Prawda i Dobro
Pisanie o sobie zmienia więcej, niż myślisz. Nie chodzi o emocje
27 sierpnia 2026

W 1978 roku w Santiago odnotowano zaledwie 13 pielgrzymów. Wydawało się, że jedna z najstarszych tradycji Europy po prostu umiera. W 2025 roku w oficjalnych statystykach znalazło się już 530 987 osób. Co jeszcze ciekawsze, Camino przyciąga dziś wierzących, poszukujących i ludzi bez religijnej motywacji. Jak średniowieczna pielgrzymka stała się jedną z najbardziej współczesnych podróży Europy?
„Istnieją cztery drogi, które, wiodąc do Santiago, zbiegają się w jedną w Puente la Reina, na terytorium hiszpańskim” – tak zaczyna się pierwszy w dziejach przewodnik turystyczny. Liber Peregrinationis (Przewodnik pielgrzyma) napisał blisko 900 lat temu, około roku 1140, mnich Aymery (lub Aymeric) Picaud. „(…) inna jeszcze – opisywał tę, którą sam przebył konno z Paryża – przebiega przez Świętego Marcina w Tours, Świętego Hilarego w Poitiers, Świętego Jana w Angély, Świętego Eutropiusza w Saintes i przez miasto Bordeaux. (…) [trzy] zbiegają się w Ostabat i po przekroczeniu przełęczy Cize łączą się w Puente la Reina z tą, która przebiega przez le Somport; odtąd jedna droga prowadzi do Santiago”.
Ogromna – i wciąż rosnąca – popularność wędrowania do Santiago de Compostela jest z pewnością jednym z najciekawszych fenomenów kulturowych współczesnej Europy. Rocznie ponad pół miliona (530 725 w roku 2025) ludzi zmierza w kierunku Grobu św. Jakuba Większego: mężczyzn i kobiet, starych, młodych i w średnim wieku, wierzących (zapewne z różną intensywnością), agnostyków i ateistów.
A jeszcze pod koniec lat siedemdziesiątych XX wieku mało kto Drogę św. Jakuba przemierzał: w roku 1977 zarejestrowanych pielgrzymów, którzy otrzymali kompostelkę (zaświadczenie o odbyciu pielgrzymki), było 31, a rok później – trzynastu. Wydawać się mogło, że to już kres liczącej sobie ponad 1100 lat tradycji pielgrzymowania do jednego z trzech, obok Jerozolimy i Rzymu, najważniejszych miejsc chrześcijaństwa, za jakie ogłosił Santiago papież Kalikst II w roku 1122.
Grób św. Jakuba miał odkryć w cudowny sposób pustelnik Pelayo (Pelagiusz) w pierwszym ćwierćwieczu IX wieku, w początkach rekonkwisty, czyli trwającego kilkaset lat odzyskiwania przez chrześcijan Półwyspu Iberyjskiego z rąk muzułmanów. Istnieje kilka wersji tego wydarzenia, a fakty przeplatają się z legendami. W każdym razie w trzech kamiennych trumnach spoczywały szczątki trzech mężczyzn, a ciało w największej z nich pozbawione było głowy.
Uznano je za relikwie Apostoła (który według Dziejów Apostolskich został ścięty w Jerozolimie, prawdopodobnie w roku 44) i jego uczniów: Atanazjusza i Teodozjusza; współczesne badania naukowe potwierdzają, że spoczywające w Santiago szczątki pochodzą z I wieku. Chrześcijański król Asturii, Alfons II Cnotliwy (pan. 791–842), polecił wznieść nad grobem kaplicę, wokół której stopniowo rozrastało się miasto: Santiago de Compostela.
W oczach chrześcijańskiego ludu Apostoł stał się obrońcą zagrożonej ze wszystkich stron Asturii, a później całej Hiszpanii. Według legendy rozstrzygnął – na białym koniu i w pełnym uzbrojeniu – losy bitwy pod Clavijo w roku 844. Nazywano go Matamoros, pogromca Maurów.

Pielgrzymowanie do Grobu Świętego Jakuba zapoczątkowano już w IX wieku, a największe natężenie pielgrzymki osiągnęły w wiekach XI–XIV. Budowę katedry rozpoczęto w roku 1075. W szczytowym okresie drogę do Grobu Apostoła przemierzało rocznie milion osób z całej Europy. Pielgrzymka trwała niekiedy wiele miesięcy, czasem ponad rok, a na pielgrzyma – rozpoczynającego wędrówkę często na progu własnego domu – czyhały wszelkie możliwe zagrożenia tamtych czasów: choroby, dzikie zwierzęta, zbrojne bandy rabusiów, oszuści i naciągacze.
Na odrodzenie się starej tradycji we współczesnej formie złożyło się kilka czynników. Najpierw, 9 listopada 1982 r., odwiedził Santiago de Compostela papież Jan Paweł II i w adresowanym nie tylko do katolików, ale do wszystkich Europejczyków wystąpieniu, znanym dziś jako Akt Europejski, przypomniał o wspólnej europejskiej tożsamości, o tym, że „cała Europa odnalazła się wokół tej ‘pamiątki’ świętego Jakuba”, że pielgrzymowanie do Santiago sprzyjało „wzajemnemu zrozumieniu tak różnych ludów europejskich, jak ludy romańskie, germańskie, celtyckie, anglosaskie i słowiańskie”.
Akt Europejski odbił się szerokim echem na świecie i zwrócił międzynarodową uwagę na Szlak św. Jakuba. Kilka lat później, w 1987 roku, Rada Europy uznała Drogę św. Jakuba za „pierwszy europejski szlak kulturowy”. Proces znakowania i promocji Drogi rozpoczął jeszcze w latach 70. i 80. XX wieku Elías Valiña Sampedro (1929–1989), ksiądz z O Cebreiro, jednej z najwyżej położonych miejscowości na Camino, jednak dopiero po decyzji Rady Europy można mówić o bardziej intensywnym procesie odbudowy historycznych tras i stopniowym rozwoju infrastruktury pielgrzymkowej takiej jak schroniska (albergues).
Rozmach tych prac przybrał imponujące rozmiary w całej Europie: w samej tylko Polsce, dość przecież odległej od Santiago, odbudowano – uwaga, uwaga! – ponad 7800 kilometrów jakubowych traktów, między innymi średniowieczną Via Regia (od dzisiejszej granicy z Ukrainą przez Kraków, Opole, Wrocław do Zgorzelca), Pomorską Drogę św. Jakuba (z Gdańska przez Lębork do Szczecina) czy Wielkopolską Drogę św. Jakuba (z Gniezna przez Poznań do Głogowa).
W roku 1993 na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO został wpisany hiszpański odcinek Szlaku Francuskiego (Camino francés), czyli właśnie tego, który 850 lat wcześniej przemierzył konno i opisał Aymery Picaud: od Puente la Reina do Santiago; w kolejnych latach do listy dołączano kolejne odcinki, w tym wszystkie cztery francuskie opisane przez Picauda.
Do spopularyzowania Camino bardzo przyczynili się także: Paulo Coelho, który przeszedł Camino w roku 1986, a później opisał je w powieści Pielgrzym, oraz Shirley MacLaine, która wędrowała w roku 1994 i wydała książkę The Camino. A Journey of the Spirit.

Od roku 2003 Biuro Pielgrzyma (Oficina del Peregrino) w Santiago prowadzi i publikuje statystyki dotyczące nie tylko całkowitej liczby osób przemierzających Camino, ale także liczebności poszczególnych kohort wędrowców związanych z płcią, wiekiem, sposobem przemierzania Szlaku, krajem pochodzenia, motywacją oraz innymi cechami. Część z nich wykazuje ciekawe trendy i wieloletnie prawidłowości.
Wyjątkiem był rok 2020, kiedy w następstwie pandemii COVID-19 ruch na Szlaku był przez wiele tygodni całkowicie wstrzymany, a przez kilka dalszych miesięcy ograniczony wieloma restrykcjami. Statystyki dotyczące tego roku kompletnie „oszalały”, później jednak część z nich wróciła do wcześniejszych prawidłowości, a część zaczęła wykazywać prawidłowości nowe (zmiana trendu).
Dane pokazują, że Camino „feminizuje” się; widać wyraźny trend wzrostowy udziału kobiet. W roku 2003 panie stanowiły jeszcze poniżej 40 proc. ogólnej liczby wędrowców, w roku 2018 dogoniły i prześcignęły panów, osiągając 50,35 proc., i od tamtej pory (z wyjątkiem kowidowego roku 2020) utrzymują przewagę, ostatnio na poziomie około 54 proc. Czy to dowód, że kobiety są od mężczyzn bardziej wytrwałe, uparte i konsekwentne?
Jeśli chodzi o wiek wędrowców, w roku 2025 najliczniej reprezentowane były osoby pomiędzy 18. a 45. rokiem życia, a niemal tyle samo było uczestników od 46. do 65. roku życia. Co dziewiąty wędrowiec był seniorem 65+ (11,28 proc.), a co jedenasty niepełnoletnim (9,31 proc.). Te proporcje od lat są mniej więcej podobne.
Wśród sposobów dotarcia do Santiago wciąż najpopularniejszy jest ten, który dominował w średniowieczu: pieszo. Na własnych nogach w roku ubiegłym dotarło do Santiago 93 proc. wędrowców. Natomiast systematycznie spada odsetek rowerzystów, który dwadzieścia lat temu sięgał prawie dwudziestu procent, ale później zaczął systematycznie maleć i w zeszłym roku spadł poniżej 4 procent.
Oprócz tego kompostelkę można zdobyć, pokonując Camino konno lub na wózku inwalidzkim, a od dziesięciu lat także… drogą morską. Dla zdobycia kompostelki wymagane jest udokumentowane stemplami z hoteli i schronisk w kredencjałach, czyli Paszportach Pielgrzyma, przebycie co najmniej 100 km pieszo lub konno, 200 km rowerem lub 100 mil morskich na morzu; w tym ostatnim przypadku wymagane jest dodatkowo przejście pieszo ostatniego odcinka z portu do katedry w Santiago (z portu w Padrón jest to na przykład 25 km).

Motywacje skłaniające wędrowców do wyruszenia na Szlak można odtworzyć na podstawie ankiet wypełnianych przez nich przy odbieraniu kompostelek w Biurze Pielgrzyma w Santiago. Kiedyś mogli oni wybrać jeden z czterech motywów: religijny, religijno-kulturalny, kulturalny i turystyczny; później tę klasyfikację uproszczono do trzech rodzajów motywów: religijne, religijne i inne, niereligijne.
Aż do roku 2018 udział wędrowców bez motywacji religijnej utrzymywał się na poziomie poniżej 10 proc., przekroczył ten próg w roku 2019. W kowidowym roku 2020, kiedy przez wiele tygodni ruch na Camino był całkowicie wstrzymany, a przez większość pozostałego czasu ograniczony rozmaitymi restrykcjami, wszystkie wcześniejsze prawidłowości statystyczne wzięły w łeb.
W odróżnieniu od średniowiecza, kiedy czas zarazy sprzyjał pokutnym pielgrzymkom do świętych miejsc, współczesna pandemia roku 2020 zdawała się pokazywać coś odwrotnego: odsetek osób wędrujących bez motywacji religijnej nagle skoczył z niecałych 11 proc. w roku 2019 do prawie 24 proc. rok później.
W dodatku, w odróżnieniu od pozostałych zaburzeń statystycznych roku kowidowego, ta zmiana okazała się trwała: od tamtej pory mniej więcej 20 proc. uczestników, czyli co piąty, deklaruje brak motywacji religijnej w podjęciu decyzji o wyprawie. Czy to definitywny znak zeświecczenia Camino, tego, że pielgrzymów zastępują turyści?
Najbliższe prawdy wydaje się stwierdzenie, że po tym kulturowym kręgosłupie Europy idą ci i ci: jedni pielgrzymują, drudzy wędrują. Camino pozostaje ważnym miejscem chrześcijaństwa z setkami tysięcy ludzi, których do wysiłku i wyrzeczeń pielgrzymowania motywuje wiara, i z wieloma przypadkami solidnie uzasadnionych nawróceń. Jest jednocześnie wyjątkową atrakcją turystyczną, ważną częścią gospodarki regionów, przez które przebiega, biznesem.
Piszący te słowa, który wraz z synem przed dziesięciu laty przebył rowerem trasę z Paryża do Santiago niemal dokładnie śladami Aymerica Picauda – „przez Świętego Marcina w Tours, Świętego Hilarego w Poitiers, Świętego Jana w Angély, Świętego Eutropiusza w Saintes i przez miasto Bordeaux” – dodałby, że, niezależnie od motywacji, Camino to coś naprawdę wyjątkowego, niepowtarzalnego, czego warto doświadczyć.
Przeczytaj również: Nie superpaństwo, lecz sieć państw. Cybernetyczne spojrzenie na kryzys UE




***
Czytelnicy Holistic News z kodem: PRAWDA3 otrzymują 20% rabatu!
Spotkajmy na Holistic Talk w Cavatina Hall!
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: