Nauka
Robot pokonał doświadczonych zawodników. AI robi kolejny krok
04 maja 2026

Dzieci urodzone po 2022 roku nie będą pamiętać świata bez ChatGPT. Chatboty tłumaczą im emocje, generują bajki i podpowiadają rozwiązania. Czy AI wychowuje dzieci i zastępuje rodziców i nauczycieli?
Dla nich którym sztuczna inteligencja nie jest futurystyczną ciekawostką. Jest ona czymś coraz bardziej oczywistym. Jak elektryczność czy telefon. To właśnie dzieci urodzone po 2022 roku tworzą pokolenie AI. Gregory Stock opisuje je jako pierwszych ludzi, dorastających „w świecie immersyjnej sztucznej inteligencji, inteligentnych robotów i niejasnych granic między tym, co wrodzone, a tym, co stworzone”. Ich przyszłość to nie tylko kontynuacja naszego świata, lecz wejście w zupełnie nowy kształt ludzkiej natury.
W książce Generation AI and the Transformation of Human Being Stock proponuje odwrócenie powszechnej perspektywy. Zamiast zastanawiać się, czym może stać się sztuczna inteligencja i inne zaawansowane technologie, powinniśmy zastanowić się, kim staniemy się my sami. Ta zmiana punktu ciężkości jest fundamentalna. W centrum nie stoi bowiem technologia sama w sobie. Stawką jest przemiana ludzkiej natury – sposobu uczenia się, budowania więzi, rozwijania tożsamości i rozumienia własnej wyjątkowości.
Pokolenie AI nie będzie „użytkownikiem” technologii – ono w niej wyrośnie. Dziecko z tego pokolenia może pytać chatbota o pracę domową, poprosić generator obrazów o ilustrację do opowiadania, a inteligentnego asystenta o wyjaśnienie emocji. Wszystko to zanim zwróci się do rodzica lub nauczyciela.
Właśnie tu pojawia się najważniejsze pytanie wychowawcze: kto naprawdę wychowuje dzieci urodzone na przełomie drugiej i trzeciej dekady XX wieku – dorośli czy algorytmy? Odpowiedź nie jest już tak oczywista, jak chcielibyśmy wierzyć. Badanie The Alan Turing Institute pokazało, że już 22 proc. dzieci w wieku 8–12 lat deklaruje już korzystanie z narzędzi generatywnej AI, a 72 proc. z tej grupy używa ich co najmniej raz w miesiącu. Najczęstsze zastosowania to zdobywanie informacji, tworzenie obrazów dla zabawy, rozrywka i pomoc w odrabianiu lekcji.
To nie jest jeszcze pełna symbioza, ale wyraźnie widać jej zalążek. Dla pokolenia AI, które od niemowlęctwa ma idealnie responsywnego agenta, granica między „pomocą” a „wychowaniem” zaciera się błyskawicznie.
Sztuczna inteligencja coraz częściej pomaga też rodzicom. Przy wielu drobnych decyzjach wychowawczych już teraz „po cichu” polegamy na AI. Prosimy algorytm o wybranie bajki na dobranoc, o prostsze wyjaśnienie pojęcia z biologii, o plan nauki, o pomysł na kreatywną zabawę. Część rodziców i nauczycieli robi to intencjonalnie. Część natomiast odruchowo, bo inteligentny system bywa szybszy, cierpliwszy i bardziej dostępny niż zmęczony dorosły.
Stock pyta jednak nie tylko o to, co sztuczna inteligencja robi dla dziecka. Pyta także o to, co dziecko może przez nią przestać robić. Mózg dziecka rozwija się przez wysiłek: rozwiązywanie problemów, radzenie sobie z frustracją, budowanie uwagi. Gdy AI natychmiast podaje gotowe wyjaśnienie, porządkuje i tłumaczy świat, ludzki umysł traci część treningu. Treningu, który był konieczny do rozwijania cierpliwości, samodzielnego myślenia i odporności poznawczej.
Dane sugerują, że ten lęk nie jest abstrakcją. W badaniu Alan Turing Institute 76 proc. rodziców i niemal tyle samo nauczycieli obawiało się, że dzieci mogą za bardzo ufać technologii i nie myśleć krytycznie o podawanych przez nią informacjach. Zarazem nauczyciele zgłaszali, że tam, gdzie uczniowie używają AI do pracy szkolnej, ponad połowa wykorzystuje ją także do oddawania wygenerowanych treści jako własnych. Problemem nie jest więc samo narzędzie, lecz ryzyko przesunięcia granicy między pomocą a poznawczym wyręczaniem.
To prowadzi do jeszcze trudniejszego pytania: czy pokolenie AI będzie mądrzejsze, czy tylko sprawniej obsługiwane przez inteligentne narzędzia? Badania nie dają jeszcze ostatecznej odpowiedzi, ale pokazują ambiwalencję. Z jednej strony AI może wspierać kreatywność, personalizować naukę i pomagać dzieciom z dodatkowymi potrzebami edukacyjnymi.
Z drugiej strony nauczyciele zauważają spadek zaangażowania części uczniów w pracę własną oraz mniejszą różnorodność oddawanych pomysłów. Innymi słowy, pokolenie AI może być mądrzejsze w sensie dostępu do wiedzy. A jednocześnie mniej wytrenowane w samodzielnym myśleniu, kreatywności i radzeniu sobie z niepewnością.
Jeszcze bardziej intrygująca jest kwestia więzi. Jeśli sztuczna inteligencja stanie się stałym elementem codzienności dziecka, łatwo może przekształcić się w źródło psychologicznej zależności. A w konsekwencji może osłabiać szansę na wykształcenie prawdziwej odporności. Dziecko, które od najmłodszych lat obcuje z agentem zawsze dostępnym, uprzejmym, responsywnym i perfekcyjnie dopasowanym do jego potrzeb, może zacząć traktować taki model relacji jako normę.
A przecież ludzie tak nie działają. Rodzic bywa zmęczony, nauczyciel nie ma czasu, przyjaciel źle zrozumie intencję, a rozmowa czasem boli bardziej, niż koi. Właśnie te tarcia uczą cierpliwości, empatii, negocjacji i psychicznej odporności. Jeśli znaczną część kontaktu poznawczego i emocjonalnego przejmie system, który stale wygładza rzeczywistość, dzieci mogą gorzej znosić niedoskonałość realnych więzi.
Nie oznacza to, musimy za wszelką cenę chronić dzieci przed technologią. Niezbędne jest jednak uczenie świadomego z niej korzystania. Jeśli przyszłość pokolenia AI ma być czymś więcej niż dryfem ku wygodzie, dzieci muszą nauczyć się, że AI nie jest ani wyrocznią, ani opiekunem zastępczym. Jest narzędziem, które wymaga dystansu, interpretacji i jasnych ram.
Dorosły nie powinien więc zastanawiać się wyłącznie, jak ochronić dziecko przed sztuczną inteligencją. Kluczową kwestią jest to, jak wychować je tak, by potrafiło korzystać z niej bez utraty własnej sprawczości.
To dlatego pytanie o pokolenie AI jest w gruncie rzeczy pytaniem o przyszłą definicję człowieka. Jeśli od najmłodszych lat będziemy myśleć z maszynami, tworzyć z maszynami, uczyć się z maszynami i zwierzać się maszynom, granica między wsparciem a współkształtowaniem człowieczeństwa stanie się coraz mniej wyraźna.
Być może dzieci z pokolenia AI będą bardziej kompetentne technologicznie niż jakiekolwiek wcześniejsze pokolenie. Nie jest jednak pewne, czy będą równie dobrze wytrenowane w tym, co najtrudniejsze i najbardziej ludzkie. W samodzielnym myśleniu, cierpliwości wobec innych i dojrzewaniu bez gotowych odpowiedzi. Właśnie dlatego dziś nie wystarczy już pytać, czego uczymy dzieci o sztucznej inteligencji. Trzeba zacząć pytać, czego sztuczna inteligencja uczy dzieci o człowieku.
Przeczytaj również: Czym będą zajmować się ludzie
Życzymy udanych zakupów!
Redakcja
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: