Resi Capital - Deweloper miejskiej przyszłości

To miejsce miało zniknąć. Pół miliona ludzi znów ruszyło do Camino

Pielgrzymi na Ponte da Áspera podczas wędrówki Camino de Santiago w Hiszpanii

W 1978 roku w Santiago odnotowano zaledwie 13 pielgrzymów. Wydawało się, że jedna z najstarszych tradycji Europy po prostu umiera. W 2025 roku w oficjalnych statystykach znalazło się już 530 987 osób. Co jeszcze ciekawsze, Camino przyciąga dziś wierzących, poszukujących i ludzi bez religijnej motywacji. Jak średniowieczna pielgrzymka stała się jedną z najbardziej współczesnych podróży Europy?

„Istnieją cztery drogi, które, wiodąc do Santiago, zbiegają się w jedną w Puente la Reina, na terytorium hiszpańskim” – tak zaczyna się pierwszy w dziejach przewodnik turystyczny. Liber Peregrinationis (Przewodnik pielgrzyma) napisał blisko 900 lat temu, około roku 1140, mnich Aymery (lub Aymeric) Picaud. „(…) inna jeszcze – opisywał tę, którą sam przebył konno z Paryża – przebiega przez Świętego Marcina w Tours, Świętego Hilarego w Poitiers, Świętego Jana w Angély, Świętego Eutropiusza w Saintes i przez miasto Bordeaux. (…) [trzy] zbiegają się w Ostabat i po przekroczeniu przełęczy Cize łączą się w Puente la Reina z tą, która przebiega przez le Somport; odtąd jedna droga prowadzi do Santiago”.

Z 13 osób do pół miliona

Ogromna – i wciąż rosnąca – popularność wędrowania do Santiago de Compostela jest z pewnością jednym z najciekawszych fenomenów kulturowych współczesnej Europy. Rocznie ponad pół miliona (530 725 w roku 2025) ludzi zmierza w kierunku Grobu św. Jakuba Większego: mężczyzn i kobiet, starych, młodych i w średnim wieku, wierzących (zapewne z różną intensywnością), agnostyków i ateistów.

A jeszcze pod koniec lat siedemdziesiątych XX wieku mało kto Drogę św. Jakuba przemierzał: w roku 1977 zarejestrowanych pielgrzymów, którzy otrzymali kompostelkę (zaświadczenie o odbyciu pielgrzymki), było 31, a rok później – trzynastu. Wydawać się mogło, że to już kres liczącej sobie ponad 1100 lat tradycji pielgrzymowania do jednego z trzech, obok Jerozolimy i Rzymu, najważniejszych miejsc chrześcijaństwa, za jakie ogłosił Santiago papież Kalikst II w roku 1122.

Legenda, która stworzyła Santiago de Compostela

Grób św. Jakuba miał odkryć w cudowny sposób pustelnik Pelayo (Pelagiusz) w pierwszym ćwierćwieczu IX wieku, w początkach rekonkwisty, czyli trwającego kilkaset lat odzyskiwania przez chrześcijan Półwyspu Iberyjskiego z rąk muzułmanów. Istnieje kilka wersji tego wydarzenia, a fakty przeplatają się z legendami. W każdym razie w trzech kamiennych trumnach spoczywały szczątki trzech mężczyzn, a ciało w największej z nich pozbawione było głowy. 

Uznano je za relikwie Apostoła (który według Dziejów Apostolskich został ścięty w Jerozolimie, prawdopodobnie w roku 44) i jego uczniów: Atanazjusza i Teodozjusza; współczesne badania naukowe potwierdzają, że spoczywające w Santiago szczątki pochodzą z I wieku. Chrześcijański król Asturii, Alfons II Cnotliwy (pan. 791–842), polecił wznieść nad grobem kaplicę, wokół której stopniowo rozrastało się miasto: Santiago de Compostela. 

W oczach chrześcijańskiego ludu Apostoł stał się obrońcą zagrożonej ze wszystkich stron Asturii, a później całej Hiszpanii. Według legendy rozstrzygnął – na białym koniu i w pełnym uzbrojeniu – losy bitwy pod Clavijo w roku 844. Nazywano go Matamoros, pogromca Maurów.

Krajobraz na Camino de Santiago podczas wędrówki Drogą Świętego Jakuba
Fot. Dariusz Lipiński

Europa ruszyła do Santiago

Pielgrzymowanie do Grobu Świętego Jakuba zapoczątkowano już w IX wieku, a największe natężenie pielgrzymki osiągnęły w wiekach XI–XIV. Budowę katedry rozpoczęto w roku 1075. W szczytowym okresie drogę do Grobu Apostoła przemierzało rocznie milion osób z całej Europy. Pielgrzymka trwała niekiedy wiele miesięcy, czasem ponad rok, a na pielgrzyma – rozpoczynającego wędrówkę często na progu własnego domu – czyhały wszelkie możliwe zagrożenia tamtych czasów: choroby, dzikie zwierzęta, zbrojne bandy rabusiów, oszuści i naciągacze.

Jak Camino de Santiago dostało drugie życie

Na odrodzenie się starej tradycji we współczesnej formie złożyło się kilka czynników. Najpierw, 9 listopada 1982 r., odwiedził Santiago de Compostela papież Jan Paweł II i w adresowanym nie tylko do katolików, ale do wszystkich Europejczyków wystąpieniu, znanym dziś jako Akt Europejski, przypomniał o wspólnej europejskiej tożsamości, o tym, że „cała Europa odnalazła się wokół tej ‘pamiątki’ świętego Jakuba”, że pielgrzymowanie do Santiago sprzyjało „wzajemnemu zrozumieniu tak różnych ludów europejskich, jak ludy romańskie, germańskie, celtyckie, anglosaskie i słowiańskie”. 

Akt Europejski odbił się szerokim echem na świecie i zwrócił międzynarodową uwagę na Szlak św. Jakuba. Kilka lat później, w 1987 roku, Rada Europy uznała Drogę św. Jakuba za „pierwszy europejski szlak kulturowy”. Proces znakowania i promocji Drogi rozpoczął jeszcze w latach 70. i 80. XX wieku Elías Valiña Sampedro (1929–1989), ksiądz z O Cebreiro, jednej z najwyżej położonych miejscowości na Camino, jednak dopiero po decyzji Rady Europy można mówić o bardziej intensywnym procesie odbudowy historycznych tras i stopniowym rozwoju infrastruktury pielgrzymkowej takiej jak schroniska (albergues). 

Droga św. Jakuba wróciła na mapę

Rozmach tych prac przybrał imponujące rozmiary w całej Europie: w samej tylko Polsce, dość przecież odległej od Santiago, odbudowano – uwaga, uwaga! – ponad 7800 kilometrów jakubowych traktów, między innymi średniowieczną Via Regia (od dzisiejszej granicy z Ukrainą przez Kraków, Opole, Wrocław do Zgorzelca), Pomorską Drogę św. Jakuba (z Gdańska przez Lębork do Szczecina) czy Wielkopolską Drogę św. Jakuba (z Gniezna przez Poznań do Głogowa).

W roku 1993 na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO został wpisany hiszpański odcinek Szlaku Francuskiego (Camino francés), czyli właśnie tego, który 850 lat wcześniej przemierzył konno i opisał Aymery Picaud: od Puente la Reina do Santiago; w kolejnych latach do listy dołączano kolejne odcinki, w tym wszystkie cztery francuskie opisane przez Picauda. 

Do spopularyzowania Camino bardzo przyczynili się także: Paulo Coelho, który przeszedł Camino w roku 1986, a później opisał je w powieści Pielgrzym, oraz Shirley MacLaine, która wędrowała w roku 1994 i wydała książkę The Camino. A Journey of the Spirit.

Oznakowanie Camino de Santiago na francuskiej trasie Voie de Tours
Fot. Dariusz Lipiński

Na Camino de Santiago jest więcej kobiet

Od roku 2003 Biuro Pielgrzyma (Oficina del Peregrino) w Santiago prowadzi i publikuje statystyki dotyczące nie tylko całkowitej liczby osób przemierzających Camino, ale także liczebności poszczególnych kohort wędrowców związanych z płcią, wiekiem, sposobem przemierzania Szlaku, krajem pochodzenia, motywacją oraz innymi cechami. Część z nich wykazuje ciekawe trendy i wieloletnie prawidłowości.

Wyjątkiem był rok 2020, kiedy w następstwie pandemii COVID-19 ruch na Szlaku był przez wiele tygodni całkowicie wstrzymany, a przez kilka dalszych miesięcy ograniczony wieloma restrykcjami. Statystyki dotyczące tego roku kompletnie „oszalały”, później jednak część z nich wróciła do wcześniejszych prawidłowości, a część zaczęła wykazywać prawidłowości nowe (zmiana trendu).

Dane pokazują, że Camino „feminizuje” się; widać wyraźny trend wzrostowy udziału kobiet. W roku 2003 panie stanowiły jeszcze poniżej 40 proc. ogólnej liczby wędrowców, w roku 2018 dogoniły i prześcignęły panów, osiągając 50,35 proc., i od tamtej pory (z wyjątkiem kowidowego roku 2020) utrzymują przewagę, ostatnio na poziomie około 54 proc. Czy to dowód, że kobiety są od mężczyzn bardziej wytrwałe, uparte i konsekwentne?

Jeśli chodzi o wiek wędrowców, w roku 2025 najliczniej reprezentowane były osoby pomiędzy 18. a 45. rokiem życia, a niemal tyle samo było uczestników od 46. do 65. roku życia. Co dziewiąty wędrowiec był seniorem 65+ (11,28 proc.), a co jedenasty niepełnoletnim (9,31 proc.). Te proporcje od lat są mniej więcej podobne.

93 procent wciąż idzie pieszo

Wśród sposobów dotarcia do Santiago wciąż najpopularniejszy jest ten, który dominował w średniowieczu: pieszo. Na własnych nogach w roku ubiegłym dotarło do Santiago 93 proc. wędrowców. Natomiast systematycznie spada odsetek rowerzystów, który dwadzieścia lat temu sięgał prawie dwudziestu procent, ale później zaczął systematycznie maleć i w zeszłym roku spadł poniżej 4 procent. 

Oprócz tego kompostelkę można zdobyć, pokonując Camino konno lub na wózku inwalidzkim, a od dziesięciu lat także… drogą morską. Dla zdobycia kompostelki wymagane jest udokumentowane stemplami z hoteli i schronisk w kredencjałach, czyli Paszportach Pielgrzyma, przebycie co najmniej 100 km pieszo lub konno, 200 km rowerem lub 100 mil morskich na morzu; w tym ostatnim przypadku wymagane jest dodatkowo przejście pieszo ostatniego odcinka z portu do katedry w Santiago (z portu w Padrón jest to na przykład 25 km).

Katedra w Santiago de Compostela, cel pielgrzymów Camino de Santiago
Fot. Depositphotos

Co piąty idzie bez religii

Motywacje skłaniające wędrowców do wyruszenia na Szlak można odtworzyć na podstawie ankiet wypełnianych przez nich przy odbieraniu kompostelek w Biurze Pielgrzyma w Santiago. Kiedyś mogli oni wybrać jeden z czterech motywów: religijny, religijno-kulturalny, kulturalny i turystyczny; później tę klasyfikację uproszczono do trzech rodzajów motywów: religijne, religijne i inne, niereligijne. 

Aż do roku 2018 udział wędrowców bez motywacji religijnej utrzymywał się na poziomie poniżej 10 proc., przekroczył ten próg w roku 2019. W kowidowym roku 2020, kiedy przez wiele tygodni ruch na Camino był całkowicie wstrzymany, a przez większość pozostałego czasu ograniczony rozmaitymi restrykcjami, wszystkie wcześniejsze prawidłowości statystyczne wzięły w łeb. 

W odróżnieniu od średniowiecza, kiedy czas zarazy sprzyjał pokutnym pielgrzymkom do świętych miejsc, współczesna pandemia roku 2020 zdawała się pokazywać coś odwrotnego: odsetek osób wędrujących bez motywacji religijnej nagle skoczył z niecałych 11 proc. w roku 2019 do prawie 24 proc. rok później. 

W dodatku, w odróżnieniu od pozostałych zaburzeń statystycznych roku kowidowego, ta zmiana okazała się trwała: od tamtej pory mniej więcej 20 proc. uczestników, czyli co piąty, deklaruje brak motywacji religijnej w podjęciu decyzji o wyprawie. Czy to definitywny znak zeświecczenia Camino, tego, że pielgrzymów zastępują turyści?

Camino de Santiago mieści jedno i drugie

Najbliższe prawdy wydaje się stwierdzenie, że po tym kulturowym kręgosłupie Europy idą ci i ci: jedni pielgrzymują, drudzy wędrują. Camino pozostaje ważnym miejscem chrześcijaństwa z setkami tysięcy ludzi, których do wysiłku i wyrzeczeń pielgrzymowania motywuje wiara, i z wieloma przypadkami solidnie uzasadnionych nawróceń. Jest jednocześnie wyjątkową atrakcją turystyczną, ważną częścią gospodarki regionów, przez które przebiega, biznesem. 

Piszący te słowa, który wraz z synem przed dziesięciu laty przebył rowerem trasę z Paryża do Santiago niemal dokładnie śladami Aymerica Picauda – „przez Świętego Marcina w Tours, Świętego Hilarego w Poitiers, Świętego Jana w Angély, Świętego Eutropiusza w Saintes i przez miasto Bordeaux” – dodałby, że, niezależnie od motywacji, Camino to coś naprawdę wyjątkowego, niepowtarzalnego, czego warto doświadczyć.

Przeczytaj również: Nie superpaństwo, lecz sieć państw. Cybernetyczne spojrzenie na kryzys UE


Na scenie zobaczysz między innymi:

Spotkasz w strefie książek:

***

Czytelnicy Holistic News z kodem: PRAWDA3 otrzymują 20% rabatu!


Spotkajmy na Holistic Talk w Cavatina Hall!


Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Opublikowano przez

Dariusz Lipiński

autor


Publicysta i były poseł, specjalizujący się w problematyce europejskiej. Pełnił funkcję wiceprzewodniczącego Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy. W swoich tekstach analizuje przyszłość integracji europejskiej, relacje między państwami członkowskimi a instytucjami UE oraz wyzwania stojące przed europejską demokracją.

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.