Resi Capital - Deweloper miejskiej przyszłości

Ekspert może mieć rację. To za mało, by mu uwierzyć

Ekspert między dwiema grupami odbiorców symbolizuje różnice w zaufaniu do naukowców.

Co sprawia, że jednemu ekspertowi wierzymy, a drugiemu nie? Zaufanie do naukowców nie zależy wyłącznie od wiedzy, doświadczenia czy jakości dowodów. Badania pokazują, że znaczenie ma także to, czy naukowiec wydaje się kimś „po naszej stronie” – osobą, która rozumie nasze wartości i działa w interesie ludzi takich jak my.

Ocenie podlegają nie tylko dane, lecz także eksperci

Naukowe ustalenia rzadko docierają do odbiorców jako suche dane i wykresy. Najczęściej trafiają do nas za pośrednictwem nagłówków, wypowiedzi ekspertów, mediów społecznościowych i debat wokół decyzji politycznych podejmowanych na podstawie badań.

Dlatego ocenie podlega nie tylko sama informacja, ale też osoba, która ją przekazuje – zwłaszcza gdy skutki jej ustaleń mogą dotyczyć cen energii, szczepień, transportu, edukacji czy nowych technologii. Ten sam komunikat dla jednych będzie rzetelnym ostrzeżeniem, a dla innych głosem w ideologicznym sporze.

Raport Policy Institute przy King’s College London opublikowany we wrześniu 2026 r. pokazuje, jak silnie ten mechanizm może wpływać na odbiór ekspertów w Wielkiej Brytanii. Choć na pierwszy rzut oka zaufanie do naukowców pozostaje wysokie – 63 proc. badanych oceniło je na co najmniej 7 w skali od 0 do 10 – nie rozkłada się ono równomiernie.

Nowy numer już w sprzedaży:

Zaufanie do naukowców zależy od tego, czy są „po naszej stronie”

Wyniki badania wskazują, że wiąże się ono z poglądami politycznymi i wartościami moralnymi respondentów. A także z ich przekonaniem, że naukowcy stoją „po stronie ludzi takich jak oni”. Co istotne, zaufanie słabiej wiązało się z oceną kompetencji naukowców niż z poczuciem, że działają oni w interesie ludzi takich jak respondent. Znaczenie tego poczucia było nawet większe niż ogólne przekonanie, że naukowcy kierują się dobrem całego społeczeństwa.

W politycznie podzielonym społeczeństwie ludzie zaczynają znacznie częściej pytać: „Co ja będę z tego miał?”

– zauważa Bobby Duffy, dyrektor Policy Institute przy King’s College London.

Nie oznacza to, że kwalifikacje ekspertów przestają mieć znaczenie. Pokazuje jednak, że odbiorca może uznać naukowca za fachowca. A jednocześnie nie ufać jego intencjom ani temu, w czyim interesie wykorzystuje swoją wiedzę. Fachowość nie zawsze wystarcza więc wtedy, gdy ekspert jest postrzegany jako przedstawiciel odległego politycznie lub moralnie środowiska.

Fachowość nie zawsze oznacza wiarygodność

Tę różnicę między kompetencją a wiarygodnością dobrze pokazuje badanie opublikowane w 2024 r. w Public Understanding of Science. Jego autorzy sprawdzili, jak informacje o tym, że naukowiec kieruje się troską o innych, wpływają na jego odbiór. Gdy badani dowiadywali się, że naukowcowi zależy na dobru innych, częściej deklarowali, że mu ufają, i wyżej oceniali jego uczciwość. Nie zmieniało to jednak ich opinii o jego kompetencjach.

Gdy klimat staje się częścią politycznego sporu

Szczególnie wyraźnie mechanizm ten ujawnia się wtedy, gdy wyniki badań zaczynają wpływać na polityczne decyzje i codzienne życie. Dobrym przykładem jest debata wokół zmiany klimatu i polityki klimatycznej. W badaniu przeprowadzonym w Wielkiej Brytanii wysokie zaufanie do klimatologów deklarowało 54 proc. respondentów, czyli mniej niż do naukowców ogółem. Różnice między wyborcami były przy tym znaczne. Klimatologom ufało 84 proc. sympatyków lewicowej Partii Zielonych oraz zaledwie 19 proc. zwolenników prawicowej partii Reform UK.

Same dane nie wyjaśniają, dlaczego badani reagują w ten sposób. Nie określają, czy źródłem różnic są poglądy naukowców, ich publiczny wizerunek czy interpretacje odbiorców. Pokazują jednak, że klimatolog może być postrzegany nie tylko jako ekspert opisujący zmiany w atmosferze. Dla części osób staje się także kimś kojarzonym z cenami energii, ograniczeniami dla samochodów, podatkami czy regulacjami gospodarczymi.

Komu „służą” naukowcy?

Kiedy wyniki badań stają się elementem sporu politycznego, ocenie podlegają nie tylko same ustalenia. Znaczenie mają także ich domniemane skutki oraz intencje osób, które je przedstawiają. Pytanie o to, co wynika z badań, splata się wtedy z pytaniem, komu i czemu – zdaniem odbiorców – mają one służyć.

Nauka opiera się na danych, metodach i możliwości weryfikacji. Większość odbiorców nie może jednak samodzielnie sprawdzić każdego badania, dlatego ocenia także tych, którzy przedstawiają jego wyniki. W sporach dotyczących spraw ważnych dla codziennego życia zaufanie do nauki staje się więc zarazem zaufaniem do ludzi i instytucji, które mówią w jej imieniu.

Przeczytaj również: Kobiety skręcają w lewo, mężczyźni w prawo? Sondaże komplikują obraz


Zapraszamy do: ksiegarnia.holistic.news

Życzymy udanych zakupów!
Redakcja

Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Opublikowano przez

Mariusz Martynelis

Dziennikarz


Absolwent dziennikarstwa i komunikacji społecznej, od 15 lat związany z branżą medialną. Doświadczenie zdobywał m.in. w „Dzienniku Łódzkim”, „Super Expressie” oraz „Esce”. Równolegle współpracował z agencjami reklamowymi i zajmował się tłumaczeniem filmów. Pasjonat dobrego kina, literatury fantastycznej oraz sportu. Swoją kondycję fizyczną i psychiczną zawdzięcza samojedowi o imieniu Jaskier.

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.