Cavatina - Tworzymy miejsca przyjazne do pracy

Najpierw dziwi, potem inspiruje innych. Od szoku do kanonu

Osoba w muzeum i tłum idący w stronę horyzontu, symbolizujące rolę awangardy w sztuce

Najpierw budzi zdziwienie, czasem irytację, a dopiero później okazuje się, że właśnie ona otworzyła drogę temu, co dziś uznajemy za kanon. Awangarda w sztuce często pojawia się tam, gdzie kończą się utarte sposoby myślenia, dlatego jej twórcy długo pozostają niezrozumiani. Czy bez ich odwagi mielibyśmy dziś wiele dzieł, które zmieniły kulturę i sposób, w jaki ją odbieramy?

Czym właściwie jest awangarda?

Słowo „awangarda” pochodzi z języka francuskiego (avant-garde) i dosłownie oznacza „straż przednią”. W pierwotnym znaczeniu wojskowym odnosiło się do oddziału idącego na czele kolumny, który torował drogę reszcie sił. Ta metafora doskonale oddaje ducha artystycznej awangardy, gdy mamy do czynienia z grupą pionierów eksplorujących nowe obszary w sztuce i kulturze.

Awangardziści pojawili się na początku XX wieku, odrzucając dotychczasowe style i kanony, aby tworzyć własny język wyrazu w kulturze. Rozkwit tego nurtu nastąpił po I wojnie światowej. Wtedy pojawiły się takie kierunki jak kubizm, futuryzm, surrealizm czy ekspresjonizm – innowacyjne techniki i świeże pomysły.

Obecnie termin „awangarda” używany jest w szerszym kontekście. Na przykład w muzyce awangardowej, literaturze czy innych dziedzinach sztuki, która wykracza poza to, co już znane i trudno ją zaklasyfikować. Awangarda w sztuce wyznacza nowe trendy i inspiruje innych.

Awangarda w sztuce potrzebuje czasu

W Polsce znamy powszechnie nazwisko Krzysztofa Pendereckiego. Za to już niekoniecznie kojarzymy kompozytora Zbigniewa Bargielskiego, który tworzy światy muzyczne daleko wybiegające poza to, co znane. Jego niezwykła, przejmująca muzyka powoli przebija się do kanonu, choć już dawno osiągnęła poziom mistrzowski.

Polska awangarda literacka

Polska awangarda literacka rodziła się jako zjawisko niejednorodne i była wyraźnie poszatkowana. Słabo też zakorzeniła się w świadomości społecznej, bo działała efemerycznie i epizodycznie. Wpłynęły na to kłopoty materialne i zatargi z cenzurą, zarówno państwową, kościelną, jak i obyczajową.

Kojarzymy takich twórców jak Jarosław Iwaszkiewicz, Czesław Miłosz czy Stanisław Ignacy Witkiewicz, zwany Witkacym. To autorzy, którzy przed laty startowali z twórczością powoli przesączającą się jako odkrywcza i inna niż wszystko.

Ale dopiero odkrywamy i uczymy się akceptować awangardowość Doroty Masłowskiej, Sylwii Chutnik, Anny Matysiak czy Grzegorza Wróblewskiego. Ten ostatni tworzy poezję, dramat i malarstwo asemiczne. Jest ono w Polsce mało znane, mimo że na świecie kradnie serca kolekcjonerów poszukujących całkowicie nowych ścieżek i głosów w sztuce.

Awangarda w sztuce: nowa perspektywa człowieka

Gdy rodził się kubizm, na czele którego stali Pablo Picasso i Georges Braque, współcześni im odbiorcy dziwili się, co to jest. Dlaczego postacie na obrazach są zdefragmentowane, powyginane, jakby były kompletnie szalone.

Ruch ten dążył jednak konsekwentnie do ujęcia obiektów w sposób fragmentaryczny i symultaniczny, zrywając z tradycyjną perspektywą malarstwa figuratywnego. Pokazywał człowieka jako istotę nieoczywistą, pełną wewnętrznych konfliktów, dążącą do pełni, ale nigdy niemającą jej osiągnąć.

Sztuka zagląda do podświadomości

Innym ważnym nurtem był surrealizm. Twórcy tego nurtu, tacy jak Salvador Dalí i André Breton, eksplorowali w swoich dziełach podświadomość i świat snów.

Rodziła się psychoanaliza, pytania o ludzką duszę, życie po śmierci. Pogłębiona refleksja nad ludzkim życiem, które domagało się czegoś więcej niż tylko trawienia i śmierci. Na wiele pytań nie znalazły się odpowiedzi. Jednak wola poszukiwań była tak wielka, że malarstwo poszerzało konteksty i znaczenia w sztuce.

Abstrakcja i ekspresjonizm

Pojawiła się abstrakcja, ważny nurt awangardowy, reprezentowany przez takich artystów jak Wassily Kandinsky i Piet Mondrian. Artyści ci przedstawiali rzeczywistość widzianą, jak i tę psychiczną, eksplorując kształty i kolory w nowatorski sposób.

Ekspresjonizm, którego przedstawicielami byli np. Edvard Munch i Egon Schiele, dążył do wyrażania intensywnych i subiektywnych emocji. Często w sposób szokujący, inny, nie wiadomo było początkowo, do czego przypisać nietypowe pociągnięcia pędzla, dobór kolorów, deformacje.

Jak powstają wielkie dzieła?

Gdyby nie nietypowi artyści, awangardowi, czyli idący pod prąd, nie powstałoby wiele kasowych książek i filmów – Lars von Trier, tworząc swoje filmy, jak choćby Melancholia, inspirował się mało znanymi pisarzami duńskimi, którzy później stali się znani jako autorzy poczytnych, skandynawskich kryminałów. Forpoczta jest potrzebna sztuce, jak tlen. W każdym zakresie.

Co z tego, że ludzie początkowo nie rozumieją „nowego”? Nie muszą. Nowe krzepnie, oswaja się, zawłaszcza coraz większy obszar życia kulturalnego, zaczyna przenikać do świadomości społecznej. Tak powstają wielkie dzieła, które przechodzą do kanonu sztuki.

A wtedy przestają być awangardą, natomiast nigdy nie przestają być inspiracją. Wiele takich dzieł od dziesięcioleci wisi w najlepszych muzeach całego globu. Bez awangardy nie byłoby rozwoju świata. Kręcilibyśmy się wokół własnego ogona.

Artysta musi komplikować rzeczywistość, ponieważ, jak bardzo trafnie zauważyła już kilkadziesiąt lat temu Susan Sontag, istnieje tendencja, aby wszystko upraszczać.

– mówi Grzegorz Wróblewski, pisarz, malarz i poeta na stałe mieszkający w Kopenhadze.

Artyści potrzebni do krytykowania świata

Świat potrzebuje artystów awangardowych, często osobnych, aby zwracali uwagę na wszelki fałsz, tropili demagogię, rozwiewali iluzje i krytykowali krzywdzące systemy. Bez tej krytyki nie byłoby może zniesienia niewolnictwa, urlopów (pamiętajmy, że w epoce pierwszych maszyn ludzie pracowali od rana do wieczora bez możliwości urlopu), praw kobiet czy rzecznika praw obywatelskich.

Nie każde „nowe” staje się jednak awangardą. Musi wydarzyć się coś, co uwiedzie krytyków, publiczność, poruszy czułe struny odbiorcy, który „nowe” zobaczy, usłyszy czy przeczyta. Zachwyci się jego wykonaniem i przekona innych, że „król nie jest nagi”. Czasem dzieje się tak dopiero po śmierci artysty, którego sztuka zaczyna żyć własnym życiem, wpływając na zmianę kolejnych pokoleń.

Przeczytaj także: Muzeum zamiast apteki. Jak sztuka ratuje przed starzeniem?



Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Opublikowano przez

Karina Obara

Autor


Ukończyła politologię na UMK w Toruniu, Studium dziennikarstwa europejskiego w Centrum Europejskim Natolin w Warszawie oraz Akademię Terapii Transpersonalnej w Warszawie. Dziennikarka, pisarka, autorka sztuk teatralnych, malarka, terapeutka w certyfikacji. Wydała dziewięć książek, m.in. "Jak odzyskać duszę", „Gdy nadwrażliwość wystawia rachunki. Czterdzieści dwa listy o miłości, życiu i śmierci” (wspólnie z filozofem prof. Lechem Witkowskim) oraz „Miłość w Ejlacie”. Wyd. PIW. Publikowała w Twórczości, Odrze, Czasie Literatury, Helikopterze, Dialogu.

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.