Prawda i Dobro
Grał dla pieniędzy. Nie wiedział, że przegrywa życie
13 września 2026

Czasem wystarczy kilka minut ciszy, żeby zwykła wiadomość zamieniła się w problem. „Dlaczego nie odpisuje?”, „Czy powiedziałem coś nie tak?”, „Już jej nie zależy?”. Nie wszyscy reagujemy w ten sposób. Nowe badanie pokazuje, że różnica może sięgać znacznie głębiej, niż nam się wydaje.
Na jedną zwykłą sytuację można zareagować na wiele sposobów. Co może stać za tak różnymi reakcjami? Naukowcy z Geneva University Hospital i University of Geneva sprawdzili związki między stylem przywiązania, regulowaniem emocji i sposobem, w jaki ufamy informacjom od innych. Wyniki okazały się niezwykle ważne, ponieważ sugerują, że istotne jest zarówno to, jak funkcjonujemy w danej relacji, ale też co zrobimy z informacjami uzyskanymi od ludzi.
Badacze analizowali trzy postawy: zaufanie epistemiczne, nieufność i łatwowierność. Przy nieufności podważamy informacje od innych, przy łatwowierności przyjmujemy je niemal bez filtra. Trzecia postawa oznacza większą otwartość na informacje, ale bez bezrefleksyjnego uznawania ich za prawdę. W wynikach najmocniej zaznaczyły się nieufność i łatwowierność.
Osoby z lękowym stylem przywiązania, które potrzebują nieustannego potwierdzenia bliskości i jednocześnie czują lęk przed odrzuceniem, chętniej obwiniały innych lub snuły katastroficzne wizje. Badani, którzy charakteryzowali się unikającym stylem przywiązania, stronili od bliskości i trzymali dystans. Rzadziej też spoglądali na sytuację z innej perspektywy. Równie ważne jest coś innego.
Sam styl przywiązania nie wyjaśnia jednak wszystkiego. W niektórych sytuacjach działa pośrednio – poprzez zaufanie epistemiczne. Osoby z lękowym stylem przywiązania bywają jednocześnie bardziej podejrzliwe i bardziej łatwowierne. Osoby unikające częściej są podejrzliwe, ale znacznie mniej ufają innym. To właśnie te zaburzenia w filtrowaniu informacji mogą skutkować toksycznymi metodami radzenia sobie z emocjami.
Jak czytamy w artykule opublikowanym w czasopiśmie Current Psychology, mechanizm działał głównie przy niekorzystnych strategiach. W zdrowych, konstruktywnych sposobach regulacji emocji nie znaleziono takiego pośrednictwa. Tylko co to oznacza w prawdziwym życiu?
Nasz styl przywiązania wiąże się z doświadczeniami w dzieciństwie poprzez relacje z rodzicami i opiekunami. Nie oznacza to jednak ciągu przyczynowo-skutkowego. Wyniki badań bardziej pokazują, że dane wzorce przywiązania mogą współwystępować ze sposobem, w jaki ufamy innym i radzimy sobie z emocjami.
Jeżeli w tamtym okresie nie nauczyliśmy się, że możemy w bezpieczny i elastyczny sposób ufać innym, jako dorośli możemy mieć kłopot z emocjami i z bliskością. Kiedy jesteśmy za bardzo podejrzliwi, trudno nam będzie skorzystać ze wsparcia. Kiedy jesteśmy zbyt naiwni, przejmujemy emocje innych ludzi i popadamy w chaos. Obie te sytuacje sprawiają, że trudno zachować spokój oraz realnie poradzić sobie z emocjami.
Nad trudnościami można jednak pracować, bo zaufanie kształtujące się w dzieciństwie da się rozwijać. Wsparciem będą treningi i terapia, które uczą, jak bezpiecznie oceniać informacje od innych, ale nie zamykać się na nie całkowicie. Autorzy badania wskazują, że pomocne mogą być podejścia dopasowane do dominującego stylu, inne przy silnym unikaniu bliskości, inne przy lęku przed odrzuceniem.
To jak ufamy innym, okazuje się cichym, lecz niezwykle istotnym graczem w naszej emocjonalnej codzienności. A z racji, że da się nad tym pracować, to warto to robić.
Warto przeczytać: To dlatego boisz się rozstania. Nie chodzi o samotność
Życzymy udanych zakupów!
Redakcja
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: