Resi Capital - Deweloper miejskiej przyszłości

TikTok, rolki, reelsy. Co krótkie filmy robią z koncentracją?

Uczeń czyta książkę, a strumień krótkich filmów ze smartfona rozprasza jego uwagę

Kilka sekund filmu, przesunięcie palcem i tak przez kilkanaście minut, czasem godzinę lub dłużej. Problem może pojawić się później, gdy trzeba: przeczytać kilka stron, wysłuchać lekcji albo skupić się na jednym zadaniu. Coraz więcej badań łączy intensywne oglądanie TikToka, Reelsów i Shortsów z gorszą koncentracją.

Siadali do czytania, po kilku minutach tracili wątek, sięgali po telefon i już do tekstu nie wracali. Nie dlatego, że lektura była dla nich zbyt trudna albo że świadomie postanowili z niej zrezygnować. Opisywali raczej moment, w którym skupienie po prostu się urwało. Bez żadnej decyzji, niemal odruchowo. Tak wyglądało doświadczenie studentów intensywnie korzystających z krótkich filmów, opisane w badaniu Haliti-Sylaj i Sadiku z 2024 roku.

Kiedy badacze porównali ich wyniki z wynikami osób korzystających z krótkich filmów umiarkowanie, różnica okazała się statystycznie istotna. Samo badanie nie odpowiada jeszcze na pytanie, czy to właśnie krótkie filmy osłabiają zdolność koncentracji, ale wpisuje się w szerszy wzorzec, który pojawia się w kolejnych pracach naukowych, prowadzonych w różnych krajach i na różnych grupach wiekowych.

Czternaście badań, jeden kierunek

W 2025 roku Keith Robert Head zebrał w jednym miejscu wyniki badań empirycznych z lat 2019–2025, poświęconych związkowi między korzystaniem z platform z krótkimi filmami a zdolnością koncentracji. Wśród analizowanych serwisów znalazły się TikTok, Instagram Reels, YouTube Shorts oraz chińskie odpowiedniki tych platform.

Obraz, który wyłonił się z tego zestawienia, był dość spójny. Intensywne korzystanie z krótkich filmów wiązało się ze słabszą zdolnością do dłuższego skupienia i gorszymi wynikami w nauce, a w badaniach neuroobrazowych pojawiały się również mierzalne różnice dotyczące struktury istoty białej mózgu, odpowiedzialnej m.in. za kontrolę zachowania.

Head zastrzegł, że jego przegląd był narratywny, nie metaanalizą, i że opisany związek jest korelacją, nie udowodnionym związkiem przyczynowym. Mimo to zebrane dane były na tyle spójne, by traktować je poważnie.

W tym samym przeglądzie opisał mechanizm, który szybko stał się punktem odniesienia w dyskusjach o edukacji: układ nagrody w mózgu, pobudzany przez każdy kolejny filmik, zaczyna oczekiwać stymulacji co piętnaście–sześćdziesiąt sekund. Zadania, które tej nagrody nie dostarczają, takie jak rozdział powieści, stają się coraz trudniejsze do wytrzymania. 

Co widać w elektroencefalogramie

Jedno z bardziej rygorystycznych metodologicznie badań w tej dziedzinie przeprowadzili naukowcy z Zhejiang University. Wyniki opublikowano w 2024 roku w Frontiers in Human Neuroscience. Yan, Su, Xue, Hu i Zhou przebadali 48 uczestników, którzy podczas wykonywania Attention Network Test mieli na głowach czepki EEG.

Test pozwala mierzyć trzy składowe uwagi: czujność, orientację i kontrolę wykonawczą. Ta ostatnia odpowiada za zdolność do odpierania rozpraszaczy i utrzymywania skupienia na wybranym zadaniu, angażując przy tym m.in. korę przedczołową i zakręt obręczy.

Badacze wykryli istotną ujemną korelację między skłonnością do uzależnienia od krótkich filmów a siłą fal theta w okolicach czołowych podczas prób wymagających kontroli wykonawczej. Osoby z wyższymi wskaźnikami uzależnienia miały słabiej aktywną tę część mózgu, która uczestniczy w selekcji informacji i podtrzymywaniu kierunku myślenia. Co istotne, nie był to wynik oparty wyłącznie na deklaracjach uczestników: aktywność mózgu była monitorowana podczas wykonywania zadania wymagającego skupienia.

Granica tego badania jest jednak wyraźna: próba liczyła 48 dorosłych studentów, nie nastolatków. Kora przedczołowa człowieka kończy dojrzewanie mniej więcej w połowie trzeciej dekady życia. Czy podobne efekty dotyczą dwunastolatków? Badanie nie mogło na to odpowiedzieć.

TikTok a koncentracja. Algorytm nie jest neutralny

Platformy typu Tik Tok nie zostawiają niczego przypadkowi. To, w uproszczeniu, narzędzia zoptymalizowane pod kątem kluczowej zmiennej: jak długo użytkownik ogląda każdy kolejny film. Dane Statisty, oparte na analizie ponad 700 tysięcy nagrań i 61 tysięcy kont, pokazują mechanizm precyzyjnie: rolki krótsze niż 60 sekund są oglądane do końca przez 80 procent widzów. Filmy 90-sekundowe tracą połowę widowni przed ostatnią sekundą.

Algorytm dystrybucji opiera się właśnie na tym wskaźniku. Treści, które utrzymują uwagę do ostatniej klatki, trafiają do kolejnych odbiorców. Mniej angażujące rolki są w następnym cyklu wyciszane. Efekt jest samowzmacniający: im krócej użytkownik potrafi czekać na nowy bodziec, tym sprawniej omija materiały, które tego czekania wymagają, i tym wyższy wskaźnik ukończenia osiągają kolejne krótkie filmy w jego feedzie. Platforma nie tyle skraca uwagę, co systematycznie nagradza jej brak.

Wspomnieni już Haliti-Sylaj i Sadiku (2024) zbadali 150 studentów, porównując częstych użytkowników Reels z osobami korzystającymi z nich umiarkowanie. Ci pierwsi mieli wyraźnie większe trudności z dłuższym skupieniem; nie była to tylko kwestia subiektywnego odczucia. Różnica ujawniła się w ich faktycznym zachowaniu podczas zadań czytelniczych przydzielonych w trakcie badania.

Kobieta czyta książkę, a wokół jej głowy unoszą się pionowe kadry krótkich filmów rozpraszających uwagę
Ilustracja: ChatGPT/W.Wybranowski

Szkoła zakłada rzeczy, które przestają być oczywiste

Lekcja czytania ze zrozumieniem zakłada, że uczeń jest w stanie śledzić rozwijający się argument przez kilka stron. Program nauczania zakłada, że cierpliwość wobec dłuższej narracji to umiejętność, którą uczniowie już mają. Egzamin zakłada, że kilkuakapitowa odpowiedź pisemna jest dla piętnastolatka zadaniem możliwym do wykonania.

Xie i in. (2023) w badaniu na 1047 chińskich studentach (Frontiers in Psychology) wykazali, że uzależnienie od krótkich filmów przekłada się na wzrost prokrastynacji; zarówno bezpośrednio, jak i pośrednio, przez osłabienie zdolności koncentracji. Studenci nie unikali czytania dlatego, że je lekceważyli. Sekwencja wyglądała następująco: zaczynali, po kilku minutach tracili skupienie, odczuwali frustrację, sięgali po telefon i nie wracali do przerwanego miejsca.

Problem tkwi głębiej niż w samej motywacji. Chodzi o narzędzie. Mózg przyzwyczajony do bodźców co kilkanaście sekund trafia na zadanie wymagające skupienia przez kilkadziesiąt minut i nie ma czym go wykonać.

Głosy po drugiej stronie

Atrakcyjna medialnie teza o jednoznacznie niszczącym wpływie Tik Toka na koncentrację jest jednak kwestionowana przez poważnych badaczy, nie tylko przez rzeczników podobnych platform. 

Amy Orben z MRC Cognition and Brain Sciences Unit w Cambridge i Andrew Przybylski z Oxford Internet Institute od lat badają, czy panika wokół ekranów ma oparcie w danych. Ich analiza w Nature Human Behaviour z 2019 roku, obejmująca ponad 355 tysięcy uczestników, wykazała, że negatywny związek między używaniem technologii cyfrowych a dobrostanem nastolatków jest statystycznie realny, ale bardzo niewielki –  odpowiada za co najwyżej 0,4 proc. zmienności dobrostanu. 

Dla porównania autorzy przywołali efekt noszenia okularów. Ich zastrzeżenie nie brzmi: ekrany są niegroźne. Brzmi: debata publiczna systematycznie wyolbrzymia małe efekty i nie dostrzega, że za gorszymi wynikami nastolatków stoi zwykle kilka zmiennych naraz: za mało snu, za mało ruchu, zła dieta, i dopiero na końcu czas przy ekranie. 

Head odpowiada na to w swoim przeglądzie: wzorzec, który pojawia się w badaniach, nie dotyczy każdego użytkownika ani każdej dawki. Dotyczy intensywności użycia i, co istotne, sytuacji, w której rolki wypierają inne aktywności. Uczniowie, którzy spędzają trzy godziny dziennie na Tik Toku, ale też czytają, grają w szachy albo ćwiczą instrument, nie wypadają w badaniach tak samo jak ci, dla których platforma stała się głównym sposobem spędzania wolnego czasu.

Co szkoła może z tym zrobić

Badań nad interwencjami jest znacznie mniej niż badań nad samym zjawiskiem, ale nie brakuje ich zupełnie.

Regularne ćwiczenia uważności przez osiem tygodni poprawiają mierzalne wskaźniki samoregulacji i koncentracji u nastolatków, co potwierdzają wyniki kilku kontrolowanych prób. Głośne czytanie z nauczycielem, przy schowanych telefonach, skuteczniej odbudowuje nawyk skupionego odbioru tekstu niż ciche czytanie samodzielne, ponieważ obecność innej osoby zmniejsza pokusę sięgnięcia po telefon. Stopniowe wydłużanie zadawanych tekstów, połączone z otwartą rozmową o tym, że to ćwiczenie koncentracji, a nie sprawdzian wiedzy, daje mierzalne efekty w skali semestru.

Żadna z tych metod nie jest cudownym lekarstwem. Stanowią raczej formę rehabilitacji: stopniowego przywracania sprawności, którą codzienny rytm użytkowania mediów zdążył osłabić. Pytanie głębsze brzmi inaczej: czy system edukacji jest gotów przyznać, że warunki, w jakich uczniowie przyswajają wiedzę poza szkołą, zmieniły się na tyle, że samo nauczanie czytania wymaga dziś poprzedzenia nauczaniem koncentracji?

W Polsce tej refleksji w danych brakuje. Instytut Badań Edukacyjnych ma dane o czytelnictwie, ale nie zestawia ich z deklarowanym czasem korzystania z mediów społecznościowych. CKE analizuje wyniki czytania ze zrozumieniem, ale bez zmiennej opisującej nawyki cyfrowe uczniów. To luka tym bardziej wymowna, że badamy skutki, nie szukając przyczyn.

Problemy z koncentracją. Czego wciąż nie wiemy 

Tik Tok nie jest pierwszą technologią oskarżoną o trwałe skrócenie uwagi młodych ludzi. Telewizja była. Gry wideo były. W większości przypadków zapowiadana katastrofa poznawcza nie nastąpiła, a mózg okazał się bardziej plastyczny i odporny, niż zakładali krytycy.

Tym razem punkt ciężkości jest jednak inny. Platforma zaprojektowana tak, aby skracać czas potrzebny do przyciągnięcia uwagi, i robiąca to coraz skuteczniej z każdą nową generacją treści, trafia do dzieci, których kory przedczołowe będą się kształtować przez kolejnych kilkanaście lat. Badanie z Zhejiang University uchwyciło swoje wyniki na dorosłych studentach. Czy i w jakiej skali ten sam mechanizm działa na dwunastolatków – tego żadne dotychczasowe badanie nie rozstrzygnęło, bo odpowiedź wymagałaby obserwacji prowadzonych przez dekadę.

Na razie mamy: rosnący zbiór danych korelacyjnych, jedno badanie z użyciem EEG i wzorzec wystarczająco spójny, żeby traktować go serio. Pytanie o to, czy szkoła zdąży na niego odpowiedzieć, zanim odpowiedzą za nią wyniki egzaminów, pozostaje otwarte.

Przeczytaj również: Prof. Szubartowski: Szkoła za szybko podpowiada. Nauczmy dzieci szukać


Zapraszamy do: ksiegarnia.holistic.news

Życzymy udanych zakupów!
Redakcja

Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Opublikowano przez

Dariusz Jaroń

Autor


Pisze od 20 lat. Z wykształcenia ekonomista, z zamiłowania reporter i tłumacz języka angielskiego, a na co dzień specjalista content marketingu. Autor kilku książek non-fiction, w tym jednej nagrodzonej na Festiwalu Górskim im. Andrzeja Zawady w Lądku-Zdroju. Fanatyk sportu, hard rocka i włoskiej kuchni.

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.