To tylko wygląda niewinnie. Płacą za bliskość, dostają uzależnienie

młody chłopak w białej bluzce z długim rękawem siedzi przed komputerem i ogląda zdjęcia na popularnym portalu erotycznym

327 milionów złotych w rok. Tyle Polacy zapłacili za coś, co tylko udaje bliskość. Eksperci nie mają wątpliwości: to nie jest niewinna rozrywka, lecz mechanizm, który może niszczyć psychikę, relacje i poczucie własnej wartości.

Kilkanaście dni temu gwiazdą jednego z rozrywkowych programów prowadzących przez znanego medialnego celebrytę była „gwiazdka” erotycznego kanału OnlyFans. Sprawa błyskawicznie wywołała burzę w polskim internecie, a wśród komentarzy miażdżąco przeważały opinie, że to sprzyja normalizowaniu uprzedmiotowienia kobiet oraz traktowania emocji i bliskości jako towaru:

[…] Opowiadanie o tym w kategorii „przedsiębiorczości” to zwykłe współuczestnictwo w kulturze, która uczy dziewczynki i młode kobiety, że ich ciało jest produktem, a godność można przeliczyć na zasięgi i przelewy. […] Kiedy z seksualizacji, samotności i deficytów emocjonalnych robi się medialny „content”, to rachunek płacą młodzi ludzie, a nie celebryci.

– wytknęła na swoim profilu na FB, Krystyna Romanowska, dziennikarka i pisarka, autorka kilkudziesięciu książek i artykułów, w tym o relacjach międzyludzkich, publikowanych także na łamach Holistic News.

Nie podajemy personaliów ani nazwy programu, bo nie chcemy wzmacniać przekazu, który upraszcza człowieka do roli towaru.

Płacą za bliskość, tracą znacznie więcej

327 000 000 złotych – właśnie tyle Polacy wydali w ciągu ostatniego roku na portalu OnlyFans, według raportu Wrapped 2025. To wzrost o 19 procent rok do roku, który daje Polsce 6. miejsce w Europie i 12. na świecie.

Problem w tym, że nie chodzi wyłącznie o treści dla dorosłych. Platforma sprzedaje iluzję intymnej relacji. To właśnie ona sprawia, że użytkownicy wracają, wydają coraz więcej i coraz trudniej się odcinają. Jak wskazuje analiza lekarki Johnelle Smith, specjalistki zajmującej się uzależnieniami, opublikowanej na AddictionResource.net ten mechanizm może prowadzić do problemów finansowych, pogorszenia relacji i obniżenia zdrowia psychicznego.

Takie opisy skutków uzależnienia od tego i podobnych portali, które tworzą iluzję bliskości i emocji w świecie online, regularnie pojawiają się w opiniach i analizach specjalistów. Coraz częściej podkreślają oni, że wpływ korzystania z OnlyFans na psychikę i zdrowie fizyczne jest poważny i dotyczy obu stron tej relacji. Z konsekwencjami mierzą się zarówno kobiety świadczące tam usługi, jak i mężczyźni, którzy z nich korzystają.

Czy można jednak, w trosce o dobro człowieka i społeczeństwa, wykorzystując instrumenty prawne, ograniczyć działanie tej platformy? I jak to zrobić? Bo to przecież nie chodzi o seks i seksualizację, wchodzenie w kwestię ludzkiej wolności i wyborów. Pojawia się natomiast zasadnicze pytanie o godność człowieka i o to, czy wolno nam, jako społeczeństwu, godzić się na system, który zamienia najintymniejszą sferę w toksyczny interes.

Iluzja bliskości online wciąga szybko

Choć został stworzony do zupełnie innych celów, dziś około 75 proc. publikowanych tam treści stanowi pornografia. Dla twórców to żyła złota, dla pracownic bardzo pozornie łatwy zarobek, a dla klientów wygodny sposób na zaspokojenie potrzeb. A tak naprawdę, jak zauważyli eksperci to złudzenie bliskości w wersji online. Złudzenie, bo platforma wykorzystuje podstawowe emocje użytkowników, gra na nich, manipuluje, wykorzystując mechanizmy, które wydają się „prawdziwe”. 

Dla części mężczyzn to sposób na radzenie sobie z samotnością, lękiem czy niską samooceną. Tyle że to nie jest żadna prawdziwa relacja człowieka z człowiekiem. 

Kto wydaje najwięcej i dlaczego

Według badania aż 89 proc. użytkowników serwisu stanowią głównie biali, żonaci młodzi mężczyźni. Czego dokładnie tam szukają? Przede wszystkim zagłuszenia samotności.

Znany psycholog dr Tomasz Witkowski w rozmowie z portalem Holistic News wskazuje na jeszcze inny czynnik. Chodzi o anonimowość, dzięki której klient nie obawia się konsekwencji ujawnienia sekretu:

Można przypuszczać, że tego typu kontakty nie są przez samych użytkowników postrzegane jako rzeczywista zdrada partnera, ponieważ brakuje w nich fizyczności. Wydaje się również, że w sytuacji, gdy partner dowiaduje się o takich aktywnościach, konsekwencje ujawnienia tego faktu są prawdopodobnie mniejsze niż w przypadku odkrycia klasycznej zdrady fizycznej z inną osobą.

– dodał dr Witkowski.

OnlyFans: wpływ na psychikę użytkowników

Badania PubMed Central wykazało negatywny wpływ OnlyFans na psychikę. Korzystanie z „niebieskiej platformy” obniża poziom satysfakcji seksualnej oraz komunikacji w prawdziwych związkach. Poza tym zwiększa ryzyko zdrady. Zagłuszana samotność, lęk i niska samoocena powracają niczym bumerang po zakończeniu korzystania z platformy.

Relacje zaczynają się zmieniać

Bo przychodzi świadomość, że iluzja bliskości online znika, kiedy tylko kończy się opłacony czas. Najbardziej dotkliwe skutki erotyki online odczuwają same kobiety, które sprzedają swoje ciało, czas, a niekiedy też godność, świadcząc usługi najstarszego zawodu świata, choć w nowoczesnej formie.

Kobiety płacą za to wysoką cenę

OnlyFans to mająca destrukcyjne działanie platforma dla wielu z nich. Kobiety często doświadczają tam przemocy słownej ze strony klientów, żądań, na które się nie zgadzały, a także presji utrzymania klienta przez jak najdłuższy czas. Zasady działania portalu są dla nich niekorzystne. Muszą być w pełni dyspozycyjne, ponieważ nagradzana jest regularność. Część dochodów oddają zarządcom serwisu. 

Ten rodzaj prostytucji, choć przyjmuje dziś nowoczesną formę, prowadzi do problemów, z którymi od lat mierzą się kobiety w tej branży. To poczucie uprzedmiotowienia, trudności z budowaniem zaufania, problemy w relacjach, kłopoty przy zmianie „zawodu”, a także napięcia w życiu rodzinnym. Nawet jeśli przez długi czas ukrywają, czym się zajmują, ryzyko ujawnienia stale rośnie.

Wyciek materiałów, ustalenie tożsamości i rozpowszechnienie treści poza platformą przestają być rzadkością i coraz częściej mają realne konsekwencje poza światem online. Dlatego wiele z tych kobiet po latach pracy zmaga się z poważnym obciążeniem psychicznym i ma trudność, by zacząć życie od nowa.

Eksploatacja tych kobiet, choćby przez konieczność tworzenia coraz ostrzejszych treści czy robienia wszystkiego, czego ci mężczyźni sobie zażyczą, żeby chcieli płacić dalej, jest wejściem w jakąś formę niewolnictwa. Warto dodać, że te dziewczyny często znieczulają się narkotykami, żeby móc ten ostry »kontent« kreować 

– mówiła dr Magdalena Grzyb, kryminolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego na łamach portalu Holistic News

Szwecja reaguje, Polska wciąż zwleka

Ze względu na negatywne skutki korzystania z platformy zarówno dla klientów, jak i samych kobiet – wiele krajów ogranicza lub całkowicie zakazuje dostępu do OnlyFans. Jak informował w swoim serwisie Klub Jagielloński, jednym z takich krajów jest Szwecja, która w połowie 2025 roku nałożyła obostrzenia na platformę.

Szwedzi nie będą mogli kupować materiałów pornograficznych w serwisie, z wyjątkiem treści wyprodukowanych przed wprowadzeniem zakazu. Nie jest to też zakaz korzystania z tej platformy, a bardziej ogólnie – zakaz kupowania usług seksualnych za pomocą internetu. 

Czy można się z tego wyrwać

Czy w takim razie nie da się ograniczyć destrukcyjnego wpływu tej platformy? Znany psycholog, Tomasz Witkowski, sugeruje, że możemy zrobić coś, co powstrzyma nas przed korzystaniem z toksycznej strony: to wzmocnienie naszej świadomości

Tym, co sprawia, że partnerzy pozostają sobie wierni w swoich związkach, jest satysfakcjonujące życie seksualne, a prawdopodobnie nie tylko ono, ale szerzej – satysfakcjonująca relacja z drugim partnerem. To właśnie można uznać za najlepszą gwarancję tego, że ludzie nie będą szukali tego typu atrakcji poza związkiem.

– skwitował dr Witkowski w rozmowie z naszym portalem.

W odrzuceniu korzystania z serwisu nie chodzi o cenzurę ani ograniczanie wolności. Chodzi o coś znacznie bardziej niewygodnego: o uświadomienie sobie, że płacąc za uwagę, emocje i intymność drugiego człowieka, wspiera się system, który relacje międzyludzkie traktuje jako transakcje, a kobiety sprowadza do roli produktu.

To właśnie tu zaczyna się problem, bo wpływ OnlyFans na psychikę nie kończy się na chwilowej rozrywce, lecz sięga głębiej i zmienia sposób myślenia o bliskości oraz relacjach. Mechanizm, który początkowo wydaje się niewinny, łatwo przeradza się w uzależnienie, wzmacniane przez coś, co eksperci coraz częściej nazywają iluzją bliskości online. Ile jeszcze milionów złotych wydamy, by kupować coś, co tylko udaje bliskość i emocje, a tak naprawdę niszczy drugiego człowieka?

Warto przeczytać: Handel ciałem jako praca? To niesie skutki, o których się nie mówi


Zapraszamy do: ksiegarnia.holistic.news

Życzymy udanych zakupów!
Redakcja

Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Opublikowano przez

Patrycja Krzeszowska

Dziennikarz


Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej Uniwersytetu Rzeszowskiego. W mediach pracuje od 2019 roku. Współpracowała z redakcjami newsowymi oraz agencjami copywriterskimi. Ma ugruntowaną wiedzę psychologiczną, zwłaszcza z psychologii poznawczej. Interesuje się także tematami społecznymi. Specjalizuje się w odkryciach i badaniach naukowych, które mają bezpośredni wpływ na życie człowieka.

Nasze filmy na YouTube:

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.