Prawda i Dobro
Wojna bez żołnierzy. Kto będzie winien, gdy strzela AI?
07 lipca 2026

Joanna Sadzik, prezeska Stowarzyszenia WIOSNA, zaczynała wolontariat w Szlachetnej Paczce w 2012 roku. Zobaczyła wtedy biedę, o jakiej nie miała pojęcia. W „Dobrym Podcaście Holistic" opowiada, dlaczego wolontariat nauczył ją więcej o życiu niż niejedna decyzja we wcześniejszej karierze biznesowej.
Joanna Sadzik, prezeska Stowarzyszenia WIOSNA, zanim trafiła do Szlachetnej Paczki jako wolontariuszka, sama nie pochodziła z zamożnego domu. Od ósmej klasy szkoły podstawowej pracowała w wakacje, żeby móc pojechać na obóz harcerski czy kupić sobie lepsze buty. Jak wspomina, na przełomie lat 80. i 90. taki sposób życia był normą – nikt wtedy nie nazywał tego ubóstwem, bo niewiele osób było stać na wakacje.
Przełomowy moment nastąpił w 2012 roku. Gdy jej dzieci podrosły, a ona sama – jak mówi – poczuła się „uprzywilejowana”, postanowiła zostać wolontariuszką Szlachetnej Paczki. Pierwsza wizyta w rodzinie w krakowskich Swoszowicach zmieniła jej postrzeganie biedy na zawsze.
To był dom, właściwie taki walący się do połowy, z jedną izbą, z piecykiem kozą, który kopcił na całe mieszkanie
– opowiada Sadzik. Mieszkał tam mężczyzna z niepełnosprawnością intelektualną, po śmierci matki radzący sobie od roku samotnie, bez żadnej pomocy społecznej. Do Szlachetnej Paczki zgłosiła go sąsiadka, która usłyszała o akcji w radiu.
Myślałam, że taka bieda być może jest gdzieś na wsi, kojarzyła mi się ze ścianą wschodnią. Byłam mocno w tych stereotypach
– przyznaje Sadzik. Wizyta w Swoszowicach uświadomiła jej, że skrajne ubóstwo istnieje tuż obok, w dużym mieście, po sąsiedzku.
Jak mówi Sadzik, fundamentem działania Szlachetnej Paczki jest zasada partnerstwa, nie wyższości.
My wychodzimy z założenia, że godność jest przynależna każdemu człowiekowi. Ta osoba ją ma i musimy jej pomóc w taki sposób, żeby nawet o milimetr tej godności nie naruszyć
– tłumaczy prezeska WIOSNY.
Z badań przeprowadzonych wśród beneficjentów Szlachetnej Paczki wynika coś zaskakującego: nikt pytany o to, co było najważniejsze, nie wskazał na pierwszym miejscu rzeczy materialnych. Wszyscy mówili to samo – że najważniejsze było to, że ktoś przyszedł, usiadł i zapytał, jak to się stało, że znaleźli się w trudnej sytuacji, i jakie mają marzenia. Dla wielu, zwłaszcza osób starszych i samotnych, samo pytanie o marzenia bywa zaskoczeniem.
Bardzo często te osoby mówią: proszę pani, ja przestałam marzyć 30 lat temu. Ale jak się z nimi posiedzi, poogląda stare zdjęcia, to nagle się otwierają – to są fascynujące opowieści. Każdy człowiek nosi w sobie książkę.
Sadzik przekonuje, że wbrew pozorom, więcej otrzymuje niż daje jako wolontariuszka:
Ja w Szlachetnej Paczce odzyskuję sprawczość. Przestaję przejmować się tym, że świat jest niesprawiedliwy, że są wojny. Myślę o tym, że mam obok siebie człowieka, któremu mogę pomóc.
To zaangażowanie nie pozostało bez wpływu na jej życie prywatne. Pierwszy rok wolontariatu w Szlachetnej Paczce pochłaniał aż 30 godzin jej czasu tygodniowo – to była, jak sama przyznaje, prosta droga do wypalenia. Z czasem nauczyła się stawiać granice, dopasowując zaangażowanie do grafiku dzieci.
Wolontariat odmienił też życie jej rodziny. Syn zauważył kiedyś kolegę z klasy, który nie jeździł na szkolne wycieczki z powodów finansowych. Wystarczyła rozmowa Sadzik z innymi rodzicami, żeby problem zniknął. W 2014 roku nasza rozmówczyni zamieniła karierę w biznesie na pracę w Stowarzyszeniu WIOSNA na pełen etat. Jak mówi, ma „pracę marzeń” i nie wyobraża sobie bez niej życia.

Choć Stowarzyszenie WIOSNA jest organizacją pozarządową, funkcjonuje – zdaniem Sadzik – na poziomie największych firm w Polsce. Organizacja otrzymała srebrną nagrodę stowarzyszenia IPMA za zarządzanie projektami, konkurując z międzynarodowymi spółkami. Prowadzi codzienne raporty finansowe i analizuje dane, by zwinnie reagować na to, co nie działa.
Pracownicy zatrudniani są na rynkowych warunkach, bez dotacji państwowych. Jak twierdzi Sadzik, według raportu porównującego warunki pracy z biznesem, Stowarzyszenie WIOSNA znajduje się w elicie – wśród 8 procent pracodawców w Polsce oferujących podobne rozwiązania: elastyczny czas pracy, pracę hybrydową i wysoki poziom zaufania do pracowników.
Poza bezpośrednią pomocą Stowarzyszenie WIOSNA m.in. publikuje też raport o biedzie, wysyłany do wszystkich parlamentarzystów, i bierze udział w konsultacjach nowych przepisów. Organizacja należy też do europejskiej sieci zrzeszającej podmioty działające na rzecz osób w kryzysie ubóstwa.
Według danych przywoływanych przez Sadzik, około dwóch milionów osób w Polsce żyje w skrajnym ubóstwie – to osoby samotne dysponujące nieco ponad tysiącem złotych miesięcznie lub członkowie rodzin żyjący za mniej niż 900 złotych na osobę. Milion z nich zarabia jednocześnie zbyt dużo, by kwalifikować się do wsparcia pomocy społecznej.
Sadzik zwraca też uwagę na rosnący problem ubóstwa energetycznego, dostrzeżony dopiero po 2022 roku, w związku z wojną za wschodnią granicą Polski. Jak mówi, nie każdego stać na zmianę sposobu ogrzewania mieszkania, mimo obowiązujących przepisów antysmogowych.
W pracy wolontariuszy Szlachetnej Paczki szczęście ma bardzo praktyczny wymiar. Pani Halina zamarzyła o domowym dżemie z truskawek – dostała zapas na dziesięć lat, bo jedna z ofiarodawczyń postanowiła oddać taką ilość. Starszy pan zamarzył o „zapachu prawdziwych świąt”, czyli o żywej choince i pomarańczach, tak jak za czasów swojej młodości. Babcia wychowująca wnuki zamarzyła o czerwonej sukience, bo taką miała sąsiadka.
To dobro polega na poświęceniu komuś godziny i wypiciu z nim herbaty. Bardzo namacalne, proste – łatwiej wtedy dostrzec, że ten świat nie jest taki zły
– podsumowuje Joanna Sadzik.
Warto przeczytać: Pomaganie innym to także pomaganie sobie. Zalety wolontariatu
Życzymy udanych zakupów!
Redakcja
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: