Nauka
Nie wszystkie choroby są równie ważne. Pokazały to miliardy dolarów
05 października 2026

Wiele osób może być niezadowolonych z tej samej sytuacji i podzielać te same poglądy. Nie oznacza to jednak, że wszystkie zdecydują się na udział w demonstracji. Dlaczego ludzie protestują na ulicach? Co sprawia, że mimo podobnych przekonań jedni angażują się w protest, a inni pozostają w domu?
Publiczny protest kojarzy się przede wszystkim z ludźmi, którzy chcą wyrazić swoją złość lub sprzeciw. Powodem mogą być decyzje rządu, rosnące koszty życia, nierówne traktowanie albo ograniczanie praw. Za każdą demonstracją stoi konkretny konflikt i często także silne emocje. Nie wyjaśniają one jednak w pełni, dlaczego część osób przychodzi na protest, a inni – choć dostrzegają ten sam problem – zostają w domu.
Różnicę między świadomością problemu a udziałem w demonstracji przeanalizowały Shelley Boulianne z Mount Royal University i Jennifer Earl z University of Delaware. Badaczki zebrały wyniki 181 badań sondażowych z lat 1965–2023, obejmujących ponad 1800 analiz statystycznych. Interesowało je nie tyle deklarowane poparcie dla protestów, ile faktyczny udział w marszach i demonstracjach.
Najważniejszy wniosek z badania ujawnia już sam jego tytuł: „większość ludzi, którzy się z tobą zgadzają, nie zaprotestuje”. Okazało się, że niskie dochody, bezrobocie, problemy finansowe i nieufność wobec rządu nie wpływały znacząco na decyzję o udziale w manifestacji. Ważniejsze okazały się inne czynniki: zainteresowanie polityką, przynależność do organizacji oraz korzystanie z mediów cyfrowych i społecznościowych. W demonstracjach uczestniczyły też zwykle osoby młodsze, lepiej wykształcone i mieszkające w miastach
Gniew i poczucie krzywdy nadal mają znaczenie. Pomagają wyjaśnić, o co toczy się spór i dlaczego w ogóle pojawia się potrzeba protestu. Nie przesądzają jednak, kto ostatecznie weźmie udział w demonstracji. Na tę decyzję często wpływają relacje z innymi. Wchodzą w to zarówno działalność w organizacjach, związkach zawodowych, stowarzyszeniach, grupach sąsiedzkich czy środowiskach studenckich, jak i zwykłe znajomości. Dzięki nim łatwiej dowiedzieć się o planowanym wydarzeniu, porozmawiać o sprawie i zdecydować się na wspólne uczestnictwo.
Znaczenie ma nie tylko to, co ktoś myśli, ale także to, czy zostanie zaproszony do zaangażowania się. Badania pokazują, że nawet osoby popierające dany ruch i gotowe się w niego włączyć często nie podejmują działania, jeśli nikt ich do tego bezpośrednio nie zachęci albo jeśli napotykają praktyczne trudności.
Jeśli chcesz, żeby ludzie się zaangażowali, zaproś ich – to proste, ale bardzo skuteczne. Nie zakładaj, że najważniejsze jest przekonanie ich do swoich celów, obaw czy argumentów. Niektórzy uczestniczą, choć niewiele wiedzą o proteście, zwłaszcza gdy ktoś ich zaprosi. Z drugiej strony wielu ludzi, którzy podzielają twoje poglądy, nigdy nie przechodzi od zgody do działania
– mówi Jennifer Earl w rozmowie z PsyPost.
Zaproszenie do udziału w proteście może być ważne nie tylko dlatego, że przypomina o wydarzeniu lub ułatwia podjęcie decyzji. Jest też sygnałem, że nie działa się w pojedynkę. Że inni również chcą zaangażować się w tę sprawę. Może więc wzmacniać zarówno poczucie więzi z grupą, jak i przekonanie, że razem można coś osiągnąć.
Tę zależność dobrze oddaje metaanaliza opublikowana w 2008 roku na łamach Psychological Bulletin. Wynika z niej, że do wspólnego zaangażowania szczególnie skłaniają trzy rzeczy: poczucie zbiorowej niesprawiedliwości, wiara w skuteczność wspólnego wysiłku oraz identyfikacja z grupą lub sprawą. Samo poparcie dla postulatów nie zawsze wystarcza – łatwiej przejść do działania, gdy ma się poczucie, że jest się częścią większej wspólnoty i że wspólny wysiłek może przynieść efekt.
Taką rolę mogą dziś odgrywać media społecznościowe. Nie tylko informują o czasie i miejscu wydarzenia, lecz także pozwalają zobaczyć, że inni interesują się tą samą sprawą, rozmawiają o niej i są gotowi się zaangażować. W badaniu Boulianne i Earl osoby korzystające z mediów społecznościowych częściej brały udział w marszach i demonstracjach. Takiej zależności nie widać było w przypadku mediów tradycyjnych.
Rolą mediów społecznościowych w protestach jest pomoc w identyfikowaniu i podtrzymywaniu tych kontaktów społecznych
– podkreśla Shelley Boulianne.
Badania nie dają jednej uniwersalnej odpowiedzi na pytanie, dlaczego ludzie protestują. Stawka udziału w demonstracji jest inna w demokratycznym państwie, a inna tam, gdzie udział w niej grozi represjami.
Badania prowadzone głównie w zachodnich demokracjach sugerują jednak wyraźną prawidłowość: niezadowolenie pomaga wyjaśnić, dlaczego dana sprawa staje się przedmiotem protestu. O tym, kto rzeczywiście bierze w nim udział, częściej przesądzają więzi społeczne, zainteresowanie polityką oraz możliwość zaangażowania się razem z innymi.
Przeczytaj również: Słowa mogą boleć. Wrażliwość, która prowadzi do cenzury
Życzymy udanych zakupów!
Redakcja
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:


Nauka
05 października 2026

Zmień tryb na ciemny