Cavatina - Tworzymy miejsca przyjazne do pracy

Perfekcjonizm nie znosi wpadek. A właśnie one mogą pomóc

perfekcjonista przy biurku obok przewróconego kubka obrazuje psychologię efektu pratfall

A miało być tak pięknie. Perfekcyjne przygotowanie do spotkania, wszystko przemyślane i ułożone w głowie, idealny wygląd i zachowanie. I nagle kawa ląduje na ubraniu, pada nie to słowo, które powinno, pojawia się chwila zakłopotania. Drobna wpadka, która może całkowicie zmienić odbiór człowieka. Tylko czy zawsze na gorsze? Paradoks efektu pratfall pokazuje, że pozorna niedoskonałość może mieć zaskakujący wpływ na to, jak postrzegamy innych.

Psychologia efektu pratfall. Dlaczego lubimy niedoskonałość?

Większość ludzi nie najlepiej radzi sobie z własnymi błędami, tym bardziej jeśli są one dostrzeżone i skomentowane przez innych. Zazwyczaj stają się one źródłem naszej frustracji, niezadowolenia; czasami potrafią wpędzać nas w kompleksy lub nawet zaniżać poczucie własnej wartości.

W świecie zdominowanym przez presję sukcesu, ciągłego wygrywania i podnoszenia kompetencji porażki jawią się jako wróg numer jeden dla naszej pozycji zawodowej czy osobistej. Social media i celebryci kreują współczesne trendy, w których perfekcjonizm i maksymalna eksploatacja swoich możliwości mają gwarantować życie szczęśliwe i spełnione. A jednak okazuje się, według badań psychologów, że nie zawsze bezbłędność jest dobrze odbierana przez otoczenie. Wyjaśnia to tzw. efekt pratfall, który może być ratunkiem dla wielu osób, które zbyt rygorystycznie traktują same siebie. Do tego radykalizm podejścia w samoocenie jest dla nich ciężarem, który przytłacza.

Drobne błędy ocieplają wizerunek

Efekt pratfall (ang. pratfall effect) to zjawisko psychologiczne opisane w 1966 r. przez amerykańskiego psychologa Elliota Aronsona (ur. 1932) i jego współpracowników. Zespół ten prowadził badania nad rolą i znaczeniem stereotypów społecznych pojmowanych jako zagrożenie dla ludzkiej psychiki. Szczególnie interesowało ich zagadnienie dysonansu poznawczego. Aronson zaobserwował zjawisko psychologiczne polegające na tym, że drobne potknięcie osoby postrzeganej jako kompetentna może sprawić, że wydaje się ona innym bardziej … sympatyczna, ludzka i atrakcyjna.

W świecie rządzonym przez model 4K: bezbłędność, doskonałe przygotowanie, wiedza i umiejętności określają często to, jak jesteśmy postrzegani i oceniani przez innych. Okazuje się jednak, że dopuszczanie pomyłek w naszym zachowaniu może nam wyjść na dobre. Może nawet przynieść więcej korzyści niż nieustanny perfekcjonizm.

Efekt pratfall okazuje się szczególnie interesujący i odkrywczy w badaniu relacji interpersonalnych i samej sztuce uwodzenia. Okazało się, że osoba bardzo perfekcyjna może wzbudzać dystans, onieśmielenie, a nawet poczucie niższości u innych z otoczenia. Drobna niedoskonałość jest zatem wskazana, bo może ona ten dystans zmniejszyć.

Ludzie doskonali (przynajmniej na pozór albo tacy, którzy robią wrażenie doskonałych) potrafią nas odstraszać albo przynajmniej wpędzać w poczucie dyskomfortu. Często też czujemy wobec nich obawę. Paradoksalnie, błędy i pomyłki, których się dopuszczają, ocieplają ich wizerunek. Sprawiają, że zaczynamy w nich dostrzegać ludzi, a nie idealnie działające roboty.

Nowy numer już w sprzedaży:

Psychologia efektu pratfall w praktyce

Żeby lepiej zrozumieć ten mechanizm, przyjrzyjmy się konkretnej sytuacji. Wyobraźmy sobie dwie osoby:

  • A – bardzo kompetentna, pewna siebie, osiągająca sukcesy
  • B – przeciętna, mniej imponująca

Osoba A podczas wystąpienia nagle wylewa na siebie kawę albo myli jedno słowo i … śmieje się z własnej pomyłki. Paradoksalnie może to sprawić, że wzbudzi ona sympatię wśród odbiorców. A może nawet polubią ją bardziej niż wcześniej. Drobna niedoskonałość sprawia bowiem, że ktoś bardzo kompetentny wydaje się bardziej ludzki, dostępny i podobny do nas. Stąd użycie terminu pratfall, które możemy tłumaczyć jako „wpadka”, „głupia gafa”, „potknięcie”.

Jednakże psychologowie zwracają uwagę na jeden ważny warunek: efekt ten nie działa jednakowo na wszystkich. Najsilniej występuje bowiem u osób, które już wcześniej postrzegamy jako kompetentne. Jeśli ktoś już od dawna był regularnie oceniany jako niekompetentny, kolejna wpadka może tylko pogorszyć jego obraz. Właśnie dlatego osoba, która zawsze sprawia wrażenie bardzo profesjonalnej, dbającej o każdy aspekt i szczegół swojego wizerunku – może czasem zyskać w relacji poprzez niewielką, naturalną niedoskonałość.

Perfekcja nie zawsze zbliża ludzi

Przywołany powyżej mechanizm odsłania przed nami bardzo ciekawy aspekt relacyjny mówiący, że sympatia do innych nie zawsze rośnie dzięki perfekcji (chociaż nam często wydaje się, że jest dokładnie odwrotnie!). Ktoś, kto jest bezbłędny, może wydawać się odległy, niedostępny albo „zbyt idealny”, a mała, autentyczna niezręczność może zmniejszyć ten dystans. Idealność innych potrafi odstraszać, zniechęcać i sprawiać, że wolimy się wycofać. Dlaczego? Bo obawiamy się kontaktu z ową „doskonałością”, mając świadomość swoich własnych ułomności i słabości.

Naturalność jest ważniejsza niż udawana nieporadność

Warto jednak odróżnić efekt pratfall od celowego udawania nieporadności, ponieważ według psychologów aspekt naturalności czy autentyczności pełni tutaj ważną rolę. Jeśli ktoś specjalnie popełnia błędy i czyni to regularnie, żeby wydawać się bardziej sympatycznym, efekt może nie wystąpić. Znika bowiem element spontaniczności

Randka idealna? Nie zawsze

Na pewno interesującym odzwierciedleniem efektu pratfall jest sposób jego działania w trakcie randki. Okazuje się bowiem, że może nie należy za bardzo się starać w wywieraniu idealnego wrażenia na drugiej osobie. Drobna naturalna wpadka może paradoksalnie zwiększyć naszą atrakcyjność, bo zmniejsza dystans i pokazuje autentyczność.

Wyobraźmy sobie sytuację, w której bardzo pewny siebie mężczyzna interesująco opowiada, zna kilka języków, ma ciekawą pracę, mnóstwo pasji i przez pierwsze pół godziny spotkania robi wrażenie osoby niemal perfekcyjnej. To może u partnerki spotkania stopniowo wzbudzać cały wachlarz niekoniecznie pozytywnych emocji – od onieśmielenia czy znudzenia, aż po irytację („ile można gadać o sobie w samych superlatywach?!”) czy wręcz niechęć („co za bufon i narcyz!”).

I właśnie wtedy, kiedy w rozmowie o kultowych filmach lub książkach nagle jakiś ważny tytuł wyleciał z pamięci, zamiast się speszyć, można z uśmiechem powiedzieć: „No dobrze. Właśnie próbowałem/-ałam utrzymać wizerunek człowieka idealnego. Chyba właśnie go straciłem/-am” lub w podobnym stylu: „Ojej, jak on się nazywał… Wiem wszystko o tej książce, tylko mózg właśnie odmówił współpracy. Jednak nie jestem chodzącą encyklopedią”.

I właśnie taki styl odpowiedzi może być skutecznym flirtem, nie dlatego, że zapomnienie nazwiska czy tytułu samo w sobie jest atrakcyjne, ale dlatego, że pokazuje lekkość, poczucie humoru i pewną odsłoniętą nieporadność, która skraca dystans. Na tym właśnie polega efekt pratfall: drobna wpadka robi z nami coś psychologicznie intrygującego. Ktoś wcześniej był „imponujący”, ale przez moment stał się też zwyczajnym człowiekiem, co sprawia, że druga osoba może poczuć większą swobodę, bliskość i sympatię.

Czego uczy nas efekt pratfall?

Efekt pratfall mówi o relacjach ważną rzecz. Ludzie niekoniecznie zbliżają się do nas wtedy, gdy pokazujemy swoją najlepszą, bezbłędną wersję. Czasem łatwiej nawiązać relację właśnie dzięki drobnym pęknięciom w tej perfekcji.

Drobne potknięcia otwierają pole do autoironii. Do zdystansowania się do samego siebie czy właśnie pokazania swojej ludzkiej twarzy. Idąc jeszcze głębiej psychologicznie: bezbronność nie zawsze oznacza słabość.

Przyznanie się do drobnego błędu wymaga pewnego poczucia bezpieczeństwa. Komunikat „tak, pomyliłam się i nie muszę tego ukrywać” może paradoksalnie świadczyć o pewności siebie.

Kluczowy wniosek, jaki można z tego wyciągnąć dla siebie, brzmiałby: Nie musisz być doskonały/-a, żeby być dla kogoś atrakcyjny/-a, interesujący/-a czy godny/-a szacunku. Czasem właśnie to, że pozwalasz sobie nie być perfekcyjnym/-ą, umożliwia drugiej osobie prawdziwe zbliżenie.

Przeczytaj także: „Ty sobie poradzisz”. Tak rodzice mogą skrzywdzić zaradne dziecko


Zapraszamy do: ksiegarnia.holistic.news

Życzymy udanych zakupów!
Redakcja

Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Opublikowano przez

dr Magdalena Kozak

Autorka


Doktor filozofii, zajmuje się przede wszystkim współczesną filozofią francuską w nurcie egzystencjalizmu, filozofii dialogu i relacji oraz fenomenologii. Prywatnie pasjonatka klimatów śródziemnomorskich, kryminałów – najchętniej skandynawskich oraz miłośniczka zwierząt i długich spacerów. W otaczającym świecie, niestety, już coraz mniej ją dziwi.

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.