Cavatina Group - Wyznaczamy nowe standardy w polskim budownictwie

Kreml zrobił z nich bohaterów. Rosjanie nie chca z nimi pracować  

żołnierze stoją w rzędzie, co przedstawia alegorię wojny Rosji z Ukrainą

Jedno zdanie w rosyjskim CV może przesądzić o tym, czy żołnierz walczący podczas wojny w Ukrainie dostanie pracę. Badacz z Australii dowiódł, że dobrowolne zgłoszenie się do armii jest oceniane przez rosyjskich pracodawców gorzej, niż zwykła obowiązkowa służba wojskowa.

120 CV zamiast niewygodnych pytań 

Wojna w Ukrainie na całym świecie jest przedstawiana jako akt zbrodni Rosji na naszych południowo-wschodnich sąsiadach, ale nie w samej Rosji. W tym kraju osoby, które idą na front, państwo określa mianem bohaterów. A samo słowo wojna jest w pewnych kontekstach zakazywane. Właśnie dlatego trudno określić, co Rosjanie sądzą na temat różnych rodzajów służby wojskowej.

Dr. Sergeyowi Alexeevowi z University of New South Wales udało się to sprawdzić. Przeprowadził nietypowy eksperyment na rynku pracy w Rosji. W ciągu kilku miesięcy wysłał 60 par fikcyjnych aplikacji w odpowiedzi na prawdziwe oferty pracy w Rosji. Dokumenty były niemal identyczne. Kandydaci mieli podobny wiek, wykształcenie i doświadczenie zawodowe. Różniła je właściwie tylko jedna rzecz. 

Ochotnik przegrywa z poborowym 

Fikcyjne osoby ubiegające się o pracę, informowały w swoim CV o odbyciu służby wojskowej. W połowie CV zaznaczono, że służba była dobrowolna. Reszta miała zapis służby poborowej. Stopnie wojskowe i wykonywane obowiązki również były niemal identyczne. To różnica w trybie służby ujawniła wyraźną zmianę w reakcjach pracodawców

Życiorysy, zawierające wzmiankę o obowiązkowej służbie wojskowej, były o wiele częściej rozważane przez rekruterów niż dokumenty, w których zawarto dobrowolną służbę kontraktową w wojsku. Różnica wynosiła 55 procent w przypadku obowiązkowej służby wojskowej w porównaniu do 36,7 procent aplikacji, których dokumenty zawierały dobrowolną służbę dla kraju.

Rozbieżność wynosi 18 punktów procentowych, a więc mniej więcej około jedną trzecią mniej odpowiedzi. To nie przypadkowa różnica. Podobny wynik przyniosły dwa sposoby analizy danych.

Kreml chwali, rekruter odpowiada rzadziej 

Oficjalna opowieść Kremla o wojennych bohaterach zderza się tu z dużo bardziej przyziemną rzeczywistością: szukaniem pracy. Widać to na platformach ogłoszeniowych, gdzie pracodawcy wyraźnie lepiej traktują kandydatów, którzy pod przymusem odbyli służbę wojskową. Ci, którzy poszli do wojska z własnej woli, są wyraźnie gorzej traktowani.

To ważny wniosek, zwłaszcza dla osób, które wracają z wojny i znów żyją cywilnym życiem. Z jednej strony państwo wychwala ochotników. Z drugiej rynek pracy ich dyskryminuje. To prowadzi do powstania grupy marginalizowanych rosyjskich weteranów wojennych. I nie pozostaje to bez znaczenia dla społeczeństwa. Według różnych innych badań, ta grupa społeczna często jest źródłem niestabilności społecznej. Ale być może najciekawsze w tym eksperymencie jest coś innego. 

Cenzurę da się pokonać, choćby sprytem 

Artykuł opublikowany w czasopiśmie Journal of Peace Research jasno pokazuje, że nawet jeśli w danej grupie panuje strach i cenzura, nadal można badać tematy, o których ludzie boją się mówić otwarcie. Nie trzeba pytać Rosjan, co sądzą o wojnie. Czasem wystarczy sprawdzić, co naprawdę robią.

Tylko że w ten sposób może powstać pewna luka. W omawianym przez nas badaniu nie da się wyjaśnić, dlaczego pracodawcy wolą zatrudniać obowiązkowych żołnierzy, a nie ochotników. Zostają nam tylko hipotezy, a tych jest kilka.

Wojna Rosji z Ukrainą. Dlaczego ochotnik może odstraszać? 

Autor badania podejrzewa, że ochotnicy są postrzegani bardziej jako najemnicy, którzy poszli na wojnę, głównie dla pieniędzy. Pracodawcy mogą obawiać się też, że cywile bez wcześniejszego wojskowego doświadczenia, którzy poszli na front, gorzej radzą sobie z traumą wojenną i ponowną adaptacją w środowisku zawodowym

Czego 120 CV nie wyjaśnia 

Część pracodawców może chcieć trzymać się od wojny jak najdalej, a więc informacja o tym, że ktoś sam chciał w niej uczestniczyć, mogła być dla nich odstraszająca. Inni mogą obawiać się ryzyka reputacyjnego albo politycznego związanego z jawnym udziałem pracownika w wojnie. W końcu inaczej zostać do czegoś zmuszonym, a inaczej zrobić coś z własnej woli.

Te przyczyny są jednak potencjalne i nie da się jednoznacznie stwierdzić, czy któraś z przesłanek ma realne przełożenie – i w jakim stopniu – na rzeczywiste poglądy pracodawców. 

Warto przeczytać: Putin traci kontrolę. Rosja staje się wasalem Chin


Zapraszamy do: ksiegarnia.holistic.news

Życzymy udanych zakupów!
Redakcja

Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Opublikowano przez

Patrycja Krzeszowska

Dziennikarz


Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej Uniwersytetu Rzeszowskiego. W mediach pracuje od 2019 roku. Współpracowała z redakcjami newsowymi oraz agencjami copywriterskimi. Ma ugruntowaną wiedzę psychologiczną, zwłaszcza z psychologii poznawczej. Interesuje się także tematami społecznymi. Specjalizuje się w odkryciach i badaniach naukowych, które mają bezpośredni wpływ na życie człowieka.

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.