Tajemnicza fascynacja lękiem. Mózg łaknie strasznych doznań

Strach z reguły nie jest czymś przyjemnym. Supeł w brzuchu, serce walące jak młotem, pot na całym ciele – to doznania, których większość z nas wolałaby uniknąć. Jednak istnieje grupa osób, która lubi uczucie strachu. Kim są ci ludzie i jak działa ich mózg?

W dyskusji o strachu trzeba poczynić pewne rozróżnienie. Lęk i strach to nie to samo. Naukowcy dbają o to, by świat naszych pojęć nie był zbyt wąski. Według Josepha LeDoux i Daniela Pine’a ze strachem mamy do czynienia wtedy, gdy źródło zagrożenia jest obecne w danej chwili lub jest nieuniknione (przykładowo, z krzaków wyskakuje na nas tygrys). Lęk natomiast pojawia się, gdy bodziec zagrażający jest niepewny lub odległy. Klasycznym przykładem jest martwienie się o przyszłość. O to, czy będziemy mieli pracę, czy uda nam się zdać egzamin, jak wypadniemy podczas wystąpienia.

Dlaczego lubimy się bać?

Obszarem mózgu, którego nie można pominąć podczas mówienia o strachu jest ciało migdałowate. Ta niewielka struktura zlokalizowana w płacie skroniowym (tuż przy uszach) odpowiada za wyłapywanie ze środowiska bodźców stanowiących zagrożenie w chwili obecnej. Brzmi znajomo? Tak, ciało migdałowate jest skupione na strachu. Jego zadaniem jest zareagować adekwatnie do sytuacji tu i teraz. Mówi więc całemu ciału, by przygotowało się do jednej z trzech reakcji – walki, ucieczki albo zamrożenia.

Lękiem natomiast zajmuje się struktura mózgu o skomplikowanej nazwie – jądro łożyskowe prążka krańcowego (ang. skrót BNST). Jest to siostrzana struktura ciała migdałowatego, leżąca w jego pobliżu. Podpowiada, jak przygotować się na przyszłość, choć często doprowadza do jałowego martwienia się (czyli takiego, które nie wnosi nic konstruktywnego).

Marvin Zuckerman, amerykański psycholog z uniwersytetu Delaware, odkrył i opisał cechę zwaną poszukiwaniem doznań. Określa ona, jak dużym zapotrzebowaniem na poszukiwanie wrażeń i przygód charakteryzuje się człowiek. Określa również podatność na nudę czy to, jak bardzo dany człowiek hamuje się w sytuacjach społecznych.

Fot. RDNE Stock project / Pexels

Horrory, dopamina i ryzyko

To właśnie ludzie mający wysokie wyniki w kwestionariuszu mierzącym tę cechę częściej uprawiają sporty o wysokim ryzyku, takie jak skoki spadochronowe, lotniarstwo czy wspinaczka górska. Wydaje się również, że te osoby nie doceniają poziomu ryzyka aktywności, których się podejmują. Co ciekawe (albo dla niektórych oczywiste), osoby potrzebujące większej intensywności doznań lubują się również w horrorach.

Jak pisze Zuckerman, poszukiwanie doznań jest do pewnego stopnia wrodzoną cechą i ma związek ze zmniejszoną ilością enzymu MAO w mózgu. Jest to cząsteczka odpowiedzialna za rozkład różnych neurotransmiterów do postaci nieaktywnej (czyli niezdolnej do wywołania reakcji w neuronie). Jednym z dezaktywowanych neuroprzekaźników jest dopamina, która odpowiada za odczuwanie przyjemności.

Skoro MAO jest niewiele, to poziom dopaminy u ludzi poszukujących doznań jest zazwyczaj wysoki. Czują się więc bardziej nagradzani za podejmowanie czynności sprawiających przyjemność. Jest to doznanie na tyle pożądane, że osoby te chcą doświadczyć go znowu, a zazwyczaj potrzeba do tego coraz silniejszego bodźca.

Wynika z tego, że jedną z odpowiedzi na pytanie, dlaczego lubimy się bać, jest to, że niektórzy z nas tacy się urodzili.

Polecamy: Epidemia lęku spowodowała, że stał się on dochodowym towarem. Jak radzić sobie z niepokojem

Czego dowiesz się o sobie w domu strachów?

Badanie przeprowadzone przez Margee Kerr i Grega J. Siegle z Uniwersytetu w Pittsburghu oraz Jahala Orsini z Centrum Medycznego Uniwersytetu w Pittsburghu dostarcza dowodów na korzyści płynące z dobrowolnego wystawienia się na działanie strachu. Eksperyment został przeprowadzony w domu strachów, który reklamowany jest jako „najstraszniejszy nawiedzony dom w Pittsburghu”. Jest to więc środowisko, które bardziej sprzyja wyzwalaniu strachu niż lęku (choć lęk u uczestników najpewniej pojawiał się na dzień przed wizytą).

W badaniu wzięło udział 262 dorosłych, którzy sami zakupili bilety, ale wcześniej nie byli w domu strachów (jest to więc grupa, która z własnej woli zdecydowała się na taki krok, a to nieco ogranicza możliwość wyciągania wniosków z eksperymentu). Wszyscy uczestnicy wypełnili kwestionariusze przed i po atrakcji, w których zebrano informacje o tym, jak oceniają swój stan emocjonalny i to, jak podobało im się wydarzenie.

Okazało się, że znaczna większość uczestników dobrze bawiła się w nawiedzonym domu. Bardzo pomocne okazały się w tym różne strategie, jak zamykanie oczu czy łapanie kogoś za rękę. Ludzie lepiej radzili sobie z zagrożeniami, jeśli mieli kogoś, z kim mogli dzielić to doświadczenie.

Polecamy: Między młodością a starością. Strach może nas sparaliżować

Strach a własny rozwój

Co ciekawe, osoby, które zgłosiły zestresowanie, znudzenie lub zmęczenie przed wizytą w domu strachów, doświadczyły największych korzyści pod względem poprawy stanu emocjonalnego. Ludzie czuli się również tak, jakby rzucili wyzwanie swoim lękom i dowiedzieli się więcej o sobie.

Ten wniosek jest kluczowy. Człowiek, który się boi ma poczucie, że nie do końca kieruje swoim życiem. Kiedy jednak stanie oko w oko ze strachem, okazuje się, że wcale tak nie jest. Bardzo ważna w tej kwestii jest jednak dobrowolność. Możliwe, że to ona zadecydowała o sukcesie badania. Gdyby uczestnicy zostali zmuszeni, by wejść do domu strachów, nie odczuliby tak mocno własnej mocy sprawczej. A mało rzeczy tak bardzo poprawia samoocenę, jak to, że jesteśmy u sterów własnego życia. 

Właśnie dlatego lubimy się bać. W strachu tkwi rozwój.


Polecamy:

Źródła

E. D. Edwards, The Relationship Between Sensation-Seeking and Horror Movie Interest and Attendance (Zuckerman), Knoxville, 1984.

H. Heydari, F. Mohammadi, M. Rostami, Analyzing the relationship between sensation seeking and preference of type of music in college students, [w:] „Procedia-Social and Behavioral Sciences” 2013, Vol. 84, No. 773-777.

J. E. LeDoux I D.S. Pine, Using neuroscience to help understand fear and anxiety: a two-system framework, [w:] „American journal of psychiatry”, 2016, Vol. 173, No. 11.

M. Zuckerman, Sensation seeking and sports, [w:] „Personality and individual differences”, 1983.

R. Vitelli, Why Do People Like to Be Scared?, [w:] Psychology today, 2019 [online].

Opublikowano przez

Szymon Cogiel

Autor


Został psychologiem, by lepiej rozumieć bohaterów książek, które sam pisze. Odkąd pamięta fascynował się człowiekiem i jego miejscem w świecie.

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.