Nauka
Wspólne zainteresowania to nie wszystko. Jak wybieramy sobie przyjaciół
16 sierpnia 2026

Jesteście razem od lat, a mimo to czasem wraca ta sama myśl: „Czy ja naprawdę jestem dla niego wystarczający?”. To nie musi być niewinna chwila zwątpienia. Nowe badanie pokazuje, że sposób, w jaki oceniamy siebie w związku, może wiązać się z konfliktami i poczuciem rywalizacji. Co ciekawe, historia wcale nie sprowadza się do zazdrości.
Naukowcy z Purdue University i Texas State University postanowili sprawdzić, jak bardzo to, co myślimy o sobie jako partnerze, wpływa na nasz związek. Chodziło o coś, co badacze nazywają mate value – poczucie własnej atrakcyjności i wartości w relacji. Przeprowadzili szeroko zakrojone badanie, w którym przyjrzeli się temu, jak ludzie oceniają siebie w tym obszarze i co naprawdę dzieje się w ich związkach.
W badaniu wzięło udział 512 osób z 62 krajów. 312 z nich było w klasycznych związkach tylko z jednym partnerem, a pozostałe 200 żyło w jawnych, otwartych i różnorodnych relacjach.
Uczestnicy oceniali, jak postrzegają siebie jako partnera w danej relacji, a także jak oceniają wartość maksymalnie dwóch swoich partnerów. Odpowiadali też na pytania o zazdrość, konflikty w związku, zachowania mające utrzymać relację oraz o ewentualną rywalizację z osobami tej samej płci.
Najmocniej widać to było przy pierwszym wskazanym partnerze. Niezależnie od tego, czy ktoś był w klasycznym związku we dwoje, czy w relacjach otwartych, osoby, które miały niską samoocenę w związku, częściej zgłaszały konflikty. Częściej też widziały w innych osobach tej samej płci zagrożenie i rywalizowały o partnera.
Naukowcy podkreślają jednak, że sama różnica w ocenie własnej wartości nie oznacza automatycznie większej liczby konfliktów. Najważniejsze okazało się to, jak ktoś sam siebie widział jako partnera. Im niższa samoocena w związku, tym częściej pojawiały się kłótnie i rywalizacja o ukochaną osobę.
Jak czytamy w artykule opublikowanym w czasopiśmie Evolution and Human Behavior nie znaleziono powiązania między niską samooceną w związku, a większą zazdrością wobec swojego partnera. To jest ważny wniosek. Dotychczas to zazdrość obwiniano za konflikty w związkach i próby utrzymania przy sobie ukochaną osobą. A najnowsze badania wyraźnie temu przeczą.
Badacze sprawdzili też, czy rodzaj związku ma znaczenie. Porównali osoby żyjące w relacjach monogamicznych z tymi, które tworzą związki otwarte lub poliamoryczne. I właśnie tutaj pojawiła się jedna z ciekawszych różnic.
Ludzie w związkach tylko we dwoje zazdrościli partnerowi wyraźnie mocniej. Ci, którzy żyli w otwartych relacjach, też bywali zazdrośni, ale rzadziej i słabiej. Badanie pokazało jednak, że niezależnie od formy związku pewne prawidłowości się powtarzały. Najwyraźniej widać je było przy głównym partnerze, choć podobne zależności pojawiały się także w otwartych związkach.
Gdy badani oceniali poczucie własnej wartości inaczej niż drugiego partnera, jednocześnie przyznawali się do większej zazdrości, częstszych konfliktów i zachowań mających utrzymać związek. Badacze sami byli tym zaskoczeni i na razie nie wiedzą, skąd się to bierze.
Otwarta rozmowa o zazdrości, pociągu seksualnym do innych osób czy poczuciu szczęścia w związku w niektórych przypadkach wiązała się z mniejszą zazdrością i rzadszymi konfliktami. Nie wiadomo jednak, czy otwarta komunikacja rzeczywiście zmniejsza napięcia, czy też to osoby w bardziej stabilnych relacjach łatwiej rozmawiają o trudnych emocjach.
Kiedy więc jesteśmy w szczęśliwym związku, warto zwrócić uwagę na to, jak postrzegamy samych siebie. W związku liczy się nie tylko to, co myśli o nas druga osoba. Znaczenie może mieć również to, jaką „partią” sami czujemy się dla niej.
Warto przeczytać: Zazdrość nie niszczy związku. Najgroźniejszy jest następny krok




***
Czytelnicy Holistic News z kodem: PRAWDA3 otrzymują 20% rabatu!
Spotkajmy na Holistic Talk w Cavatina Hall!
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:


Prawda i Dobro
15 sierpnia 2026

Zmień tryb na ciemny