Cavatina Group - Tworzymy inwestycje, które zmieniają miasta

Chcesz być jak inni? Możesz zgubić własne życie

Kobieta w błękitnym płaszczu wyróżnia się na tle tłumu identycznych postaci, co ilustruje, jak naśladowanie innych ludzi odbiera indywidualność

Naśladownictwo daje odrobinę przynależności, ale odbiera nam sprawczość i indywidualność. Syty niewolnik to wciąż niewolnik, za którego wybierają inni. Naśladowanie innych ludzi może zacząć się niewinnie – od mody, wzorca czy podziwianej osoby – a skończyć się życiem według cudzych pragnień.

Dlaczego chcemy naśladować innych ludzi?

Wprawdzie Bóg stworzył człowieka na swoje podobieństwo, ale biorąc pod uwagę, jak bardzo jesteśmy różnorodni, zdanie o boskim i człowieczym podobieństwie jest tak samo warte zastanawiania się, jak fakt o nieskończoności wszechświata. Nie ma co liczyć na rozstrzygnięcie. Chyba, że chcemy nabawić się ciężkiej nerwicy.

Powiecie, że przecież skądś musimy brać przykład, aby się rozwijać i nie popaść w anarchię. Rodzice wychowują dzieci na dobrych obywateli, aby dali sobie radę w życiu. Szkoły kształcą w określonych kierunkach, a społeczeństwo żąda od nas przystosowania. Wszystko to wymaga oparcia na podobieństwach do innych ludzi i systemu, który musi nas wykarmić i zapewnić przetrwanie.

Historia pokazuje jednak, że łatwo przesadzić z naśladowaniem wzorców i zachowań. Zaledwie krok dzieli nas od właściwego przystosowania do ślepego podążania za tłumem, co jest najgorszym ryzykiem mimetyzmu.

Warto dodać, że w świecie przyrody idealne wtopienie się w tło prowadzić może do dwóch groźnych zjawisk. Pierwszym z nich jest problem z rozmnażaniem się, bowiem ukryty przed drapieżnikami osobnik staje się niewidoczny także dla potencjalnych partnerów własnego gatunku. Po drugie – nadmierny bezruch i maskowanie mogą utrudniać aktywne zdobywanie pokarmu. I łatwo zostać zjedzonym. W byciu życiowym kameleonem nie ma więc nic, co miałoby rzeczywistą moc odmiany naszego życia.

A chirurg się cieszy

Ludzki mimetyzm świetnie opisał filozof Rene Girard w książce Rzeczy ukryte od założenia świata. Gdy człowiek rezygnuje z własnych potrzeb, wówczas przyjmuje cudze cele i style życia – dowodzi Girard. Jak okiem sięgnąć, widzimy wokół efekty tego zjawiska.

Wszelkie mody na diety, które mają nas odchudzić w dwa tygodnie, co często kończy się poważnym nadwątleniem zdrowia. Powiększanie ust, piersi, pośladków i halogenowy uśmiech to przejęte od celebrytów wzorce piękna. Czynią one kobiety podobnymi do siebie nawzajem, pozbawiając je podmiotowości, naturalnej zmysłowości i ciepła.

Te panie, których nie stać na interwencje chirurgiczne, potrafią zadłużyć się na lata, aby zrealizować marzenia o narzuconym kanonie piękna. A jeśli nie mają żadnych szans, aby zainwestować w drogie zabiegi, niejednokrotnie popadają w stany depresyjne. Niszcząc przy tym swoje życie, z którego nie potrafią czerpać żadnej radości.

Cudze marzenia łatwo wziąć za własne

Poczucie sensu i spełnienia to dla wielu współczesnych coraz częściej stan, w którym przyjmują wiralowe kanony dotyczące bogactwa i wyglądu jako własne. W przeciwnym razie czują się wykluczeni nie tylko z grupy społecznej, ale także z życia w ogóle. A że coraz trudniej przeciętnemu człowiekowi o dostęp do zasobów zgromadzonych w rękach kilku procent najbogatszych ludzi świata, poczucie wyalienowania staje się coraz dotkliwsze.

W głębi ducha niemal każdy marzy o tym, by stać się tak bogaty jak Elon Musk, choć nie każdy ma odwagę przyznać się do tego. Problem pojawia się wówczas, gdy zapytamy, co zrobiłby z takim bogactwem. W odpowiedzi padają: podróże, ciuchy, dobre jedzenie i wypasione samochody, aby szybciej i bardziej komfortowo przemieszczać się z miejsca na miejsce. A co potem?

Jak zaopiekować się pustką, gdy już wydamy złote dukaty i nasycimy się poczuciem bezpieczeństwa, gdy regularnie na nasze konto wpływają tłuste przelewy? Okazuje się, że niewielu ludzi wiedziałoby, jak chcą żyć.

Jaką wartość dodaną potrafiliby wnosić do swojego i cudzego życia? Co by robili, już nie zawodowo, z przymusu, bo trzeba zarobić na kredyt mieszkaniowy czy na nowe zęby, ale z radości tworzenia, z powodu etosu pracy? Niewykluczone, że znów musiałby pojawić się ktoś, kogo można naśladować, aby już więcej nie dźwigać ciężaru nieznośnej pustki. Dlatego tak cenni są na świecie ludzie obdarzeni fantazją – zawsze znajdą naśladowców.

Nowy numer już jest!

Naśladowanie innych ludzi może odebrać nam własny kierunek

Według Girarda pragniemy tego, co mają inni, a to z kolei rodzi zawiść, walkę o te same zasoby i eskalację przemocy w grupie. Nasza skłonność do mimetyzmu, pustego naśladownictwa, może prowadzić do zaniku krytycznego myślenia i ulegania manipulacji tłumu.

Podobnie dzieje się w przypadku grup społecznych, partii politycznych, klubów sportowych czy „wyznawców” różnych teorii spiskowych. Dwie zwaśnione grupy zawsze upodabniają się do siebie, co sprawia, że nie przebierają w środkach, aby niszczyć się wzajemnie. Może nas z tego wydobyć tylko świadomość, że tak jest. Oczywiście nie oznacza to całkowitego zaprzestania destrukcyjnych zachowań.

Jeśli jednak potrafimy jeszcze odrobinę cieszyć się z małych osobistych sukcesów, zaczniemy zauważać, kiedy postępujemy w zgodzie ze sobą, a kiedy upodabniamy się do innych. W dodatku wierząc, że tworzymy w ten sposób własną tożsamość.

Łatwo zatem możemy sprawdzić, czy rzeczywiście chcemy wieść życie pełne splendoru i sławy, czy może tak naprawdę chodzi nam o życie ciekawe, na które w rzeczywistości jeszcze nie mamy pomysłu. A zamiast go poszukać w tym, co nas interesuje i pasjonuje, wybraliśmy małpowanie innych. Jak to się kończy?

Pamiętacie niesamowite sukcesy rosyjskich tenisistek Anny Kurnikowej i Marii Szarapowej? Zachwyceni Rosjanie w małych wsiach, jak Rosja długa i szeroka, zaczęli budować korty tenisowe. Biedni rosyjscy rodzice chwycili się marzenia o tym, że ich mała córeczka mogłaby zostać mistrzynią, gwiazdą tenisa.

Wielu poświeciło mnóstwo czasu i pieniędzy, a nawet wyprzedawali wszystko, co mieli, aby wesprzeć intensywny trening dziecka. A przecież szanse na to, że ktoś zostanie gwiazdą tenisa są minimalne, bez względu na to, ile byśmy trenowali.

Marketing sportu i świata rozrywki nieustannie zasiewa w kibicach przekonanie, że każdy powinien spróbować zostać gwiazdą, pokonać własne ograniczenia społeczne. Może nam być ciężko przyznać, że to, co nazywamy indywidualnym wyborem, tak naprawdę zależy od percepcji i wpływu innych. Chcemy wierzyć, że sprawujemy pełną kontrolę nad swoim życiem i jesteśmy całkowicie autonomiczni. A jednak męczy nas poczucie, że nie wiemy wystarczająco dużo albo brakuje nam czegoś istotnego, żeby nasz wybór był świadomy. Kiedy zaś słyszymy głos autorytetu, podajemy w wątpliwość jego wartość

– pisze w książce Tyrania wyboru Renata Salecl, słoweńska socjolożka i filozofka.

Jak się nie przystosowywać?

Chyba najlepszym przykładem na grozę mimetyzmu jest film Zelig Woody Allena z 1983 roku. To gorzka komedia o ludzkiej naturze, gdzie bohater ma niezwykłe zdolności upodabniania się do postaci i grup, z którymi przebywa.

Allen w roli głównej pokazuje fenomen ludzkiej przystosowalności. Gdy jest z Chińczykami, staje się żółty, z ciemnoskórymi – czarny, z otyłymi – gruby. Upodabnia się nawet do psychiatry, który go bada, twierdząc, że to on jest psychiatrą i próbuje leczyć lekarzy.

Zelig jest każdym, a jednocześnie nikim. Nie ma prawdziwej tożsamości, bo jego życie to udawanie, a przy tym brak kompleksów. Mimetyczna, zerojedynkowa egzystencja. A przecież chce być tylko kochany, co w końcu sobie uświadamia ze wszystkimi tego konsekwencjami. My także możemy wziąć z niego ten dobry przykład. I nieco oszukać mimetycznego drania w nas.

Jeśli mielibyście zrobić tylko jedną rzecz w swoim życiu, nie upodabniajcie się do nikogo.

Przeczytaj także: Polak na kozetce. Tak się sprzedaje fałszywe nadzieje


Na scenie zobaczysz między innymi:

Spotkasz w strefie książek:

***

Czytelnicy Holistic News z kodem: PRAWDA3 otrzymują 20% rabatu!


Spotkajmy na Holistic Talk w Cavatina Hall!


Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Opublikowano przez

Karina Obara

Autor


Ukończyła politologię na UMK w Toruniu, Studium dziennikarstwa europejskiego w Centrum Europejskim Natolin w Warszawie oraz Akademię Terapii Transpersonalnej w Warszawie. Dziennikarka, pisarka, autorka sztuk teatralnych, malarka, terapeutka w certyfikacji. Wydała dziewięć książek, m.in. "Jak odzyskać duszę", „Gdy nadwrażliwość wystawia rachunki. Czterdzieści dwa listy o miłości, życiu i śmierci” (wspólnie z filozofem prof. Lechem Witkowskim) oraz „Miłość w Ejlacie”. Wyd. PIW. Publikowała w Twórczości, Odrze, Czasie Literatury, Helikopterze, Dialogu.

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.