Poprzedni
Następny

„W repertuarze”: Paradoksy sztuki. Destrukcja, która może mieć twórczą moc

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on whatsapp
Dzieło Banksy'ego "Dziewczynka z balonikiem", zaraz po tym jak zostało sprzedane w domu aukcyjnym Sotheby's za ponad milion funtów, uległo samozniszczeniu za sprawą niszczarki umieszczonej przez artystę w ramie obrazu. Banksy zamieścił następnie filmik z tego wydarzenia na swoim koncie na Instagramie dołączając do niego słowa Pabla Picasso: "Każdy akt kreacji jest przede wszystkim aktem zniszczenia". Londyn, październik 2018 r. (TRISTAN FEWINGS / GETTY IMAGES)
Przeczytanie tego artykułu zajmie około 2 minut

Sztuka może mieć realną władzę nad ludźmi, nawet jeśli widzowie nie uświadamiają sobie zależności, jaka łączy ich z dziełem. Status dzieła, jego mistyczna aura, materialna wartość sztuki, ale także jej degradacja i unicestwienie jako przejaw władzy – te tematy na stale weszły do historii ludzkiej kreatywności.

Zuchwałe kradzieże, paserstwo, gesty ikonoklastyczne wykonywane publicznie w galeriach bywają i poważne, i prześmiewcze, jak w brytyjskim serialu Allo, Allo. Jeden z jego wątków dotyczy fikcyjnego obrazu Upadła Madonna z Wielkim Cycem pędzla nieznanego bliżej van Klompa. Dzieło to przechowywane w kawiarni głównego bohatera staje się polisą na dostatnie życie po zakończeniu wojny.

Michał Łukaszuk, kurator wystawy „Kradzieże i zniszczenia” w białostockiej galerii Arsenał, podkreśla, że sztuka ma ogromną władzę. „Władza obrazom została nadana bardzo dawno. Wierzono, że w obrazach kryje się bóstwo, czyli władza absolutna i największa. Między innymi temu sprzeciwi się ikonoklazm – bóstwo jest tak doskonałe, że nie może żyć w żadnym obrazie. Jeżeli taki obraz powstaje, jest formą bluźnierstwa i należy go natychmiast zniszczyć” – mówi.

Skrawki

W galerii znajdują się prace kilkunastu artystek i artystów. Niektóre z dzieł powstały z myślą o wystawie, część pochodzi z kolekcji galerii. Najbardziej wyjątkowe są te, które ocalały z pożarów lub dokumentują proces zniszczenia.

Fragmenty nadpalonych rysunków Rafała Bujnowskiego przypominają o ogniu, który wybuchł w jego domu. „Ten pożar powstał od zostawionej na noc świecy. O godz. 2–3 w nocy obudził nas huk eksplodującej puszki po fiksatywie do pasteli i węglowych rysunków. I właśnie takimi rysunkami była usłana cała podłoga pracowni” – opowiada artysta.

Inne doświadczenie w swojej biografii ma Mariola Przyjemska. Dwanaście obrazów jej autorstwa zniszczył inny artysta – nieżyjący już dziś Marek Kijewski. W 1991 r. pociął nożem prace bliskiej przyjaciółki. „Wchodzę do pracowni, a tu kompletna zadyma! Pocięte obrazy, farba na ziemi, grunt porozrywany. Na sztaludze stał obraz Panna na niedźwiedziu i to jest mój herb, bo ja jestem herbu Rawicz (…). Ten obraz został przecięty” – opisuje artystka.

W Arsenale zaprezentowano także Tęczę Julity Wójcik w nowej zaskakującej odsłonie, przeciętą na pół rzeźbę głowy Wandy Czełkowskiej i serię przewrotnych obrazów Olgi Dziubak o superszpiegini Lenie Morskiej, pracującej w okresie zimnej wojny dla wywiadów obu stron konfliktu.

Wystawa w galerii Arsenal została otwarta 21 lutego, ale obecnie jest zamknięta do odwołania. Nie wiadomo, kiedy ponownie będzie można ją zobaczyć. Podcast jest zatem okazją do odbycia dźwiękowej wycieczki po ideach i doświadczeniach, o których ona opowiada.

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on whatsapp
WhatsApp

IN THE ARTICLES