Prawda i Dobro
„Ktoś przecież go pilnuje”. Najgorsze złudzenie na rodzinnej imprezie
04 października 2026

Każdego roku miliardy dolarów są przeznaczane na walkę z chorobami na całym świecie. Wydawać by się mogło, że w ten sposób zmieniamy świat na lepsze. Nie oznacza to jednak, że pieniądze trafiają tam, gdzie ciężar problemów zdrowotnych jest największy. Analiza ponad 3,7 miliiona projektów pokazała zaskakującą dysproporcję.
Naukowcy między innymi z University of Copenhagen oraz ETH Zurich przeanalizowali, jak rozdzielano fundusze na pomoc chorym na całym świecie. Wykorzystali sztuczną inteligencję, by sprawdzić ponad 3,7 mln projektów, zrealizowanych w latach 2000-2022. Ich łączna wartość wynosiła 332 miliardy dolarów, a model AI przypisał je do 17 najważniejszych kategorii chorób.
Później eksperci porównali globalne wydatki na pomoc zdrowotną z rzeczywistą skalą chorób w poszczególnych krajach. Wyniki opublikowane w czasopiśmie naukowym Nature Communications pokazały ogromną dysproporcję. Aż 324 miliardy dolarów przeznaczono na walkę z chorobami zakaźnymi, niedoborami żywieniowymi, a także na leczenie kobiet w ciąży i noworodków. To 97,5 procent całego analizowanego w badaniu budżetu.
Resztę – 2,5 procent, czyli ok. 8,3 mld dolarów analizowanej pomocy – wydano na inne choroby, które zaliczono do chorób niezakaźnych.
Przykładem są cukrzyca, nowotwory, choroby psychiczne, czy też choroby serca. A to jeden z najbardziej niedofinasowanych sektorów ochrony zdrowia. Według analiz naukowców za ok. 59,5 procent światowego obciążenia chorobami odpowiadają właśnie pozostałe choroby. Tymczasem przypadło na nie zaledwie 2,5 procent całej analizowanej pomocy. Kiedy spojrzymy na konkretne choroby, dysproporcja staje się jeszcze bardziej widoczna.
Choroby układu krążenia odpowiadają za ok. 17 procent globalnego obciążenia systemu zdrowia. Pomoc finansowa odpowiada za mniej niż jeden procent potrzeb tego sektora. Tak samo niskie dofinansowanie ochrony zdrowia otrzymują: nowotwory, które są odpowiedzialne za 10-procentowe obciążenie, choroby psychiczne – 6 procent udziału we wszystkich chorobach oraz cukrzyca i choroby nerek – 5,4 procent. Ale jest też druga strona tej historii. Niektóre choroby otrzymują znacznie większą część pomocy niż wynosi ich udział w globalnym ciężarze chorób.
Mowa o HIV i AIDS oraz innych schorzeniach przenoszonych drogą płciową. Stanowią 6 procent obciążenia w skali globalnej, a otrzymują 34 procent całego budżetu. Malaria i zaniedbane choroby tropikalne dotyka ok. 5 procent społeczeństwa na świecie, a otrzymują 12 procent puli pomocy zdrowotnej. Niedobory żywieniowe stanowią 3 procent wszystkich globalnych chorób, a na walkę przeznaczane jest 12 procent pomocy z ogólnego budżetu – to cztery razy więcej niż sama wysokość problemu. Istnieje także inny równie ciekawy wniosek z badania.

Finansowanie ochrony zdrowia z roku na rok systematycznie rośnie. Kiedy w 2000 roku ogólny budżet wynosił zaledwie 0,78 mld dolarów, to już 22 lata później przeznaczyliśmy na ten sam cel 34,6 mld. To ponad 40 razy więcej. Najwięcej środków poszło na walkę z HIV i AIDS, choroby dróg oddechowych i gruźlicę, a także niedobory żywieniowe. W ciągu ostatnich kilku lat szczególną uwagę zwrócono na leczenie gruźlicy i chorób układu oddechowego. Tylko w 2020 roku budżet na ten cel wyniósł 25,3 mld dolarów, co może mieć związek z pandemią Covid-19.
Pomoc jest najlepiej dopasowana do skali potrzeb w przypadku HIV, AIDS, malarii i zaniedbanych chorób tropikalnych. W przypadku chorób niezakaźnych bardzo często brakuje tej spójności lub jest wręcz odwrotnie.
Największym, a zarazem najbardziej niepokojącym paradoksem niedopasowania jest sytuacja w krajach Afryki Środkowej, Zachodniej i w niektórych państwach Azji Południowej. Co ciekawe, w najbiedniejszych krajach pomoc przeznaczona na choroby zakaźne oraz problemy zdrowotne matek, noworodków i związane z niedożywieniem jest stosunkowo dobrze dopasowana do ich ciężaru. Przy innych problemach zdrowotnych problem niedopasowania dotyczy wszystkich grup.
Międzynarodowy zespół naukowców w swoim artykule wyraźnie podkreśla, że nie przeanalizował całego systemu finansowania ochrony zdrowia, lecz tylko wycinek. Nie proponuje też, by przeznaczać tyle wydatków na zdrowie, ile wyniesie obciążenie. W tak trudnej i złożonej sytuacji liczą się również możliwości lokalnych systemów, koszty, czy chęć zapobiegania pandemii. Mimo tych zastrzeżeń z danych wyłania się jeszcze jedna historia: opowieść o globalnych priorytetach.
Czytając badanie i analizując jego wyniki, można wysnuć jeszcze jeden ważny wniosek. Kto kontroluje przepływ pieniędzy i cel ich wydawania, ten tak naprawdę decyduje, jaka choroba jest ważna. Kto powinien otrzymać wsparcie w leczeniu, a kto musi jeszcze poczekać.
Taka jest właśnie geopolityka zdrowia. Nie opiera się na sankcjach, żołnierzach czy sprzęcie wojskowym. Jej częścią są decyzje podejmowane w ministerstwach, agencjach pomocowych i międzynarodowych funduszach przez dystyngowaną kadrę kierowniczą.
Globalna pomoc zdrowotna odbywa się w formie decyzji: które szpitale dostaną leki, jakie szczepienia będą kontynuowane, a które problemy pozostaną praktycznie niewidoczne. Za tymi decyzjami później podążają ogromne strumienie pieniędzy. A kiedy kilka krajów decyduje o większości środków na wielu państw ich priorytety, w pewnym sensie, stają się priorytetami całego systemu.
Warto przeczytać: Pokonała HIV bez leków. Coś takiego zdarza się raz na dekadę
Życzymy udanych zakupów!
Redakcja
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:
Prawda i Dobro
04 października 2026

Kultura
04 października 2026


Zmień tryb na ciemny