Medyczna marihuana jednak zawodzi. A nastolatkom szkodzi na pewno

młoda dziewczyna zaciąga się dymem, nie wie, że marihuana szkodzi mózgowi nastolatka

Marihuana medyczna jest coraz częściej stosowana w leczeniu depresji, lęku, PTSD. Tymczasem największy przegląd badań nie pozostawia złudzeń: nie ma dowodów, że to działa. Jest za to ryzyko, że szkodzi. W przypadku nastolatków obraz staje się jeszcze bardziej niepokojący.

Medyczna marihuana: niewielkie korzyści, spore ryzyko

Zespół naukowców z University of Sydney przeanalizował wyniki 54 niezależnych badań klinicznych prowadzonych na całym świecie przez ponad cztery dekady. Swoją pracę opublikowali w prestiżowym czasopiśmie The Lancet Psychiatry. To jedna z największych i najbardziej wszechstronnych analiz w tym obszarze.

Autorzy są w swoich wnioskach ostrożni, ale konsekwentni. W przypadku najczęstszych powodów sięgania po medyczną marihuanę – czyli zaburzeń lękowych, depresji oraz zespołu stresu pourazowego (PTSD) – brakuje solidnych dowodów na skuteczność.

Nie oznacza to, że marihuana nie jest nigdy stosowana w medycynie. Istnieją schorzenia, w których jej działanie jest potwierdzone: niektóre formy padaczki, spastyczność przy stwardnieniu rozsianym czy pewne typy bólu. W takich przypadkach lekarze wypisują recepty, opierając się na badaniach. Jednak w obszarze zdrowia psychicznego dowody pozostają słabe.

Rutynowe stosowanie medycznej marihuany może wyrządzać więcej szkody niż pożytku. Pacjenci ryzykują pogłębienie swoich problemów psychicznych, wystąpienie objawów psychotycznych czy uzależnienie, a jednocześnie odkładają w czasie wdrożenie terapii o udowodnionej skuteczności

– mówi dr Jack Wilson, główny autor badania w komunikacie cytowanym przez ScienceDaily.

Społeczna wiara a naukowe fakty

Medyczna marihuana zyskała w ostatnich latach status remedium na wiele dolegliwości. W mediach społecznościowych roi się od relacji osób, które dzięki niej odzyskały spokój. Powstała wokół niej wspólnota, język, nawet pewna tożsamość. Tymczasem odpowiedź nauki jest raczej chłodna.

Jak pokazuje raport, około 27 proc. dorosłych w USA i Kanadzie deklaruje używanie marihuany w celach medycznych, a połowa z nich – właśnie w leczeniu objawów psychicznych. To ogromna liczba ludzi, którzy pokładają nadzieję w substancji, której skuteczność w ich przypadku nie została udowodniona.

A co z nastolatkami? To tu włącza się alarm

Osobne, duże badanie amerykańskie (UC San Diego, Neuropsychopharmacology) przeprowadzone na ponad 11 tysiącach nastolatków przynosi wyniki, które powinny zapalić czerwoną lampkę w każdym domu i w każdej szkole. W okresie dorastania mózg wciąż się kształtuje, tworzą się połączenia nerwowe, a kora przedczołowa (odpowiedzialna za planowanie, kontrolę impulsów i podejmowanie decyzji) jest w trakcie intensywnego rozwoju. Regularne używanie marihuany w tym czasie wiąże się z wyraźnie wolniejszym tempem dojrzewania poznawczego.

Marihuana szkodzi mózgowi nastolatka

Młodzi użytkownicy osiągali gorsze wyniki w testach pamięci, uwagi i szybkości przetwarzania informacji niż ich rówieśnicy nie sięgający po marihuanę. Co więcej, to właśnie THC (główny składnik odurzający) okazał się prawdopodobnym sprawcą. U nastolatków z ekspozycją na CBD nie zaobserwowano takiego samego wzorca. Im wcześniej zaczynali i im częściej używali, tym wyraźniejsze były różnice. Badanie nie rozstrzyga, czy to marihuana bezpośrednio powoduje te zmiany – ale związek jest silny. A deficyty poznawcze mogą utrzymywać się latami.

Edukacyjny wymiar problemu

Tu pojawia się kluczowy, często pomijany, aspekt całej dyskusji. Podczas gdy dorośli debatują o medycznej marihuanie w kontekście ulgi w bólu czy lęku, młodzi ludzie słyszą, że „zioło jest naturalne”, że „nie szkodzi”, że „wielu świetnie funkcjonuje”. Tymczasem nauka mówi co innego – zwłaszcza w przypadku rozwijającego się mózgu.

Dla nauczycieli, rodziców i wychowawców to sygnał, że profilaktyka nie może ograniczać się do straszenia. Potrzebuje rzetelnej wiedzy – takiej, która odróżnia działanie substancji na dorosłego (gdzie i tak jest więcej znaków zapytania niż pewników) od jej działania na młodego człowieka, którego mózg jest w trakcie budowy.

I to właśnie w szkołach, na lekcjach biologii czy godzinach wychowawczych, powinno się mówić o tych różnicach. Bo inaczej – przy narastającej liberalizacji przepisów i społecznej akceptacji – ryzykujemy wychowanie pokolenia, które będzie płacić za mity zdrowotne własnymi deficytami poznawczymi.

Co dalej?

Marihuana medyczna jest faktem. Lekarze przepisują ją, pacjenci jej używają, a w wielu krajach rynek rośnie. Te badania nie podważają sensu jej istnienia. Pokazują jednak, jak ważne jest, by stosować ją rozważnie tam, gdzie ma udowodnione działanie. I trzymać z daleka od tych obszarów, gdzie dowodów brak.

Dla młodych ludzi – i tych, którzy odpowiadają za ich edukację – płynie z tych badań jeszcze wyraźniejszy przekaz: marihuana nie jest obojętna dla rozwijającego się mózgu. I im wcześniej to zrozumiemy, tym więcej możemy uchronić.

Przeczytaj także: Nastolatki budują intymne więzi z AI. Eksperci biją na alarm


Nowy numer kwartalnika „Holistic News” 2/2026 już dostępny

Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Opublikowano przez

Radosław Różycki

Zastępca redaktora naczelnego


Absolwent dziennikarstwa i komunikacji społecznej UW, specjalizujący się w tematyce kultury, literatury i edukacji. Zawodowo zajmuje się słowem. Czyta, pisze, tłumaczy, redaguje. Czasem coś powie. Prywatnie głowa rodziny. Ma doświadczenie pracy w mediach, administracji publicznej, PR i komunikacji, gdzie zajmował się m.in. projektami edukacyjnymi i kulturalnymi. W wolnej chwili lubi dobrą literaturę i mocne dźwięki.

Nasze filmy na YouTube:

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.