Humanizm
Każdy myśli o sobie. I wtedy wszyscy mogą stracić
26 września 2026

Przez lata wyjazd za granicę wydawał się oczywistym sposobem na lepsze życie. Dziś ten wybór nie jest już tak jednoznaczny. Polacy wracają z emigracji, bo różnica między życiem w kraju a życiem na Zachodzie coraz częściej okazuje się bardziej złożona niż sama wysokość pensji. Dane z Niemiec i Wielkiej Brytanii pokazują, że kierunek migracji zaczyna się zmieniać. Nie wiadomo jednak, ilu z tych, którzy wrócili, zostanie w Polsce na dłużej.
Przez dwie dekady polska historia migracyjna miała dość prosty schemat. Po wejściu do Unii Europejskiej w 2004 roku miliony osób wyjeżdżały przede wszystkim do Wielkiej Brytanii, Niemiec, Irlandii i Holandii. Przyciągały ich wyższe płace, większa dostępność pracy i przekonanie, że za granicą łatwiej będzie ułożyć sobie życie. Dla wielu wyjazd otwierał możliwości, których w Polsce wówczas brakowało.
Najnowszy raport Warsaw Enterprise Institute Wielki zwrot – kto wraca do domu, dlaczego właśnie teraz i co Polska musi zrobić, by ich zatrzymać? pokazuje, że ten wieloletni schemat zaczyna się zmieniać. Z danych GUS wynika, że pod koniec 2024 roku za granicą od co najmniej roku mieszkało około 1,499 mln stałych mieszkańców Polski. W 2017 roku było ich 1,690 mln. W ciągu siedmiu lat liczba Polaków mieszkających za granicą zmniejszyła się więc o około 191 tys., czyli o 11 proc. Nie jest to jeszcze dowód na masową falę powrotów, ale wyraźny sygnał, że liczba Polaków żyjących poza krajem stopniowo się zmniejsza.
Najbardziej symboliczny jest kierunek niemiecki. W 2024 roku niemiecki urząd statystyczny Destatis odnotował 90.807 przeprowadzek z Niemiec do Polski i 82.082 w przeciwną stronę. Saldo wyniosło 8 725 osób na korzyść Polski. Po raz pierwszy od 2000 roku więcej osób przeniosło się z Niemiec do Polski niż z Polski do Niemiec.
Dane te obejmują wszystkich migrantów, nie tylko Polaków. Pokazują jednak zmianę kierunku migracji między Polską a Niemcami. Niemcy przez lata były jednym z najważniejszych celów polskiej emigracji zarobkowej – bliskim, stabilnym i zapewniającym wyraźnie wyższe dochody. Jeśli przepływ zaczyna się równoważyć, oznacza to, że kalkulacja wielu osób wygląda dziś inaczej niż dekadę temu.
W Wielkiej Brytanii tendencja jest jeszcze wyraźniejsza. Od lipca 2024 do czerwca 2025 roku kraj opuściło około 25 tys. obywateli Polski, a przyjechało zaledwie około 6-7 tys. Brexit, zmiana zasad podejmowania pracy i pobytu oraz rosnące koszty życia sprawiły, że dla części migrantów Wielka Brytania przestała być oczywistym kierunkiem.
Zmiana nie wynika wyłącznie z tego, co dzieje się za granicą. Polska przez lata zbliżała się gospodarczo do państw Zachodu, a różnica między możliwościami dostępnymi tutaj i tam stopniowo się zmniejszała. Wynagrodzenia w Niemczech czy Wielkiej Brytanii pozostają wyższe, ale wyższa pensja nie zawsze przesądza dziś o decyzji, gdzie żyć.
Emigracja nie jest już niemal automatyczną drogą do awansu społecznego i ekonomicznego, jaką była w pierwszych latach po wejściu Polski do Unii Europejskiej. Różnice w płacach i dostępnych możliwościach zmniejszyły się, a koszty mieszkań i życia w głównych krajach docelowych pochłaniają dziś większą część nominalnej przewagi płacowej
– mówi Fatima Zahra Znioi, autorka raportu.
Dziś wiele osób, które wyjechały krótko po 2004 roku, jest już na innym etapie życia niż w chwili wyjazdu. Mają dzieci, myślą o stabilizacji i zastanawiają się, w jakim kraju ich dzieci będą dorastać, uczyć się i budować własne relacje. Starsi są też rodzice, którzy zostali w Polsce. Powrót może oznaczać chęć odbudowania relacji, bliższej opieki nad rodziną albo życia w kraju, który dobrze znają i z którym czują się związani.
Decyzja o przeprowadzce rzadko jest prostym wyborem między pensją w euro a pensją w złotówkach. Staje się próbą odpowiedzi na inne pytanie: gdzie łatwiej zorganizować codzienne życie, wychować dzieci, rozwijać karierę i mieć wsparcie bliskich. Raport WEI zwraca uwagę, że właśnie rodzina, tożsamość, poczucie przynależności i jakość życia coraz częściej decydują o powrocie.
Polacy wracający z emigracji nie przywożą jedynie dodatkowych rąk do pracy. Część z nich wraca z doświadczeniem zdobytym w międzynarodowych firmach, znajomością języków, kontaktami zawodowymi i innymi standardami organizacji pracy. Dzięki temu mogą wnosić do polskich firm kompetencje i perspektywę, których często brakuje na krajowym rynku pracy.
Jest to szczególnie ważne w Polsce, gdzie społeczeństwo się starzeje, a niedobory pracowników są coraz bardziej odczuwalne. Liczba mieszkańców Polski spadła z 38,5 mln w 2011 roku do 37,4 mln w 2025 roku. Według prognoz liczba osób aktywnych zawodowo może zmniejszyć się do 2035 roku o 2,1 mln. Powroty nie rozwiążą problemów demograficznych ani nie odwrócą niskiej dzietności, ale mogą częściowo łagodzić ich skutki. Zwłaszcza tam, gdzie liczą się kwalifikacje, doświadczenie i zdolność budowania relacji z zagranicznymi rynkami.
Polscy pracodawcy nie zawsze dostrzegają wartość doświadczenia zdobytego za granicą. Trudność może sprawiać ocena mniej znanych firm i nietypowych ścieżek kariery, a tradycyjne rekrutacje często pomijają kompetencje takie jak samodzielność, komunikacja międzykulturowa czy znajomość międzynarodowych standardów
– dodaje Fatima Zahra Znioi.
Powracający specjalista może więc znaleźć się w sytuacji, w której lata pracy za granicą nie przekładają się na podobną pozycję zawodową po powrocie. Wtedy powrót może zakończyć się rozczarowaniem i kolejnym wyjazdem.
Z przywołanych w raporcie badań historycznych wynika, że 28 proc. osób, które wróciły do Polski w okresie transformacji, po kilku latach ponownie wyemigrowało. Dzisiejsze warunki są inne, ale sama lekcja pozostaje aktualna: przeprowadzka do kraju nie gwarantuje, że ktoś zwiąże z nim przyszłość na stałe.
O tym, czy powrót okaże się trwały, zdecydują przede wszystkim warunki codziennego życia. Ważne będzie, czy zarobki w Polsce pozwolą wynająć lub kupić mieszkanie, czy uda się znaleźć pracę odpowiadającą kwalifikacjom oraz bez większych trudności zapisać dziecko do szkoły i załatwić formalności.
To szczególnie istotne w największych miastach, do których kieruje się wiele powracających osób. W Warszawie ceny mieszkań w 2025 roku sięgały 16,4–17,25 tys. zł za metr kwadratowy, co dla rodzin wracających bez dużych oszczędności może być większą przeszkodą niż różnice w zarobkach.
Polska może być w stanie skłonić emigrantów do powrotu, lecz znacznie trudniejszym zadaniem jest zatrzymanie ich na dłużej. O rzeczywistym powodzeniu polityki zachęcania do powrotów decyduje nie sam moment przekroczenia granicy, lecz to, co dzieje się w kolejnych latach po przyjeździe
– podkreśla Fatima Zahra Znioi.
Polacy wracają z emigracji, bo wybór między życiem w kraju i za granicą staje się mniej oczywisty niż dawniej. Nie oznacza to jeszcze masowej fali powrotów do Polski ani definitywnego odwrócenia wieloletniego wzorca emigracji. Jest jednak sygnałem, że dla części Polaków życie w kraju znów staje się realną, a nie tylko sentymentalną alternatywą. O tym, czy obecna zmiana okaże się trwała, zdecyduje nie tylko pierwszy miesiąc po przyjeździe, lecz także kolejne lata życia w Polsce.
Przeczytaj również: Fala Brytyjczyków w Polsce. Szukają u nas lepszego życia
Życzymy udanych zakupów!
Redakcja
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: