Prawda i Dobro
Wiemy więcej, a rozumiemy mniej. I to nie jest porażka
13 kwietnia 2026

Jedno zdanie potrafi wszystko uporządkować. Kto jest winny, co jest prawdą, jak działa świat. Brzmi dobrze, więc w to wierzysz. Dlaczego wierzymy kłamstwom, które tak łatwo układają rzeczywistość? Bo nasz umysł wybiera to, co daje spokój, a nie to, co jest prawdziwe.
Wyobraź sobie idealny poranek. Sięgasz po telefon i pierwsze powiadomienie sugeruje, że świat opiera się na prostych zasadach. „Oni” są przeciwko „nam”. Winnym za twoje frustracje jest ktoś inny, a rynek automatycznie sam się naprawi. Klikniesz w to, bo ta teza jest wygodna, choć nieprawdziwa. To właśnie jest ten moment, kiedy najlepiej widać, jak działa percepcja. Wybiera to, co łatwe oraz znajome.
Nieprzyjemną prawdę odłożysz na później, ponieważ wymaga odpowiedzialności i dostrzegania niuansów. To nie jest kwestia naszej głupoty, lecz mechanizm ludzkiej decyzji, opartej na iluzji, którym ulegamy. Często dlatego, że są wygodne i nas nie uwierają. Tylko dlaczego tak chętnie wierzymy iluzjom i w nich pozostajemy?
Odpowiedzi na to pytanie udziela Bernard E. Harcourt w swojej książce Critique & Praxis: A Critical Philosophy of Illusions, Values, and Action. Autor nie traktuje iluzji wyłącznie jako zbiorowych kłamstw czy prywatnych błędów w poznawaniu rzeczywistości.
W zamian widzi je w formie struktur, które są produkowane i podtrzymywane. Dzięki temu pozwalają wierzyć, że wolny rynek jest stanem naturalnym, a nie wynikiem decyzji i regulacji. Traktują nierówności jako nieunikniony stan, a jednocześnie mobilizują powrotem do „starych dobrych czasów”, czy obietnicą prostego rozwiązania do wyjścia ludzi na ulice lub do urn wyborczych.
Autor proponuje inne podejście do teorii krytycznych. Przez lata opierały się one na pytaniach, dążących do wiedzy i poznania: co wiemy i jak? Harcourt odchodzi od takiego podejścia. Przesuwa ciężar na działanie. Nie pyta, co robić, lecz zastanawia się, co jeszcze mogę zrobić, w tym momencie mojego życia? To zaproszenie do refleksji i zaangażowania się tu i teraz. Celem demaskowania iluzji nie jest dotarcie do jednoznacznej uniwersalnej prawdy, lecz świadome działanie. Działanie oparte na poczuciu, że za moment sami możemy stworzyć nową iluzję.
Wybór złudzenia jest dla nas naturalny, ponieważ jest skuteczny. Daje poczucie kontroli w rzeczywistości, w której nasza sprawczość bywa mocno ograniczona. Unikamy często niewygodnej prawdy, bo ona boli, wymaga spojrzenia na siebie w lustrze oraz dostrzeżenia, że jednak jesteśmy uwikłani w systemy, które przecież sami krytykujemy. A iluzja z kolei pozwala nam pozostać jedynie obserwatorem.
Harcourt nie obiecuje w swojej książce, że demaskowanie złudzenia przyniesie nam zwycięstwo. Wprost przeciwnie, według niego krytyka to nieskończony i otwarty proces. A równość oraz sprawiedliwość to wartości i punkty orientacyjne, które same w sobie podlegają krytyce. Właśnie dlatego skłonność do iluzji może pełnić funkcję psychologicznego zabezpieczenia w świecie.
Kiedy rano sięgasz po telefon, masz wybór. Pozostać w iluzji, bezwiednie przeglądając wiadomości i powiadomienia, czy pójść za myślą Harcourta. Zatrzymać się na chwilę i zadać sobie jedno trudne pytanie: co jeszcze mogę zrobić? Nie chodzi o heroiczne ratowanie świata, lecz życie w prawdzie i zgodzie z samym sobą. Bo w tym niepozornym, lecz codziennym akcie świadomości rodzi się coś więcej niż prawda. Pojawia się możliwość prawdziwego życia.
Warto przeczytać: Fake newsy tylko straszą. Prawda w sieci wciąż wygrywa
Życzymy udanych zakupów!
Redakcja
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: