Edukacja
Prof. Szubartowski: Szkoła za szybko podpowiada. Nauczmy dzieci szukać
02 września 2026

Mali, Burkina Faso i Niger odsunęły się od Francji, opuściły ECOWAS i ogłosiły odzyskiwanie suwerenności. Tyle że wojskowej samodzielności wciąż nie osiągnęły. Nowa analiza pokazuje paradoks Sahelu: francuską pomoc zastępują rosyjskie wojsko, sprzęt i szkolenia. Zależność nie zniknęła. Zmienił się przede wszystkim jej kierunek
Pomimo 51 lat istnienia ECOWAS – organizacji Afryki Zachodniej, której cele są nieco podobne do UE, nie potrafiła powstrzymać terroryzmu, przywrócić bezpieczeństwa członkom organizacji ani skutecznie zarządzać wojskiem, by zaprowadzić ład i porządek.
Najpoważniejsze próby skuteczności ECOWAS przypadły na lata 2012–2025. To właśnie wtedy doszło do kryzysów bezpieczeństwa, przewrotów wojskowych i ekspansji ugrupowań dżihadystycznych. W efekcie trzy kraje najmocniej dotknięte w ostatnich latach terroryzmem – Mali, Burkina Faso i Niger – stworzyły własny sojusz i wystąpiły z ECOWAS.
Najnowsze badanie opublikowane w czasopiśmie naukowym Frontiers in Political Science próbuje odpowiedzieć na pytanie: dlaczego organizacja, która potrafiła odciąć cały Niger od prądu, nie potrafi powstrzymać działań dżihadystów, przedostających się przez granice?
Doktor Mohammed Bello Umar z Uniwersytetu Przyjaźni Narodów przeanalizował trzy wybrane przypadki kryzysów bezpieczeństwa: kryzys w Mali z 2012 i 2013 roku, współpracę antyterrorystyczną wokół jeziora Czad i wreszcie wyjście z ECOWAS Mali Burkina Faso i Nigru, które miało miejsce w 2025 roku. Rezultaty jego analiz pokazują, że odpowiedź nie jest jednoznaczna i prosta. Dlaczego?
Bezpieczeństwo militarne Afryki Zachodniej nie zależy od jednego rozwiązania. Aby ta część kontynentu mogła skuteczniej przeciwstawiać się zagrożeniom, potrzebuje trzech składowych, które będą ze sobą współpracować.
Badany teren jest trwale uzależniony od Europy, USA i Azji. Rosja, Francja czy Chiny są stałymi państwami zapewniającymi bezpieczeństwo regionu. Uczestniczą w operacjach wojskowych, finansach i działaniach dyplomatycznych. Kilka dni temu udział Rosji w Afryce znów się powiększył. Wszystko przez to, że rosyjski Korpus Afrykański wsparł rząd wojskowy w Nigrze podczas tłumienia buntu żołnierzy. A to przedstawiciele Nigru zaapelowali o pomoc Rosji. Później rosyjskie MSZ ogłosiło pełen sukces operacji.
Zmianie sytuacji nie pomagają też głębokie różnice polityczne poszczególnych państw Afryki. Nigeria, Senegal i Ghana stawiają na stabilność instytucjonalną i demokrację. Rządy wojskowe Sahelu z kolei kładą nacisk na suwerenność oraz walkę z neokolonializmem. Właśnie dlatego wnioski z badania nie wskazują na szybką poprawę sytuacji bezpieczeństwa w Afryce Zachodniej. Ewidentnie mamy do czynienia ze stabilnym rozdartym układem, o scalenie którego będzie niezwykle trudno.

Całą sytuację, dr Umar nazwał terminem externalised interdependence, co oznacza uzewnętrznioną współzależność. O co w nim chodzi? Z sytuacji wyjawia się prosty mechanizm: zagrożenia – przemyt, rebelie czy przestępczość – zaczynają się w lokalnych środowiskach. Później rozlewają się na kolejne państwa wskutek nieszczelnych i źle zabezpieczonych granic. Aby z tym walczyć, konieczne są środki w postaci sprzętu, wojska, logistyki i pieniędzy. Te z kolei od wielu lat pochodzą przede wszystkim od podmiotów zewnętrznych.
To jest też swego rodzaju odpowiedź na pytanie badacza pracującego na uniwersytecie w Moskwie, które zadał na początku badania. Dlaczego ECOWAS nie zdołało zapewnić bezpieczeństwa państwom regionu, a jednocześnie potrafiło egzekwować wobec nich dotkliwe sankcje? Bo nie dysponuje wystarczającą autonomiczną siłą i zasobami bezpieczeństwa. A wyjście z Mali, Burkina Faso i Niger z ECOWAS tylko pogorszyło sytuację.
Wprawdzie niektóre rozwiązania typu: handel, poczucie bezpieczeństwa, czy swobodny przepływ osób pozostały bez zmian, ale i tak rozłam uderzył w prestiż samej organizacji. Ta sytuacja ma przełożenie na przeszłość, teraźniejszość i przyszłość.
W 2013 roku podczas kryzysu w Mali kluczową rolę odegrała francuska operacja Serval, która pomogła zatrzymać ofensywę islamistów w kierunku Bamak, a ONZ i UE latami finansowały i wspierały działania stabilizacyjne oraz instytucje bezpieczeństwa. Rola Francji jednak wyraźnie słabnie. Teraz najważniejszym partnerem wojskowym nowego przymierza – państw AES jest Rosja.
Paradoks całej sytuacji polega jednak na tym, że kraje Sahelu – aby uniezależnić się od ECOWAS oraz Francji – wpadają w tę samą pułapkę. Nie zlikwidowały zależności od zewnętrznego wsparcia militarnego. W dużej mierze zmienił się partner: część funkcji pełnionych wcześniej przez Francję przejęła Rosja.
W teorii państwa afrykańskie miały stopniowo zwiększać własną autonomię w dziedzinie bezpieczeństwa, bo kraje spoza tego kontynentu miały stopniowo wycofywać się z bezpośredniego udzielania pomocy. Przykład Afryki Zachodniej pokazuje jednak, że sytuacja jest zgoła inna. Hybrydowe powiązania mogą potrwać jeszcze bardzo długo. Stała obecność mocarstw na Czarnym Lądzie spoza Afryki, sprzeczne wizje bezpieczeństwa krajów afrykańskich i rozproszenie siły oraz brak jednego państwa zdolnego samodzielnie zapewnić regionalny porządek okazują się trwałym stanem, a nie jak dotąd sugerowano – przejściowym.
Warto przeczytać: Wojna jest ta sama. To, czego mamy się bać, zależy od medium
Życzymy udanych zakupów!
Redakcja
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: