Umysł w labiryncie. Borges o cenie nadmiaru wiedzy

Ludzka głowa z umysłem jako labiryntem jako metafora filozofii umysłu Borgesa

Dla Jorge Luisa Borgesa umysł jest labiryntem, a myślenie błądzeniem. Jego opowiadania przypominają, że każda próba zamknięcia świata w systemie skazana jest na klęskę, a nadmiar wiedzy, zamiast wyzwalać, paraliżuje. Naszą prawdziwą siłą nie jest pamięć, ani władza nad faktami.

Filozofia umysłu Borgesa: od biblioteki do internetu

Jorge Luis Borges nie wywróżył smartfonów. Nie pisał o sztucznej inteligencji. Przez większość życia pracował jako bibliotekarz w Buenos Aires, otoczony półkami i książkami. A jednak, gdy dziś czytamy go w epoce przeciążonych serwerów i algorytmów, które zdają się za nas myśleć, można odnieść wrażenie, że pisał o nas.

Jego opowiadania – mimo sięgania po fabularną fantastyczność czy popularne motywy detektywistyczne – są bardzo precyzyjne intelektualnie i stanowią swego rodzaju miniaturowe traktaty filozoficzne. Borges często używa motywu labiryntu, biblioteki, wędrówki w poszukiwaniu prawdy, bu odnaleźć ją we własnym wnętrzu. Interesuje go ludzki umysł, sposób poznania i pułapki jakie na siebie człowiek sam zastawia.

W swojej twórczości Borges uchwycił coś trwałego – strukturę, która nie zmienia się wraz z technologią. Co nie zmienia się od tysięcy lat. Pisarz dostrzegł, że ludzki umysł jest jak labirynt, który sam sobie budujemy, by potem w nim błądzić.

Alef. Punkt, z którego widać wszystko

W opowiadaniu Alef Borges opisuje punkt – konkretne miejsce w piwnicy przy domu pewnej rodziny – z którego widać cały świat naraz. Każde inne miejsce, każda możliwa perspektywa, każda najmniejsza drobina rzeczywistości: wszystko równocześnie. Bohater staje przed tym widzeniem i nie może go znieść. Okazuje się, że absolutna wiedza nie oświeca, lecz oślepia.

Dziś nosimy w kieszeni namiastkę Alefu. Mapy, filmy, opinie, encyklopedie, filozofie życia, wszystkie wydarzenia świata zamknięte w niewielkim urządzeniu ze świecącym ekranem. W każdej chwili możemy zobaczyć wnętrze kawiarni w Tokio albo skład chmur nad Patagonią. Wierzymy, że to czyni nas silniejszymi.

Borges pokazał, że widzieć wszystko nie znaczy rozumieć więcej. Przeciwnie – natychmiastowy dostęp odbiera czas na zastanowienie. Współczesny człowiek z błyskawicznym dostępem do całej wiedzy świata scrolluje, zamiast myśleć.

Biblioteka Babel. Wszystkie książki, żadnej odpowiedzi

Bibliotece Babel chodzi o coś podobnego. Tytułowa biblioteka to nieskończona galeria heksagonalnych pomieszczeń, których półki wypełnione są książkami zawierającymi każdą możliwą kombinację liter. Znajdują się wśród nich dzieła genialne, kompletne i księgi prawdy. Ale są też sterty bezsensownego bełkotu, przypadkowych zestawień znaków, które nigdy nie powstałyby w żadnym ludzkim języku. A pośrodku tego wszystkiego stoi człowiek, który ma za zadanie znaleźć tę jedną – prawdziwą księgę. Jeśli zechce je zrealizować, stanie przed nieskończonością i perspektywą szaleństwa.

Borges opublikował to opowiadanie w 1941 roku. Dziś doskonale wiemy, co to znaczy żyć w takiej Bibliotece. Każda odpowiedź jest na wyciągnięcie ręki, każdy fakt, każda data, każda czyjaś wypowiedź. Tyle że nie wiadomo, które książki mówią prawdę, które kłamią z premedytacją, a które powstały przez czysty przypadek i udają objawienie. Nadmiar wiedzy nie prowadzi do mądrości – prowadzi do paraliżu wyboru.

Jorge Luis Borges, Fot. Grete Stern, domena publiczna, Wikimedia Commons

Pamiętliwy Funes. Pamięć, która zabija myślenie

Funesie pamiętliwym Borges opisuje człowieka, który po wypadku zyskuje nadludzką pamięć. Funes pamięta absolutnie wszystko: kształt każdej chmury z każdego dnia, układ zmarszczek na każdej okładce, każdy detal swojego życia. Jest żywą, chodzącą bazą danych. I jest kompletnie bezradny. Bo myślenie – jak tłumaczy narrator – polega na uogólnianiu i zapominaniu różnic.

Funes nie potrafi zapomnieć. Dla niego każda chwila jest odrębna, każdy detal osobny i niepowtarzalny. Nie umie połączyć faktów w całość, nie umie wyciągnąć wniosków. Jego doskonała pamięć jest śmietniskiem. Czy nie tak czasem żyjemy? Robimy zdjęcia, screeny, zapisujemy notatki, które potem nigdy nie wracają. Wierzymy, że więcej znaczy lepiej, że przechowywanie to władza. Borges zdaje się mówić, że więcej znaczy gorzej, jeśli człowiek nie umie wybierać. A wybieranie wymaga odwagi, by coś odrzucić.

Kongres. Marzenie o ogarnięciu całości

Ale Borges nie pisze tylko o wiedzy. Pisze też o planach. Także tych największych, najbardziej ambitnych, mających na celu całą ludzkość. W Kongresie grupa intelektualistów postanawia stworzyć zgromadzenie reprezentujące cały świat. Nie chodzi im o politykę w zwykłym sensie – chodzi o coś bardziej ambitnego: o uchwycenie totalności, o zamknięcie wszystkiego, co istnieje, w jednym akcie myśli, jednej decyzji, jednym planie. Szybko odkrywają, że to niemożliwe.

Każda próba redukcji gubi to, co ważne. Każda próba włączenia do planu wszystkiego, prowadzi do paraliżu. Kongres upada, a bohater w końcu uświadamia sobie, że prawdziwym „Kongresem” jest już istniejący świat i wszyscy ludzie na nim, ze wszystkimi swoimi porażkami i sukcesami, zbrodniami i dobrymi czynami:

Kongres rozpoczął się w pierwszej chwili świata i będzie trwał, kiedy my będziemy prochem.

Borges przypomina coś, co wolelibyśmy zapomnieć: całość nie jest dla nas. Możemy do niej dążyć, ale nigdy nie dotrzemy. I może to dobrze. Bo gdybyśmy faktycznie zamknęli świat w jednej formule, przestalibyśmy zadawać pytania. A bez pytań nie ma myślenia.

Tlon, Uqbar, Orbis Tertius. Od idei do zrealizowanej dystopii

Tlonie, Uqbar, Orbis Tertius Borges idzie jeszcze dalej. Opisuje wymyślona przez filozofów planetę, której szczegółowa, spójna z ich wizjami rzeczywistość z czasem zaczyna wypierać świat prawdziwy. Zasady, rozwiązania, koncepcje, które zaczynają się jako niewinne, intelektualne zabawy i utopijne wizje, zaczynają oddziaływać na realny świat. Borges widzi w tym jednoznaczną pułapkę:

„Dziesięć lat temu wystarczała jakakolwiek symetria o pozorach spójności – materializm dialektyczny, antysemityzm, nazizm – aby doprowadzać ludzi do ekstazy”.

Borges pisze o swoim czasie – o wielkich narracjach XX wieku, które obiecywały zrozumieć i zmienić świat, a przyniosły zbrodnie i zniszczenie. I o tym, że ludzie często wolą zrozumiały labirynt utkany przez człowieka niż prawdziwy świat, który rządzi się prawami nieczytelnymi.

Niebieskie tygrysy. To, co wymyka się kategoryzacji

Niebieskich tygrysach – opowiadaniu rzadziej cytowanym, ale nie mniej ważnym – narrator znajduje tajemnicze kamienie, które zmieniają swoją liczbę. Nie da się ich zliczyć, opisać żadnym systemem matematycznym, objąć żadną regułą. Są poza logiką, poza tym wszystkim, co ludzki umysł potrafi uchwycić.

Borges pokazuje tu, że zawsze istnieje coś, co nie wejdzie do żadnej bazy danych. Coś, czego nie da się przewidzieć ani kontrolować. Może to być kosmiczny chaos. Ale może to być też sztuka, przypadek, może czyjś nieprzewidywalny gest. Bez tej reszty świat byłby przewidywalny, pusty i niewart poznania.

Fot. RR/Gemini/AI

Labirynt, w którym już jesteś

Dla Borgesa ulubionym obrazem ludzkiego umysłu był labirynt. Nie taki z jednym wejściem i jednym wyjściem. Raczej sieć rozwidlających się ścieżek, w której każda decyzja otwiera nowe korytarze i zamyka inne. Ogród o rozwidlających się ścieżkach, jedno z jego najsłynniejszych opowiadań, jest właśnie taką metaforą każdego aktu poznania.

Nie ma mapy z lotu ptaka. Nie ma punktu, z którego widać całość. Jesteśmy wewnątrz. Każda myśl jest wynikiem tysięcy wcześniejszych wyborów – ścieżek, które obraliśmy, i tych, które porzuciliśmy. Myślenie to błądzenie, i nie ma w tym nic wstydliwego. To po prostu jedyna dostępna nam forma ruchu.

Filozofia umysłu Borgesa i miejsce człowieka

Borges wcale nie wzywa do ucieczki od wiedzy, nie każe wyrzucać telefonów czy tym bardziej książek. Wzywa raczej do tego, by nauczyć się żyć z niepełnością. Nauczyć się wybierać, co jest ważne, a co można spokojnie odrzucić. Nauczyć się zapominać. Bo zapominanie nie jest błędem w systemie. Jest mechanizmem, który w ogóle pozwala nam myśleć.

Gdybyśmy pamiętali wszystko, tak jak Funes, nie bylibyśmy mądrzejsi. Bylibyśmy sparaliżowani. Gdybyśmy mieli dostęp do wszystkich ścieżek labiryntu jednocześnie, nigdy nie ruszylibyśmy z miejsca. Jesteśmy skazani na jedną ścieżkę na raz. Na to, że pójdziemy w jedną stronę, a resztę – stracimy. Ta utrata może boleć. Ale ona właśnie czyni nas ludźmi.

To także wybór pokory i ostrożności względem wielkich idei i ambicji władzy:

(…) zapisałem się do Partii Konserwatywnej, co jest formą sceptycyzmu, i nikt mnie nie piętnował jako komunisty, nacjonalisty, antysemity(…). Z czasem, jak sądzę, zasłużymy na to, że nie będzie rządów.

Pamięć Szekspira. Ograniczenie jako siła

Pamięci Szekspira Borges opisuje bohatera, który pozyskuje świadomość swojego literackiego ideału. Przez lata nosi w głowie cały geniusz angielskiego dramaturga. Wie wszystko, co napisał i myślał Szekspir. Może cytować bez końca, analizować, porównywać, przywoływać. Jest żywym archiwum. I w końcu to oddaje. Nie może unieść cudzej wielkości. Nie chce być nośnikiem cudzego geniuszu. Chce być sobą – zwykłym, ograniczonym, niepełnym człowiekiem. I wtedy przychodzi cytat – nie Borgesa, ale Szekspira:

„Od dziś zaczynam żyć z tego, czym jestem.”

To nie jest rezygnacja, lecz wyzwolenie. Nie trzeba ogarniać wszystkiego, pamiętać każdego faktu, mieć dostępu do wszystkich informacji, ani znać odpowiedzi na każde pytanie. Nie trzeba być geniuszem, ani budować systemu, który zamknie świat w jednej formule. Największa siła do zaakceptowanie swoich ludzkich ograniczeń.

Borges nie był w tym pesymistą. On tylko pokazywał stałe punkty ludzkiego doświadczenia – lęk przed nieskończonością, potrzebę sensu, pokusę, by wierzyć, że istnieje jedna księga, jeden plan, jedna prawda, która wszystko wyjaśni. Rozwikłanie zagadki labiryntu jakim jest wszechświat i człowiek, który próbuje go ogarnąć, leży w każdym z nas.

Filozofia umysłu Borgesa to zrozumienie ograniczeń, akceptacja ich, czasem przestroga przed nadużyciem. Tak samo aktualna w wieku XX, którego pisarz był świadkiem jak i w obecnym, stuleciu, którego labirynty możemy przemierzać przy świetle jego twórczości.

W artykule wykorzystano cytaty z Borgesa w przekładzie Andrzeja Sobol-Jurczykowskiego, zaczerpnięte z edycji Państwowego Instytutu Wydawniczego (Fikcje, 2019; Raport Brodiego, 2021; Księga Piasku, Pamięć Szekspira, 2025)

Przeczytaj także: Efekt Hayeka. Jak noblista z lat 70. przewidział rewolucję AI


Zapraszamy do: ksiegarnia.holistic.news

Życzymy udanych zakupów!
Redakcja

Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Opublikowano przez

Radosław Różycki

Zastępca redaktora naczelnego


Absolwent dziennikarstwa i komunikacji społecznej UW, specjalizujący się w tematyce kultury, literatury i edukacji. Zawodowo zajmuje się słowem. Czyta, pisze, tłumaczy, redaguje. Czasem coś powie. Prywatnie głowa rodziny. Ma doświadczenie pracy w mediach, administracji publicznej, PR i komunikacji, gdzie zajmował się m.in. projektami edukacyjnymi i kulturalnymi. W wolnej chwili lubi dobrą literaturę i mocne dźwięki.

Nasze filmy na YouTube:

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.