Ronaldo czy Messi? Wybór idola to nie przypadek

Kibice w koszulkach piłkarzy stojący obok siebie na ulicy rozstrzygnęli dylemat: messi czy ronaldo

Okazuje się, że nawet najbardziej osobiste, wydawałoby się błahe wybory – co lubimy oglądać, komu kibicujemy – nie są tak wolne i niezależne, jak nam się wydaje. Wiele wskazuje na to, że za tymi codziennymi sympatiami stoi niewidzialna siła, która niezauważalnie porządkuje całe nasze życie według jednej dominującej osi.

Niewidzialna oś naszych codziennych wyborów

W pewnej kawiarni w stolicy dwóch przyjaciół spiera się z pasją o to, kto jest lepszy: Messi czy Ronaldo. Jan z przekonaniem broni Portugalczyka, podkreślając jego dyscyplinę, ambicję i umiejętność bycia liderem w każdej sytuacji. Piotr odpowiada równie żarliwie, chwaląc Argentyńczyka za wizję gry, pokorę i zdolność do podnoszenia całego zespołu.

Obaj są pewni, że ich wybór wynika wyłącznie z obiektywnej oceny stylu gry i osiągnięć na boisku. Żaden z nich nie zastanawia się głębiej, dlaczego akurat ten piłkarz, a nie inny, budzi w nim tak silne emocje. Dla nich to po prostu sprawa sportu – czysta, osobista i apolityczna.

A jednak za tą pozornie niewinną dyskusją może kryć się coś znacznie bardziej fundamentalnego. Okazuje się, że tożsamość polityczna przestała być jedynie etykietą poglądów na podatki czy politykę zagraniczną. Stała się czymś w rodzaju niewidzialnej osi, wokół której organizuje się całe nasze życie – od sposobu głosowania, przez to, z kim spędzamy czas, aż po to, komu kibicujemy na boisku.

Tożsamość polityczna porządkuje nam całe życie

Zjawisko to nazywane jest sortowaniem tożsamości politycznej. Polega ono na tym, że przynależność ideologiczna lub partyjna coraz silniej splata się z innymi wymiarami naszej tożsamości. Ze stylem życia, gustami kulturowymi czy relacjami społecznymi. Zamiast wielu niezależnych tożsamości, które kiedyś się przecinały i łagodziły konflikty, pojawia się jedna dominująca. To ona „sortuje” otaczającą rzeczywistość według logiki „my” i „oni”.

Oznacza to przesunięcie w sposobie, w jaki człowiek współczesny konstruuje sens swojej egzystencji. Dawniej tożsamość polityczna była jednym z wielu horyzontów – obok rodziny, zawodu, religii czy lokalnej wspólnoty. Dziś często staje się horyzontem nadrzędnym, który nadaje spójność innym wyborom.

Człowiek szuka przynależności w świecie, który wydaje się coraz bardziej zatomizowany, i znajduje ją w obozie ideologicznym. Ten obóz nie tylko mówi mu, w co wierzyć. Podpowiada także, co lubić, czego unikać i z kim się identyfikować. Wybory, które wydają się głęboko osobiste, stają się w ten sposób sygnałami przynależności grupowej.

Messi czy Ronaldo – spór tylko pozornie apolityczny

Debata o to, kto jest lepszym piłkarzem – Messi czy Ronaldo – wydaje się doskonałym przykładem tego mechanizmu. Ponieważ na pierwszy rzut oka nie ma z polityką nic wspólnego.

A jednak badanie przeprowadzone wśród ponad 10 tysięcy osób w 26 krajach pokazało, że ideologia polityczna jest najsilniejszym pojedynczym wskaźnikiem preferencji wobec tych dwóch piłkarzy. Silniejszym niż narodowość, wiek, wykształcenie czy nawet to, jak bardzo ktoś interesuje się piłką. Okazuje się, że osoby o poglądach bardziej liberalnych częściej wybierają Messiego, a osoby o poglądach konserwatywnych – Ronaldo.

To nie oznacza, że polityka całkowicie decyduje o gustach sportowych. Chodzi raczej o to, że dwa różne archetypy – jeden zbudowany wokół cichego, naturalnego rzemiosła i pracy zespołowej, drugi wokół indywidualnej dominacji i autoafirmacji – rezonują z odmiennymi systemami wartości, które korelują z orientacją polityczną. W ten sposób nawet sport staje się przestrzenią, w której odtwarzają się głębsze podziały.

Czy nasze gusta są naprawdę nasze?

Podobny mechanizm działa w wielu innych dziedzinach życia. To, jaką muzykę słuchamy, jakie filmy oglądamy, jakie marki wybieramy czy nawet w jaki sposób spędzamy wolny czas, może nieświadomie odzwierciedlać naszą pozycję na osi politycznej. Nie chodzi o to, że każdy wybór jest świadomym aktem ideologicznym.

Chodzi o to, że w społeczeństwie, w którym tożsamość polityczna stała się dominującą ramą interpretacyjną, wiele codziennych decyzji nabiera dodatkowego znaczenia jako sygnały przynależności.

W tym miejscu należałoby zadać pytanie o granicę między autentycznym gustem a internalizacją norm grupowych. Na ile nasze preferencje są naprawdę „nasze”, a na ile są echem szerszej narracji, w którą zostaliśmy wciągnięci?

Coraz trudniej o porozumienie

Konsekwencje dla wspólnoty i społeczeństwa są dalekosiężne. Gdy nawet pozornie neutralne sfery życia – takie jak sport czy kultura popularna – zostają wciągnięte w logikę sortowania tożsamościowego, maleje przestrzeń wspólna.

Ludzie coraz trudniej spotykają się ponad podziałami, ponieważ każdy element rzeczywistości może zostać odczytany jako deklaracja „po której stronie jesteśmy”.

W efekcie tworzą się równoległe kultury, w których te same wydarzenia czy postacie nabierają odmiennego, często przeciwstawnego znaczenia. Utrudnia to budowanie zaufania i zdolności do współpracy w sprawach, które wymagają przekroczenia plemiennych lojalności.

Messi czy Ronaldo? Kibicowanie wartościom

Jan i Piotr nadal mogą spierać się o to czy lepszym piłkarzem jest Messi, czy Ronaldo. Ich sympatie nie muszą się zmienić. Ale jeśli przyjrzą się głębiej, mogą dostrzec, że za tymi wyborami stoją nie tylko oceny sportowe, lecz także szersze ramy wartości i przynależności, które kształtują ich stosunek do świata.

Świadomość tego mechanizmu nie odbiera przyjemności kibicowania. Może natomiast otworzyć przestrzeń na większą refleksję nad tym, co naprawdę oznacza bycie wolnym w swoich wyborach. W świecie, w którym tożsamość polityczna coraz mocniej wpływa na nasze życie, właśnie ta świadomość może być pierwszym krokiem ku odzyskiwaniu nieco większej wolności.

Przeczytaj również: Sport to nie tylko gra. Dlaczego stadion nie jest neutralny


Na scenie zobaczysz:

Spotkasz w strefie książek:

***

Ostatni moment na bilety w cenie 49 zł.
Od 1 lipca cena rośnie!


Spotkajmy na Holistic Talk w Cavatina Hall!


Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Opublikowano przez

Mariusz Martynelis

Dziennikarz


Absolwent dziennikarstwa i komunikacji społecznej, od 15 lat związany z branżą medialną. Doświadczenie zdobywał m.in. w „Dzienniku Łódzkim”, „Super Expressie” oraz „Esce”. Równolegle współpracował z agencjami reklamowymi i zajmował się tłumaczeniem filmów. Pasjonat dobrego kina, literatury fantastycznej oraz sportu. Swoją kondycję fizyczną i psychiczną zawdzięcza samojedowi o imieniu Jaskier.

Nasze filmy na YouTube:

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.