Test systemu wyborczego. Szwajcaria zapłaci hakerom za cyberatak

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
SCIENCE PHOTO LIBRARY / EAST NEWS
Przeczytanie artykułu zajmie około 2 minut

Cyberwłamywacze mogą liczyć na nagrodę w wysokości 50 tys. franków szwajcarskich, jeśli uda im się zmanipulować wynik fikcyjnych wyborów. Test ma związek z rządowym planem upowszechnienia systemu e-votingu

Rząd Szwajcarii pracuje nad rozszerzeniem systemu głosowania przez internet. Stworzona do tego celu platforma administrowana przez szwajcarską pocztę przechodzi kolejne testy. Jednym z nich jest sprawdzian z udziałem hakerów. Jeśli uda im się złamać zabezpieczenia, otrzymają nagrodę pieniężną. Pula przeznaczona na ten cel to 50 tys. franków szwajcarskich.

Sprawdzian w czasie fikcyjnych wyborów

Na potrzeby testu zorganizowano fikcyjne wybory, które rozpoczęły się w lutym, a zakończą się 24 marca. Włamywacz, który zmanipuluje wynik, może liczyć na najwyższą nagrodę. Pomniejsze przypadną między innymi tym, którym uda się naruszyć prywatność głosujących.

W Szwajcarii głosowanie przez internet jest możliwe w kilku kantonach. Władze chcą teraz zapewnić taką możliwość mieszkańcom dwóch trzecich spośród 26 kantonów. Biorąc pod uwagę charakter systemu politycznego kraju – opartego w dużym stopniu na demokracji bezpośredniej, z częstymi referendami – rozpowszechnienie tej formy głosowania stanowiłoby duże udogodnienie dla obywateli.

Szwajcarska opozycja twierdzi jednak, że takie rozwiązania są bardzo drogie i niezbyt bezpieczne. Jak na razie nie ma pewnej gwarancji, że instytucje państwowe, w przypadku ingerencji hakerów w proces wyborczy, będą mogły obronić się przed atakiem. Z tego właśnie powodu Francja porzuciła plany dotyczące głosowania przez internet w wyborach powszechnych (władze chciały, by w taki sposób mogli głosować obywatele poza terytorium kraju).

E-voting jako antidotum na niską frekwencję wyborczą?

Pomimo kontrowersji, głosowanie zdalne, ograniczone np. do szczebla lokalnego, za pośrednictwem platformy e-votingowej jest możliwe w co najmniej kilkunastu krajach. Jedynym, który zdecydował się na zastosowanie takiej formy udziału obywateli w wyborach parlamentarnych, jest Estonia. Niewielkie bałtyckie państwo jest uważane za światowego lidera w cyfryzacji usług publicznych, a także w zakresie cyberbezpieczeństwa. Podczas tegorocznych wyborów 43,8 proc. głosów zostało oddanych w ten właśnie sposób.

Estończycy mają taką możliwość już od 2007 r. E-voting przyczynił się do zwiększenia frekwencji wyborczej średnio o kilka punktów procentowych, co może stanowić wskazówkę dla innych demokracji borykających się z malejącym udziałem obywateli w wyborach. Z raportu Banku Światowego z 2017 r. wynika, że w ciągu ostatniego ćwierćwiecza frekwencja wyborcza w skali globalnej spadła o ok. 10 proc.

Źródła: thelocal.ch, theverge.com, qz.com

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on linkedin
LinkedIn
Michał Niepytalski

Michał Niepytalski

Specjalizuje się w tematach naukowych, nowej technologii i jej społecznym oddziaływaniu. Jest zafascynowany eksploracją kosmosu i tym, co jeszcze niedawno wydawało się domeną science-fiction, a staje się częścią codzienności.