Resi Capital - Deweloper miejskiej przyszłości

„To nie ja”. Kiedy dziecięce wymówki przestają być niewinne

kobieta z wyciągniętym palcem w stronę skulonej dziewczynki karze ją za mijanie się z prawdą

Któż z nas choć raz nie usłyszał od dziecka niestworzonej historii. Wiele z nich jest zupełnie niegroźnych i łatwo je zdemaskować. Często to nawet dobry znak, świadczy o rozwoju wyobraźni. Czasem jednak zdarzają się sytuacje, kiedy takie fantazjowanie może być wczesnym sygnałem przyszłych problemów z zachowaniem i postawą w dorosłości.

Czy dziecięce fantazje to powód do niepokoju? 

„To nie ja zrobiłem, to kot!”, „Nic nie rozbiłem, zawiał wiatr i spadło!”, „Pani nic nie zadała!” – prawie każdy rodzic słyszał takie zdania. Czasem uśmiechamy się pod nosem, bo wiemy, że to typowe dziecięce koloryzowanie i szukanie wymówek. Ale czy zawsze można je lekceważyć? 

Naukowcy z Université de Montréal oraz McGill University przez wiele lat obserwowali ponad trzy tysiące dzieci w wieku 6-19 lat. Zbierali informacje od rodziców i nauczycieli, jak często dzieci mijają się z prawdą. Później, gdy uczestnicy dorośli, sprawdzili ich życie: konflikty z prawem oraz w miarę możliwości zdrowie psychiczne.

Dzieci i mijanie się z prawdą: etap przejściowy 

Wyniki opublikowane w czasopiśmie Development and Psychopathology są w większości pocieszające. U większości dzieci (aż 73 proc według nauczycieli) skłonność do dziecięcych fantazji i mijania się z faktami wyraźnie malała z wiekiem. Im były starsze, tym rzadziej to robiły.

Większość dzieci nie kłamie zbyt często i zwykle robi to coraz rzadziej w miarę dorastania. (…) Miijanie się z prawdą jest więc zwykle powszechne w dzieciństwie, ale u większości dzieci nie jest oznaką poważniejszych problemów.

 – mówiła Victoria Talwar z Uniwersytetu McGilla, autorka badania, w wywiadzie dla PsyPost.

Kiedy historyjki dzieci zamieniają się w problem

Niestety nie u wszystkich jednak było tak dobrze. Na szczęście jednak tylko u niektórych dziecięca fantazja utrzymywała się lub nawet nasilała (ok. 22 proc. według nauczycieli). Takie uporczywe mijanie się z prawdą rzadko występowało samo. Już w wieku 6 lat te dzieci były bardziej agresywne, a w wieku 12 lat bardziej impulsywne. Kiedy dorastały, częściej popadały w konflikt z prawem i miały więcej cech związanych z zachowaniami aspołecznymi.

Ale to też, nie oznacza problemów na cale życie. Takie zachowania dziecka powinny być sygnałem, że może potrzebować dodatkowego wsparcia w nauce kontrolowania emocji, brania odpowiedzialności i rozumienia, jak jego słowa i czyny wpływają na innych.

Nie każde kłamstwo jest niewinne 

Inny zespół naukowców, w odrębnym badaniu, poszedł tropem tych dzieci, które nie wyrastają z opowiadania nieprawdziwych historii. Przy czym nie chodziło już o drobnostki typu „zapomniałam zadania” czy „pies zjadł zeszyt”. Chodziło o kłamstwa, które pojawiały się bez wyraźnej potrzeby: dla efektu, dla manipulacji, dla zabawy w bycie kimś innym.

Badacze obserwowali ich od okresu dorastania do dorosłości. Jakie wnioski? Mimo wchodzenia w wiek dojrzewania, nie wyrastały (ok 5 proc.) ze skłonności do zastępowania prawdy fikcją. Ale ważne są cechy osobowe stwierdzone u tych notorycznych „kłamczuszków”. 

Te osoby już w okresie nastoletnim wykazywały znacznie silniejsze cechy psychopatyczne. Były bardziej manipulacyjne, pozbawione wyrzutów sumienia, impulsywne i nieodpowiedzialne. W dorosłości osoby z tej grupy znacznie częściej popełniały przestępstwa (zarówno z użyciem przemocy, jak i bez) oraz nadużywały substancji psychoaktywnych. 

– opisywali autorzy badania.

Ważny wniosek dla rodziców płynie z tego taki, że nie chodzi tylko o to, jak często dziecko mija się z prawdą, ale też dlaczego i w jakim sposób to robi.

Najpierw spróbuj zrozumieć 

Specjaliści zajmujący się rozwojem dzieci i młodzieży podkreślają, że sporadyczne mijanie się z prawdą i dziecięce fantazje to normalny etap rozwoju. Jednak gdy takie zachowania są częste i towarzyszą im inne trudności (agresja, problemy z emocjami), warto zwrócić na nie uwagę. Dzięki temu badaniu rodzice i nauczyciele mogą lepiej odróżnić zwykłe dziecięce koloryzowanie od sytuacji, które wymagają wsparcia. Zamiast od razu karać, lepiej spokojnie porozmawiać i zrozumieć kontekst, wtedy łatwiej pomóc dziecku.

Warto przeczytać: Fake newsy tylko straszą. Prawda w sieci wciąż wygrywa


Zapraszamy do: ksiegarnia.holistic.news

Życzymy udanych zakupów!
Redakcja

Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Opublikowano przez

Patrycja Krzeszowska

Dziennikarz


Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej Uniwersytetu Rzeszowskiego. W mediach pracuje od 2019 roku. Współpracowała z redakcjami newsowymi oraz agencjami copywriterskimi. Ma ugruntowaną wiedzę psychologiczną, zwłaszcza z psychologii poznawczej. Interesuje się także tematami społecznymi. Specjalizuje się w odkryciach i badaniach naukowych, które mają bezpośredni wpływ na życie człowieka.

Nasze filmy na YouTube:

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.