Humanizm
Wraca niewygodne dziedzictwo. Takie korzenie to nie wstyd
15 września 2026

NATO przez ponad 20 lat było sojuszem na „wszelki wypadek”. Po agresji Rosji, NATO musiało radykalnie zmienić kurs. Najnowsze badania pokazały, że choć Sojusz stał się silniejszy i bardziej zjednoczony, stare problemy nie zniknęły. To właśnie one mogą zadecydować o jego przyszłości.
NATO ma chronić państwa, które wchodzą w skład organizacji na zasadzie „jeden za wszystkich wszyscy za jednego”. Po upadku ZSRR na Zachodzie coraz silniejsze było przekonanie, że wielka wojna w Europie jest mało prawdopodobna. Działania NATO skupiły się bardziej na misjach pokojowych poza jej obszarem m.in. na Bałkanach czy w Afganistanie. Najnowsze badania pokazały, jak wielki był to błąd.
Chick Edmond, badacz związany z Old Dominion University w USA, przeanalizował działania NATO od 1991 roku, (zakończenia zimnej wojny i upadku ZSRR) aż do teraz. Sprawdził oficjalne dokumenty sojuszu, w tym komunikaty ze szczytów, koncepcje strategiczne, wytyczne planowania obronnego, a także wypowiedzi liderów. Wysnuł ważny wniosek.
Odsunięcie klasycznej obrony własnego terytorium na dalszy plan i skupienie się na operacjach poza obszarem Sojuszu okazało się bardzo ryzykowne. Jednoznacznie pokazała to aneksja Krymu w 2014 roku, a następnie wojna Rosji z Ukrainą. To właśnie wtedy przywódcy NATO określili Rosję jako najważniejsze i bezpośrednie zagrożenie, a organizacja wróciła do standardowej obrony.
W ostatnich latach skupiono się na wzmocnieniu sojuszu i dostosowaniu go do obecnie panujących warunków geopolitycznych. NATO znacząco zwiększyło liczbę sił, które mogą zostać postawione w wysokiej gotowości w ramach nowego modelu obronnego. Państwa należące do wschodniej flanki NATO otrzymały dodatkową ochronę, dzięki czemu m.in. w Polsce stacjonują żołnierze sojuszników. Zmieniono także strategię militarną. Dotychczasową symboliczną obecność wojskowych, która miała jedynie odstraszać wrogów, zastąpiono obroną wysuniętą, z konkretnymi planami regionalnymi. Nie bez znaczenia jest także rola Szwecji i Finlandii.
Oba te kraje wstąpiły do NATO już po rozpoczęciu wojny w Ukrainie. To ma szczególne znaczenie, bo Finlandia ma ponad 1300 km granicy z Rosją. Sojusz o wiele poważniej reaguje także na nowe zagrożenia, takie jak dezinformacja, działania hybrydowe czy cyberataki. To wszystko sprawia, że organizacja jest dziś militarnie silniejsza i lepiej przygotowana do obrony własnego terytorium. Niestety, stare problemy nie zniknęły.
Poszczególne kraje nie wydają na obronę swojego państwa tyle samo. NATO obliguje swoich członków do wydatków obronnych o wartości minimum 2 procent swojego PKB. Niektóre państwa nadal nie przeznacza nawet tyle. Pojawiają się także spięcia dotyczące wkładu Stanów Zjednoczonych. Część krajów Europy pragnie większej niezależności. Niektóre jednak wolą silniejszy sojusz z USA. To dlatego przyszła skuteczność NATO będzie zależała nie tylko od liczby żołnierzy i sprzętu, ale też od tego, czy państwa poradzą sobie z tymi sporami.
Jak czytamy w artykule opublikowanym w czasopiśmie Discover Global Society, organizacja będzie ważna na świecie tylko wtedy, kiedy utrzyma dwie kluczowe zdolności. Mowa o zdolności do innowacji, w tym technologii czy myślenia strategicznego, a także skutecznego odstraszania militarnego. Jeżeli nierówny wkład w obronę i różnice polityczne nadal będą się pogłębiały, a rola Europy się nie zwiększy, skuteczność NATO może spadać, nawet jeżeli wojsko będzie coraz liczniejsze i silniejsze.
Warto przeczytać: NATO wzmacnia wschodnią flankę. Polska nadal ma groźną lukę
Życzymy udanych zakupów!
Redakcja
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: