. Dopiero mając jasność „co robię i dlaczego”, możemy świadomie decydować, jak to robić lepiej i kreatywniej. Prawdziwa wolność wymaga najpierw struktury, w ramach której można się rozwijać. W tym sensie jasna rola nie jest przeciwieństwem wolności, lecz jej warunkiem.
Najgłębszy stres w pracy nie pochodzi więc z tego, że jest za dużo do zrobienia. Pochodzi z pytania, na które nikt nie odpowiada: po co to robię? To wezwanie do ponownego przemyślenia, czym jest praca w życiu człowieka. Czy jest tylko źródłem dochodu? Czy może, jak twierdzą psycholodzy – areną, na której realizujemy naszą potrzebę kompetencji, przynależności i sensu?
Rozwiązaniem nie jest powrót do sztywnych, biurokratycznych struktur, lecz świadome budowanie klarowności w dynamicznym świecie. W świecie pełnym niepewności jasność ról daje ludziom możliwość nie tylko przetrwania, ale pełnego, sensownego życia zawodowego. A to z kolei przekłada się na zdrowsze organizacje, bardziej kreatywne zespoły i – co najważniejsze – bardziej spełnionych ludzi.
Przeczytaj również: Praca zdalna coś nam zabiera. Efektywność to nie wszystko
***
Rejestracja ruszyła.
Spotkajmy na Holistic Talk w Cavatina Hall!
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: