Resi Capital - Deweloper miejskiej przyszłości

Obowiązek głosowania pod lupą. Czy przymus uczy demokracji?

Urna wyborcza otoczona ludźmi i znakiem zapytania, symbolizująca obowiązkowe głosowanie w demokracji

Jak zmienić obywateli, którzy nie chcą głosować? Można ich zmusić. I wielu tak robi – w Belgii od lat działa obowiązkowe głosowanie w demokracji. Ale czy to działa tak, jak miało? Belgijski eksperyment przyniósł zaskakujące odpowiedzi.

Obowiązkowe głosowanie w demokracji: belgijski eksperyment

W 2024 roku Flandria zniosła kary za niegłosowaniewyborach lokalnych, podczas gdy w pozostałych regionach Belgii obowiązek pozostał. Frekwencja we Flandrii spadła gwałtownie – z poziomu około 92 procent w poprzednich wyborach do 63 procent. W regionach, gdzie głosowanie nadal było obowiązkowe, utrzymała się na poziomie około 84 procent.

Kiedy zniesiono obowiązek głosowania w wyborach lokalnych w Regionie Flamandzkim, zachowanie wyborców było bardzo zbliżone do tego, czego można by oczekiwać po wyborach bez obowiązku głosowania

przyznał Dieter Stiers, jeden z autorów badania opublikowanego w Public Opinion Quarterly.

Obowiązek nie wpływa na zaangażowanie

Jeszcze ciekawsze jest to, czego badanie nie wykazało. Badacze sprawdzali nie tylko sam udział w wyborach, lecz także zainteresowanie polityką, poczucie sprawczości, wiedzę o sprawach publicznych, zaufanie do instytucji i zadowolenie z demokracji. Okazało się, że między regionami, w których obowiązek głosowania utrzymano, a Flandrią, gdzie go zniesiono, nie pojawiły się istotne różnice. Postawy i zaangażowanie pozostały podobne.

Nie znajdujemy żadnych dowodów na to, że postawy i zaangażowanie demokratyczne ludzi zmieniają się inaczej w okresie poprzedzającym wybory, w zależności od tego, czy są oni zobowiązani do wzięcia udziału w wyborach, czy nie 

– stwierdził Stiers.

Dwa różne problemy demokracji

Obowiązek wyraźnie wpływa więc na zachowanie w dniu wyborów – ludzie przychodzą, bo inaczej grozi im kara. Ale ta zmiana zachowania nie przekłada się automatycznie na głębsze zainteresowanie polityką ani na silniejsze przywiązanie do demokracji.

Nawet ci, którzy przestali głosować po zniesieniu obowiązku, nie wykazali spadku zainteresowania czy poparcia dla systemu demokratycznego. Z kolei w regionach, gdzie obowiązek nadal obowiązywał, nie zaobserwowano dodatkowych korzyści w postaci większej wiedzy czy zaangażowania obywateli.

To ważne, bo spór o przymus wyborczy często bywa prowadzony tak, jakby jedna decyzja miała rozwiązać dwa różne problemy naraz. Pierwszy to obecność obywatela przy urnie. Drugi to jego realne zaangażowanie w życie publiczne. Belgijskie badanie sugeruje, że te dwa poziomy nie idą ze sobą tak ściśle, jak chcieliby zwolennicy obowiązkowego głosowania.

Narzędzie administracyjne, nie wychowawcze

Obowiązkowe głosowanie w demokracji działa przede wszystkim jako narzędzie administracyjne. Podnosi liczbę oddanych głosów i sprawia, że elektorat wygląda bardziej reprezentatywnie pod względem frekwencji. Nie rozwiązuje jednak problemu bierności politycznej. Frekwencja i jakość uczestnictwa to dwa różne wymiary.

Można zmusić ludzi do głosowania, ale nie da się ich tym samym zmusić do większego zainteresowania debatą publiczną ani automatycznie wzmocnić przekonania, że demokracja działa lepiej tylko dlatego, że wszyscy muszą się w niej aktywnie uczestniczyć.

Belgijskie wyniki sugerują, że wysoka frekwencja to raczej wskaźnik proceduralny niż psychologiczny. Można mieć więcej głosujących, a jednocześnie nie uzyskać większego zaufania do instytucji czy silniejszego poczucia wpływu.

Obowiązkowe głosowanie w demokracji nie wpływa na jej jakość

Demokracja opiera się nie tylko na liczbie osób, które oddały głos. Równie ważna jest gotowość obywateli do śledzenia spraw publicznych, oceniania kandydatów i traktowania wyborów jako realnego wpływu na wspólne decyzje. Sam obowiązek tej gotowości nie wytwarza. Zmienia jedynie to, co ludzie robią w konkretnym dniu, a nie to, jak myślą o polityce na co dzień.

W praktyce oznacza to, że obowiązkowe głosowanie może być w demokracji użytecznym instrumentem, jeśli celem jest wysoka frekwencja. Nie zastępuje jednak motywacji, wynikającej z poczucia, że głos ma znaczenie, i z nawyku interesowania się sprawami publicznymi. Procedury da się zmienić stosunkowo szybko. Postawy – znacznie trudniej.

Przeczytaj również: Święto czy choroba demokracji? Ukryty sens referendum


Na scenie zobaczysz między innymi:

Spotkasz w strefie książek:

***

Czytelnicy Holistic News z kodem: PRAWDA3 otrzymują 20% rabatu!


Spotkajmy na Holistic Talk w Cavatina Hall!


Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Opublikowano przez

Mariusz Martynelis

Dziennikarz


Absolwent dziennikarstwa i komunikacji społecznej, od 15 lat związany z branżą medialną. Doświadczenie zdobywał m.in. w „Dzienniku Łódzkim”, „Super Expressie” oraz „Esce”. Równolegle współpracował z agencjami reklamowymi i zajmował się tłumaczeniem filmów. Pasjonat dobrego kina, literatury fantastycznej oraz sportu. Swoją kondycję fizyczną i psychiczną zawdzięcza samojedowi o imieniu Jaskier.

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.