Resi Capital - Deweloper miejskiej przyszłości

Nic nie płacisz i nic nie dostajesz. Pokolenie Z kupuje na niby

Zakupy na niby: smartfon z mapą wirtualnego kuriera i pełnym koszykiem nad pustym talerzem.

Wirtualne zakupy online przestają być wyłącznie żartem internetowym. Coraz większą popularność zyskują darmowe aplikacje i strony, które pozwalają przeglądać menu restauracji, dodawać produkty do koszyka, składać zamówienie i śledzić wirtualnego kuriera. Użytkownik nic za to nie płaci, a „zamówiony” towar nigdy do niego nie dociera. Zostaje tylko krótki emocjonalny efekt.

Zakupy na niby, nowa moda z Korei

Zjawisko wirtualnych sklepów i aplikacji narodziło się w Korei Południowej i w ostatnich miesiącach znacząco zyskało na widoczności, zwłaszcza wśród osób z pokolenia Z. W praktyce są to serwisy, które imitują doświadczenie zamawiania jedzenia albo kupowania produktów, ale kończą się na samej symulacji transakcji.

Jednym z najbardziej znanych serwisów jest FoodNeverComes. Użytkownik przegląda dania z kilkunastu kuchni, czyta opinie, dodaje pozycje do koszyka, udaje, że „płaci” i obserwuje na mapie ruch kuriera. Potrawa do klienta nie dociera, a mimo to platforma twierdzi, że zaspokoiła już prawie milion takich „zachcianek”.

Innym przykładem jest amerykański Dopamine Shop, który oferuje zarówno figurkę za 99 centów, jak i księżyc za 99 milionów dolarów. Koszyk się zapełnia, ale do płatności już nie dochodzi. Cała sekwencja działań znana z prawdziwych aplikacji zakupowych zostaje zachowana, z wyjątkiem ostatniego kroku – dostawy.

Dlaczego młodzi chcą tak kupować?

Na pierwszy rzut oka można to uznać za dziwaczny żart. Ale zjawisko to doskonale trafia w bardzo współczesne napięcie. Z jednej strony rośnie zmęczenie konsumpcją i ostrożność wobec wydatków, z drugiej – pojawia się potrzeba szybkiej ulgi, emocjonalnego bodźca i krótkiego poczucia kontroli. W takim układzie wirtualne zakupy online stają się uproszczoną wersją znanego rytuału zakupowego, w której odpada koszt i ryzyko, ale zostaje sam mechanizm przyjemności.

Dopamina a zakupy. Liczy się oczekiwanie

Ten mechanizm dobrze opisuje psychologia. Od dawna wiadomo, że największa część napięcia w zakupach nie musi wiązać się z samym posiadaniem rzeczy, lecz z tym, co dzieje się wcześniej: antycypacją, wybieraniem, porównywaniem i wyobrażaniem sobie finału. To właśnie oczekiwanie uruchamia silną reakcję emocjonalną. Badania nad przetwarzaniem nagrody pokazują, że mózg inaczej reaguje na fazę antycypacji, a inaczej na sam moment otrzymania nagrody.

Przyjemność nie zaczyna się dopiero przy odbiorze produktu. Często uruchamia ją już samo zamawianie – właśnie wtedy oczekiwanie i rytuał wyboru wyzwalają dopaminową reakcję nagrody. Dlatego takie aplikacje działają mimo swojej pozornej absurdalności. Użytkownik dostaje dokładnie tę część doświadczenia, która bywa psychologicznie najbardziej atrakcyjna: wybór, napięcie, krótkie oczekiwanie i chwilowe poczucie sprawczości.

Zakupy bez kupowania dają ulgę?

Warto zauważyć, że ten model nie powstał w próżni. W klasycznym handlu internetowym od dawna zarabia się nie tylko na sprzedaży samego produktu, ale również na czasie spędzonym w aplikacji, na powracaniu do koszyka, na budowaniu nawyku i na danych o preferencjach użytkownika. Serwisy symulujące dostawy idą o krok dalej: nie muszą organizować logistyki ani wysyłki, bo cały model opiera się na samej interakcji.

Wirtualny koszyk, prawdziwe dane

W praktyce oznacza to monetyzację uwagi, reklam i zachowań konsumenckich. Dzięki mechanizmom śledzenia aktywności aplikacje mogą rejestrować, co użytkownik przegląda i wybiera, a następnie wykorzystywać te dane do profilowania reklamowego. Wirtualne zakupy online stają się więc nie tylko źródłem chwilowej satysfakcji, ale także źródłem informacji o preferencjach. Z perspektywy biznesowej to rozwiązanie wyjątkowo wygodne: platforma dostaje uwagę użytkownika, nie ponosząc kosztów realnej dostawy.

Co ten trend mówi o nas?

Zjawisko to jest przykładem szerszej zmiany w kulturze konsumpcji. Kiedyś najważniejsze było posiadanie przedmiotu. Dziś coraz większe znaczenie ma sam moment przed zakupem: przeglądanie, selekcja, kliknięcie i oczekiwanie. Aplikacje z fałszywymi dostawami pokazują ten proces w czystej postaci. Są skrajnym, uproszczonym wariantem zakupów, ale jednocześnie bardzo trafnie ujawniają, że satysfakcja z konsumpcji coraz częściej przesuwa się z samej rzeczy ku procesowi jej pożądania.

Przeczytaj również: Nie chodzi o lenistwo. To dlatego nie lubisz robić innym zakupów


Na scenie zobaczysz między innymi:

Spotkasz w strefie książek:

***

Czytelnicy Holistic News z kodem: PRAWDA3 otrzymują 20% rabatu!


Spotkajmy na Holistic Talk w Cavatina Hall!


Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Opublikowano przez

Mariusz Martynelis

Dziennikarz


Absolwent dziennikarstwa i komunikacji społecznej, od 15 lat związany z branżą medialną. Doświadczenie zdobywał m.in. w „Dzienniku Łódzkim”, „Super Expressie” oraz „Esce”. Równolegle współpracował z agencjami reklamowymi i zajmował się tłumaczeniem filmów. Pasjonat dobrego kina, literatury fantastycznej oraz sportu. Swoją kondycję fizyczną i psychiczną zawdzięcza samojedowi o imieniu Jaskier.

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.