Prawda i Dobro
Komu chętniej pomagamy? Decyduje coś więcej niż potrzeba
13 września 2026

Wielki płat lodu niespodziewanie pojawił się latem w miejscu, gdzie nie widziano go od ponad 20 lat. Miał około 100 tys. km kw. i utrudnił żeglugę w Arktyce. Wszystko wydarzyło się mimo postępującego globalnego ocieplenia. Teraz naukowcy wyjaśniają ten pozorny paradoks.
Już od ponad 50 lat wiadomo, że globalne ocieplenie wpływa na klimat całej Ziemi podnosząc jej temperaturę, niszcząc lodowce i tereny arktyczne. W Morzu Czukockim w ostatnich latach wydarzyło się jednak coś, co na pierwszy rzut oka przeczy temu trendowi. W latach 2020-2024 zauważono, że w lód w tej części Arktyki zaczął się systematycznie odbudowywać.
Apogeum nastąpiło we wrześniu 2024 roku. Płat lodu o powierzchni około 100 000 km kw. został zauważony w okolicach od Wyspy Wrangla aż do wybrzeża Syberii. Tak duża bryła lodu nie pozostała bez konsekwencji dla żeglugi. Zablokowała Północną Drogę Morską – dokonała czegoś, czego nie widziano już 20 lat. Przez ponad dwie dekady region ten pod koniec lata pozostawał niemal wolny od tak zwartej pokrywy lodowej.
Właśnie dlatego naukowcy z Sun Yat-sen University i Peking University sprawdzili, dlaczego – pomimo postępującego globalnego ocieplenia – lód pojawił się w Morzu Czukockim. Okazało się, że do odbudowy lodu przyczynił się trwały układ niskiego ciśnienia w rejonie Cieśniny Beringa i Pacyficznej Arktyki. Powód? Niespodziewanie przesunął się on na północ – ku biegunowi i utrzymywał się tam w latach 2020-2024. Tylko co to miało wspólnego z odbudową rozległej pokrywy lodowej, która stała się przeszkodą dla żeglugi arktycznej?
Jak czytamy w artykule opublikowanym w czasopiśmie naukowym Nature Communications Earth&Environment przesunięty cyklon wywołał szereg zmian, które przyczyniły się do wyraźnego ochłodzenia klimatu. Napływ chłodnego i suchego powietrza z centralnej Arktyki ograniczył dopływ cieplejszego, bardziej wilgotnego powietrza znad Pacyfiku. Więcej niskich chmur pojawiających się nad analizowanym terenem, doprowadziły do ograniczenia dopływu energii słonecznej, co wpłynęło na zmniejszenie ogrzania powierzchni.
Do Morza Czukockiego docierało również mniej ciepła z oceanu, ponieważ wiatry północne osłabiały napływ ciepłej wody z Pacyfiku przez Cieśninę Beringa. Jednocześnie wiatr spychał lód w stronę wybrzeża, gdzie był on ściskany, zagęszczał się i stawał grubszy, co z kolei opóźniało sezonowe ścieńczenie lodu. W ten sposób lód systematycznie się rozrastał, zarówno pod względem grubości jak i powierzchni. Sprzyjały temu chłodniejsze warunki, które utrzymywały się nawet w trakcie sezonu topnienia. To jednak nie koniec przyczyn powiększania się lodu w Arktyce.
Wahania zasięgu i koncentracji lodu morskiego w Morzu Czukockim w trakcie lata są związane z trybem Pacyficzno-Północnoamerykańskim (PNA). Jego wpływ – czyli to, czy jest przesunięty na północ, czy nie – objawia się przez lokalizację układu cyklonowego nad Pacyficzną Arktyką.
Jak się okazuje, lód w Morzu Czukockim jest jak najbardziej możliwy. Wszystko przez teren. To szczególnie wrażliwy rejon Pacyficznej Arktyki ze względu na naturalną zmienność cyrkulacji atmosferycznej. Może ona powodować nagłe lokalne odwrócenie utraty lodu podczas lata, nawet w obecnych czasach globalnego ocieplenia. To wszystko pokazuje, że pomimo długoterminowego zaniku lodu, regionalne oraz lokalne wahania cyrkulacji, szczególnie dotyczące PNA latem, nadal mogą nas zaskoczyć.
Warto przeczytać: Pożary pustoszą Arktykę. Najgorsza sytuacja od 3 tysięcy lat
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: