Nauka
Samotność robi z nami dziwną rzecz. Zwłaszcza, gdy myślimy o sobie
07 sierpnia 2026

Dwa tygodnie temu pisałem o micie nieśmiertelności oraz o naszym wiecznym, cywilizacyjnym pragnieniu, by przedłużyć ludzkie życie doczesne lub, jeśli to niemożliwe, chociaż uwierzyć, że po śmierci czeka nas inna forma bytu, że nie znikniemy gdzieś bez śladu i że nawet jeśli rozpadnie się nasze ciało, to umysł lub dusza albo będą istnieć w innym wymiarze, albo przejdą pewien rodzaj ewolucji.
Tak jak pisałem w poprzednim tekście, poszukiwania nieśmiertelności czy wiecznej młodości kończyły się dla poszukujących na ogół tragicznie i nie ma w tym nic dziwnego, skoro dzisiaj, w XXI wieku, wcale nie jesteśmy blisko zapewnienia ludziom nie tylko nieśmiertelności, ale nawet długiego życia. Czy będziemy nieśmiertelni? Statystyki średniego wieku życia poszybowały znacznie w górę i jeśli na początku XIX wieku średnia długość życia wynosiła niewiele ponad 30 lat, to obecnie w Polsce wynosi ona lat 79.
Ale zawdzięczamy te wybitnie poprawione statystyki nie przedłużeniu maksymalnego okresu życia, lecz głównie świetnej opiece okołoporodowej. Kiedyś po prostu umieralność dzieci i niemowląt (a także rodzących matek) przybierała zastraszające rozmiary. Jak pisze portal Wielka Historia: „Według danych z 1930 roku w pierwszym roku życia umierało średnio 143 dzieci na 1000. To odsetek 37 razy wyższy niż obecnie”.
Zwróćmy uwagę na tę różnicę: trzydzieści siedem razy! To wręcz niewyobrażalna przepaść, a przecież od tego strasznego czasu dzieli nas ledwie sto lat. Tymczasem maksymalna długość wieku nieszczególnie się zmienia. Owszem, na świecie jest coraz więcej ludzi starych, co zawdzięczają medycynie i farmakologii, dzięki którym są w stanie przeżyć w sytuacji, w której jeszcze 50 lat temu by na pewno umarli. Ale z dawnych wieków mamy udokumentowane doniesienia o 90-letnich czy 100-letnich starcach i w XXI wieku nadal człowiek 90-letni czy stulatek jest uważany za starca, który cudem przetrwał tak długo.
Jak to więc się stało, że przy tak niebywałym postępie nauki oraz techniki, który dokonał się przez ostatnie lata, nadal nie jesteśmy w stanie przedłużyć maksymalnego życia człowieka? Do 150 lat, do 200 lat, nie mówiąc już o 969 latach, jakie udało się przeżyć naszemu biblijnemu pradziadowi Matuzalemowi.
Niektórzy biolodzy niegdyś przypuszczali, że w naszym genomie znajduje się „gen śmierci”, czyli że nasze ciało jest projektem zaplanowanym na przeżycie określonego wieku i znajduje się w nim rodzaj wyłącznika. I póki owego „genu śmierci” nie wyeliminujemy, to będziemy się starzeć i umierać. Ale sprawa okazała się nie taka prosta, gdyż czynników powodujących starzenie się i śmierć jest wiele i nie wystarczy nam spacyfikować jakiegoś jednego szkodliwego genu.
Snując rozważania o nieśmiertelności, musimy pamiętać jeszcze o bardzo ważnej sprawie, o której nie pamiętał Guliwer, bohater powieści Jonathana Swifta. Guliwer najbardziej znany jest ze swojej podróży do krainy Liliputów, ale Swift opisał jeszcze wiele jego innych przygód. Jedną z nich są odwiedziny na wyspie Luggnagg, na której czasami rodzą się dzieci z piętnem na czole, piętnem oznaczającym nieśmiertelność.
Guliwer początkowo zachwycił się tą cechą organizmu i nie rozumiał, dlaczego tubylcy uważają owych ludzi za przeklętych. Zrozumiał dopiero wtedy, kiedy pokazano mu, że nieśmiertelność nie oznacza wiecznej młodości, a ludzie dotknięci nieśmiertelnością starzeją się, niedołężnieją i wpadają w demencję, nie mogą już w żaden sposób samodzielnie funkcjonować. Zrozumiał wtedy, że taka nieśmiertelność rzeczywiście jest nie błogosławieństwem, lecz klątwą.

Komora hibernacyjna – w wielu opowieściach oraz filmach z gatunku s.f. jest ona powszechnie znanym wynalazkiem. Nie umożliwia co prawda życia wiecznego ani nie odmładza, lecz pozwala nam „przesuwać się w czasie” w nienaruszonym stanie umysłowym oraz fizycznym. Dzięki temu, kiedy na świecie mija np. sto lat, to dla zahibernowanej osoby mija sekunda. I dzięki temu ów hibernatus może nie tylko podróżować na wielkie odległości kosmosu, ale jeśli hibernacja miała miejsce na Ziemi, to poznawać przyszłość (tak jak ją poznali chociażby bohaterowie polskiego filmu Seksmisja).
Czy hibernacja ludzi jest przy aktualnym stanie wiedzy możliwa? Teoretycznie niewykluczona, a wiele instytutów prowadzi nad nią zaawansowane badania. Ale w środowisku naukowym o hibernacji ludzi mówi się w kontekście niezbyt długiego wspomagania medycznego, a nie wieloletnich podróży kosmicznych.
Natomiast osoby poddające swoje ciała (lub same głowy) pośmiertnemu zamrożeniu (do około −200 stopni Celsjusza) muszą liczyć się z tym, iż naukowcy twierdzą, że komórki ulegają podczas procesu zamrożenia takiemu zniszczeniu, że nie będzie można ich nigdy przywrócić do funkcjonalności. Niemniej ów krioniczny biznes kwitnie i pomimo wysokiej ceny wiele osób decyduje się przystąpić do projektu dającego szansę (iluzoryczną?) na życie w przyszłości.
Transplantacja mózgu – oto mamy chorego człowieka, ale o sprawnym, świetnie działającym umyśle. Zabieramy więc jego mózg i wszczepiamy do nowego, silnego i zdrowego ciała. Czy ten motyw, wykorzystywany w literaturze s.f., jest w praktyce możliwy?
W tej chwili i prawdopodobnie jeszcze długo: nie. Przede wszystkim z uwagi na fakt, że mózg ma tyle połączeń, iż nikt nie jest w stanie ich bezstratnie rozłączyć z jednym ciałem, a następnie połączyć z innym. To nie jest prosty mięsień, jak serce. Gdybyśmy jednak taki poziom medyczny osiągnęli, to możemy wyobrazić sobie projekty powstające wokół tego wynalazku, a mianowicie fabryki klonów. Same ciała, pozbawione mózgu, które czekają na chętnego. I tak moglibyśmy wybierać sobie, w jakim ciele tym razem znajdzie się nasz mózg. Kobiety? Mężczyzny? Murzyna? Białego? Itd., itp.
Transplantacja głowy – ze wszystkich opisanych przeze mnie metod ta wydaje się najbliższa praktycznej realizacji, aczkolwiek budząca ogromne wątpliwości etyczne. Ba, prace nad przeszczepem głowy żywego człowieka byłyby uważane w większości krajów świata za przestępstwo.
Ogromnym entuzjastą badań na tym polu jest sławny i kontrowersyjny włoski neurochirurg Sergio Canavero. Zabieg przedstawia jednak dwa podstawowe problemy medyczne: prawidłowe połączenie rdzenia kręgowego oraz niedopuszczenie do odrzucenia przeszczepu. Ani jednego, ani drugiego nie potrafimy w tej chwili osiągnąć.
Mózg jak dysk twardy – wyobraźmy sobie, że na nasz mózg można nagrać dowolną informację, można również ją przegrać na inny nośnik, czy to mózg innego człowieka, czy też urządzenie elektroniczne. W ten sposób możemy żyć drugim i trzecim (i setnym) życiem w innym ciele, czy to ludzkim, czy mechanicznym, czy elektronicznym, czy człekopodobnego androida. Oczywiście przy dzisiejszym stanie nauki nie mamy nawet bladego pojęcia, jak owego „przegrania” informacji z mózgu na mózg można byłoby dokonać, lecz motyw jest bardzo chętnie wykorzystywany przez twórców s.f.
Informacja jest wieczna – jednym z aksjomatów fizyki jest to, że ani materia, ani energia nigdy nie giną. Ale uwaga! Fizycy kwantowi są pewni, że nie ginie również informacja. Co to oznacza w praktyce? Otóż to, że wszystko, czym jesteśmy – struktura naszego ciała, umysłu, nasza pamięć – nie znika bezpowrotnie, lecz trwa w jakimś miejscu. Ani nie potrafimy jej zlokalizować, ani oczywiście nie umiemy jej odzyskać. Ale za tysiąc lat? Czemu nie… Być może będziemy potrafili odnaleźć i „złożyć” umysły wszystkich zmarłych wcześniej ludzi.
Regeneracja komórek – naukowcy zajmujący się inżynierią genetyczną pilnie pracują nad możliwością regeneracji i odmładzania komórek, a wyniki są bardzo obiecujące (chociaż na razie w wąskim zakresie konkretnych narządów – np. są sukcesy w cofaniu obumierania siatkówki). W ten segment biznesu medycznego pompowane są w tej chwili miliardy dolarów.
Jestem przekonany, że za x lat (tylko ciekawe, ile to x wyniesie, bo tu nie ośmielam się prognozować) przedstawiciele naszego gatunku zyskają możliwość życia przez kilkaset, może nawet kilka tysięcy lat. Jak zmieni to psychologię ludzkiego umysłu, stosunki społeczne, ekonomiczne i polityczne, to już ciekawa zabawa w filozoficzno-futurystyczne rozważania oraz spekulacje.
Ale nieśmiertelność i wieczna młodość (a przynajmniej bardzo, bardzo długie życie w pełnej sprawności intelektualnej i fizycznej) jest przyszłością naszego gatunku. Szkoda, że ani ja, ani Wy tej pięknej przyszłości nie doczekamy…
Przeczytaj również: Who Wants to Live Forever? – Jacek Piekara o cenie nieśmiertelności




***
Czytelnicy Holistic News z kodem: PRAWDA3 otrzymują 20% rabatu!
Spotkajmy na Holistic Talk w Cavatina Hall!
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: