AI jako instrument wyobraźni. Spór o twórcę i technologię

grafika przedstawiająca twórców wykorzystujących AI, spór wokół tego i człowieka jako źródła kreatwynosci, symbolizując sztuczną inteligencję jako instrument wyobraźni

W debacie o sztucznej inteligencji bardzo często zakłada się, że narzędzie samo tworzy wartość. Że wystarczy otworzyć Czat GPT, wpisać kilka zdań i maszyna „zrobi resztę”. To jednak uproszczenie. W moim rozumieniu Czat jest bardziej instrumentem niż autonomicznym twórcą. Jest jak gitara. Ta sama gitara w rękach Prince’a zabrzmi inaczej niż w rękach Paco de Lucíi. Instrument pozostaje ten sam, ale muzyka jest zupełnie inna, ponieważ źródłem stylu nie jest drewno, struny czy elektronika — źródłem jest człowiek.

Ktoś może powiedzieć, że to nietrafione porównanie, ponieważ Czat sam z siebie potrafi generować „fałszywe dźwięki” – błędy, uproszczenia, nieprawdziwe informacje. Ale przecież dokładnie tak działa każdy instrument. Gitara sama nie tworzy muzyki. To grający decyduje, które dźwięki wydobyć, które wyciszyć, które połączyć w harmonię. Profesjonalny muzyk kontroluje brzmienie niemal w całości. Tak samo jest z AI. Każde zdanie, każdy kierunek rozmowy, każdy ton i każda idea mogą być kontrolowane przez użytkownika. Możemy komponować własny styl pracy z maszyną, wybierać elementy, odrzucać to, co brzmi fałszywie, i budować coś autorskiego.

Najciekawsze jest jednak to, że na Czacie – podobnie jak na instrumencie – człowiek uczy się grać. Na początku rozmowy bywają przypadkowe, chaotyczne, powierzchowne. Ale z czasem pojawia się technika. Uczymy się zadawać lepsze pytania, prowadzić narrację, budować strukturę myśli, kontrolować tempo i kierunek odpowiedzi. Im więcej „gramy”, tym większa staje się płynność. Doświadczony użytkownik potrafi osiągnąć rezultaty nieporównywalne z kimś, kto dopiero zaczyna. Nie dlatego, że ma inny model AI, lecz dlatego, że rozwinął własny język komunikacji z narzędziem.

Profesjonalny gitarzysta także się nie myli. Prince czy Paco de Lucía na scenie nie zastanawiali się nad każdym ruchem dłoni. Po latach praktyki instrument staje się przedłużeniem ich myśli. Oczywiście zdarzają się słabsze dni. Czasem brakuje formy, koncentracji albo inspiracji. Performance może być mniej błyskotliwy. Ale nawet wtedy artysta pozostaje sobą – niepodrabialnym, rozpoznawalnym po jednym dźwięku. Z Czatem jest podobnie. Dwóch ludzi może używać tego samego modelu, a mimo to tworzyć rzeczy całkowicie odmienne. Jeden będzie powierzchowny i przewidywalny, drugi stworzy coś poruszającego, oryginalnego i głęboko ludzkiego.

Dlatego nie wierzę w wizję świata, w którym AI zastępuje indywidualność twórcy. Wręcz przeciwnie – AI może ją jeszcze mocniej uwypuklić. Można nauczyć się grać jak Prince. Można próbować naśladować technikę Paco de Lucíi. Ale nigdy nie stanie się nimi naprawdę. Ponieważ prawdziwa twórczość nie rodzi się z perfekcyjnego odtworzenia czyjegoś stylu. Rodzi się z momentu, w którym do głowy wpada nowy pomysł – coś osobistego, nieoczywistego, czasem irracjonalnego – czym chcemy podzielić się ze światem.

I właśnie wtedy Czat przestaje być „sztuczną inteligencją”, a staje się instrumentem ludzkiej wyobraźni.

Nie rozumiem, czemu ma służyć taka reakcja na samą możliwość używania przez Olgę Tokarczuk sztucznej inteligencji. Jeszcze bardziej nie rozumiem języka, który przy okazji tej dyskusji zaczyna dominować. „Maluczcy”, „gawiedź”, „jarmark”. Słowa pełne pogardy wobec ludzi, którzy – często nieporadnie, emocjonalnie, czasem naiwnie – próbują po prostu zrozumieć świat, który zmienia się szybciej niż kiedykolwiek wcześniej.

Czy internet bywa brutalny? Oczywiście. Czy komentarze bywają głupie, niesprawiedliwe i krzywdzące? Bez wątpienia. Ale jeśli odpowiedzią na to ma być równie pogardliwy ton wobec społeczeństwa, to nie rozwiązujemy problemu. Pogłębiamy tylko konflikt. Budujemy kolejną barykadę między „tymi, którzy wiedzą” a „tymi, którzy nie rozumieją”. A przecież dokładnie ten podział jest obecnie jednym z największych problemów współczesnej debaty publicznej.

Nie chodzi o to, żeby temat przemilczeć. Wręcz przeciwnie. Sztuczna inteligencja będzie jednym z najważniejszych narzędzi XXI wieku. Będzie wpływać na literaturę, sztukę, edukację, naukę, politykę i sposób myślenia całych społeczeństw. Rozmowa o tym jest konieczna. Ale rozmowa nie polega na wyśmiewaniu ludzi za ich obawy ani na moralnym ustawianiu się wyżej od innych.

Można przecież odpowiedzieć inaczej. Można spokojnie wyjaśnić, czym dziś naprawdę jest AI. Można powiedzieć, że to nie magiczna maszyna pisząca książki za człowieka, lecz narzędzie – czasem inspirujące, czasem pomocne, czasem banalne. Można zapytać samą autorkę, czy korzysta z AI, w jaki sposób z niego korzysta i jaką wartość widzi w takim wsparciu. To byłaby ciekawa rozmowa. Być może nawet fascynująca. Bo przecież dla wielu artystów sztuczna inteligencja staje się czymś w rodzaju nowego notatnika, rozmówcy, laboratorium idei.

Tymczasem coraz częściej obserwujemy mechanizm znany od lat: zamiast tłumaczyć rzeczywistość, zaczynamy się okopywać. Jedni krzyczą, że AI zniszczy kulturę. Drudzy odpowiadają, że krytycy są zacofani, mali i niegodni uczestnictwa w dyskusji. W efekcie wszyscy przegrywają, bo zamiast rozmowy pojawia się emocjonalna wojna plemion.

A przecież historia technologii pokazuje coś zupełnie innego. Każde nowe narzędzie budziło lęk. Maszyna do pisania miała zabić literaturę. Fotografia miała zniszczyć malarstwo. Internet miał zabić książki. Tymczasem świat po prostu się zmieniał. Jedni potrafili te zmiany wykorzystać twórczo, inni odrzucali je z obawy lub niezrozumienia. Ale nigdy nie pomagała pogarda wobec ludzi próbujących nadążyć za zmianą.

Właśnie dlatego tak źle brzmią dla mnie słowa odzierające społeczeństwo z godności. Demokracja, kultura i debata publiczna nie polegają na tym, że bardziej wykształceni gardzą mniej zorientowanymi. Polegają na cierpliwym tłumaczeniu, nawet wtedy, gdy druga strona bywa męcząca, emocjonalna czy niesprawiedliwa.

Bo jeśli dziś naprawdę wierzymy, że AI stanie się czymś naturalnym w pracy twórczej, to tym bardziej potrzebujemy spokoju, edukacji i uczciwej rozmowy. Nie wyższości. Nie pogardy. Nie języka klasowego, który dzieli ludzi na oświecone elity i „gawiedź”.

Najbardziej niepokojące w tej całej historii nie jest nawet to, że ktoś mógł użyć AI przy pracy twórczej. Najbardziej niepokojące jest to, jak szybko debata o technologii zamienia się w debatę o tym, kto ma prawo zabierać głos, a kto powinien zostać wyśmiany i postawiony pod ścianą.

A przecież świat już jest wystarczająco podzielony. Nie potrzebujemy kolejnych słów, które ten podział jedynie pogłębiają.

Paradoks tego tekstu polega na tym, że artykuł napisany pozornie w obronie Olgi Tokarczuk może w praktyce działać dokładnie odwrotnie. Autor, próbując chronić pisarkę przed krytyką, buduje jednocześnie wyraźny podział: „my” i „oni”, zwolennicy i przeciwnicy. A kiedy obrona przybiera formę agresji, pogardy czy moralnej wyższości, krytycy bardzo łatwo zaczynają utożsamiać samego autora z osobą, której broni.

W efekcie dyskusja przestaje dotyczyć literatury, sensu używania AI czy granic twórczości, a zaczyna nakręcać spiralę wzajemnej niechęci. To szczególnie niebezpieczne w czasach mediów społecznościowych, gdzie emocje rozchodzą się szybciej niż argumenty. Nawet jeśli intencją była obrona autorki, można nieświadomie doprowadzić do sytuacji, w której część opinii publicznej zacznie przypisywać jej ton i poglądy ludzi występujących w jej imieniu.

A przecież prawdziwa siła literatury nie polega na zamykaniu dyskusji, lecz na umiejętności jej otwierania.

Przeczytaj także: Mój przyjaciel Czat. Rozmowa z samym sobą 2.0


Na scenie zobaczysz:

Spotkasz w strefie książek:

***

Rejestracja ruszyła.
Spotkajmy na Holistic Talk w Cavatina Hall!


Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Opublikowano przez

Michał Dziuda

Autor


Codziennie jestem nowym człowiekiem.

Nasze filmy na YouTube:

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.