Resi Capital - Deweloper miejskiej przyszłości

Gry nie muszą szkodzić nastolatkom. Jest jeden ważny warunek

Dwóch graczy podczas emocjonującej rozgrywki na komputerach, co pokazuje, jak może wyglądać uzależnienie od gier

Nastolatek spędza przed komputerem kilka godzin dziennie. Powód do niepokoju? Niekoniecznie. Badania pokazują, że samo intensywne granie nie musi szkodzić. Uzależnienie od gier to coś więcej niż liczba godzin spędzonych przed ekranem.

Niewinne hobby czy zagrożenie dla rozwoju?

Przez lata panowało przekonanie, że im więcej czasu nastolatek spędza przy grach, tym gorzej dla jego rozwoju. Coraz więcej badań sugeruje jednak, że sytuacja jest znacznie bardziej złożona. Kluczowe nie jest to, ile godzin młody człowiek poświęca na granie, lecz jak i po co to robi. Dwójka nastolatków może spędzać przy grach tyle samo godzin – jeden traktuje je jak hobby, drugi coraz częściej ma poczucie, że nie panuje nad czasem, który przeznacza na grę. I to właśnie w tym drugim przypadku zaczyna się realny problem.

Szkodliwe nie jest samo granie, a uzależnienie od gier

W najnowszym badaniu opublikowanym w Computers in Human Behavior naukowcy z Austrii przyjrzeli się nastolatkom, które niemal codziennie spędzają wiele godzin przy wciągających grach. Zespół badawczy oceniał ich zdolności poznawcze, takie jak pamięć, rozumowanie czy myślenie przestrzenne. Wbrew powszechnym obawom nie zaobserwowano prostego efektu w stylu „im więcej grania, tym gorsze wyniki”.

Co więcej, gdy badacze „odfiltrowali” wpływ uzależnienia, okazało się, że dłuższe granie idzie w parze z lepszymi wynikami w rozumowaniu logicznym, pamięci długotrwałej i zdolnościach przestrzennych. Z kolei silniejsze objawy uzależnienia wiązały się z gorszymi wynikami niemal we wszystkich testach poznawczych – młodzi robili więcej błędów w zadaniach wymagających koncentracji i nieco gorzej radzili sobie z precyzyjnymi ruchami dłoni.

Nastolatek, który gra w skupieniu w złożoną grę strategiczną przez wiele godzin, robi coś zupełnie innego niż ten, który czuje, że nie może przestać grać pomimo negatywnych konsekwencji

tłumaczy psycholog David Willinger z Karl Landsteiner University, podkreślając, że trzeba starannie oddzielać te dwa wzorce zachowań.

To odkrycie pomaga zrozumieć, dlaczego wcześniejsze badania tak często dawały sprzeczne rezultaty. Jedne wskazywały na słabsze wyniki szkolne graczy, inne – na poprawę uwagi i myślenia przestrzennego. Wszystko zależało od tego, czy w grupie intensywnie grających nastolatków znajdowali się również ci, którzy grali kompulsywnie.

Nowy numer już jest!

Różne gry – różne efekty

Nie wszystkie gry oddziałują na nastolatki w ten sam sposób. Austriaccy naukowcy zauważyli, że strategie i rozbudowane gry fabularne, wymagające planowania, czytania i podejmowania decyzji, częściej idą w parze z lepszymi wynikami w testach rozumowania i języka. Dzięki nim nastolatki rozwijają też szybką orientację w przestrzeni, umiejętność pracy w zespole i kreatywne myślenie.

Z kolei dynamiczne gry oparte na ciągłej rywalizacji i niekończącym się strumieniu nagród częściej łączą się z większym ryzykiem utraty kontroli i słabszymi wynikami poznawczymi. Nie oznacza to, że konkretna gra automatycznie „psuje” nastolatka. Pokazuje jednak, że projekt gry może sprzyjać albo skupionemu zaangażowaniu, albo wchodzeniu w nawyk grania „z rozpędu”.

Kiedy pasja staje się uzależnieniem od gier

Różnica między pasją a problemem jest subtelna, ale istotna. Entuzjasta gra, bo sprawia mu to przyjemność – to jeden z elementów jego życia, obok szkoły, sportu i spotkań z przyjaciółmi. Gdy pojawia się uzależnienie, gra staje się ucieczką. Nastolatek wraca do niej mimo problemów ze snem, nauką czy relacjami z bliskimi. Coraz trudniej mu odejść od ekranu, a brak gry wywołuje niepokój lub irytację.

Ta perspektywa dobrze koresponduje z tym, jak o uzależnieniu od gier mówią instytucje zdrowia publicznego. Eksperci z Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego i Światowej Organizacji Zdrowia podkreślają, że kluczowe jest to, czy gra zaczyna dominować nad innymi dziedzinami życia i czy powoduje realne trudności w codziennym funkcjonowaniu. Nie chodzi wyłącznie o liczbę godzin, ale o to, czy młody człowiek nadal panuje nad swoim zachowaniem.

Kluczowy jest rozsądek

Gry komputerowe same w sobie nie są ani dobre, ani złe. Mogą być źródłem radości, satysfakcji i cennych umiejętności. Jak każde narzędzie – wymagają jednak świadomego i rozsądnego używania.

Dlatego warto zwracać uwagę nie tylko na licznik godzin, ale przede wszystkim na to, czy gra nadal daje frajdę i energię, czy powoli przejmuje kontrolę nad rytmem dnia. Od tego może zależeć, czy stanie się sprzymierzeńcem rozwoju, czy źródłem problemów.

Przeczytaj również: Gry zamiast 800 plus. Najpierw dziecko wirtualne, potem prawdziwe


Zapraszamy do: ksiegarnia.holistic.news

Życzymy udanych zakupów!
Redakcja

Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Opublikowano przez

Mariusz Martynelis

Dziennikarz


Absolwent dziennikarstwa i komunikacji społecznej, od 15 lat związany z branżą medialną. Doświadczenie zdobywał m.in. w „Dzienniku Łódzkim”, „Super Expressie” oraz „Esce”. Równolegle współpracował z agencjami reklamowymi i zajmował się tłumaczeniem filmów. Pasjonat dobrego kina, literatury fantastycznej oraz sportu. Swoją kondycję fizyczną i psychiczną zawdzięcza samojedowi o imieniu Jaskier.

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.