Prawda i Dobro
Imperia przemijają, problem zostaje. Cena terytorium na końcu świata
15 sierpnia 2026

Czy warto studiować, gdy po maturze można od razu wejść na rynek pracy, zdobywać doświadczenie i zarabiać? Tegoroczni maturzyści nie patrzą na studia tak samo jak poprzednie pokolenia. Zapytaliśmy ich, co dziś naprawdę liczy się przy wyborze dalszej drogi.
Przez lata odpowiedź na pytanie „czy warto studiować” była niemal rytuałem. Po maturze idzie się na uczelnię, bo „tak trzeba”, bo „bez studiów będzie się nikim”. Dziś ten automatyzm wyraźnie się kruszy.
Z jednej strony, badania opinii publicznej pokazują, że ponad połowa Polaków wciąż wierzy w dużą wartość dyplomu na rynku pracy. Z drugiej – rośnie odsetek młodych, którzy zamiast bezpiecznego tytułu wolą konkret: pierwszą pracę, realne pieniądze, doświadczenie. W ich narracjach studia przestają być etapem przejściowym między szkołą a „prawdziwym życiem”. Stają się czymś, co trzeba świadomie wkomponować w plan zawodowy.
Kornel, Mateusz i Bartek – trzej maturzyści, którzy właśnie kończą szkołę średnią – planują iść na studia, ale każdy inaczej ustawia priorytety.
Planuję studia, bo czuję, że mogą poszerzyć moje spojrzenie na świat i na rzeczy, które mnie interesują – a to w przyszłości może w dużej mierze zagwarantować mi sukces. Moim zdaniem wiedza, rozwój i kontakty są dużo ważniejsze niż sam dyplom ukończenia studiów
– mówi Kornel.
Mateusz dodaje, że na studiach chce nauczyć się rzeczy przydatnych w pracy, bo sam dyplom „nie wystarczy w przyszłości do znalezienia pracy”. Bartek jest bardziej ambiwalentny. Uważa, że wiedza ze studiów może się przydać. Jednocześnie jest przekonany, że samodzielnie nauczyłby się więcej i szybciej niż na uczelni. Dla całej trójki studia są więc środkiem do celu, a nie celem samym w sobie.
Widać też wyraźną zgodność co do tego, co w ich oczach naprawdę buduje zawodową przewagę. Wszyscy stawiają doświadczenie ponad studia i kursy.
Nie ma żadnego papierka, który będzie cenniejszy od doświadczenia
– podkreśla Kornel.
W ich narracjach dyplom pojawia się raczej jako dodatek niż fundament. Bartek uważa, że bez dyplomu da się osiągnąć sukces, ale gdyby miał wybierać, wolałby dyplom mieć. Dlatego, że, jak mówi, „na pewno nie zaszkodzi”. To nie bunt przeciw studiom, raczej trzeźwe ustawienie hierarchii: papier jest dobry, wiedza jest lepsza, a praktyka – niezbędna.
W wypowiedziach maturzystów widać także inne, niż jeszcze kilkanaście lat temu, spojrzenie na studia jako etap życia. Nie są one już przede wszystkim okresem „odroczenia dorosłości”, ale czymś, co trzeba wkomponować w normalne funkcjonowanie.
Wszyscy trzej planują łączyć studia z pracą. Kornel wybiera studia zaoczne, żeby móc od razu zarabiać i – jak mówi – „nie tracić kolejnych 4 lat stawiając wszystkiego na jedną kartę”. Mateusz myśli o dorywczej pracy, żeby mieć własne pieniądze. Bartek nie chce „siedzieć cały czas i się obijać”. Studia mają być tylko jednym z elementów planu, obok pracy i zarobków. To obraz pokolenia, które nie traktuje uczelni jak bezpiecznej przystani, ale raczej jak jeden z modułów w życiu, który trzeba połączyć z realnym doświadczeniem.
Gdyby mieli dziś wybierać między studiami a pracą z szybką ścieżką awansu, wszyscy skłoniliby się ku pracy.
Z własnego doświadczenia wiem, że najlepsza szkoła na papierze nie oznacza tego samego w praktyce. Po pięciu latach technikum, z którego wyniosłem stosunkowo mało, nie zaryzykowałbym jeszcze raz. Studia można przecież rozpocząć w każdym momencie, a nie jestem pewien, czy mój kierunek – automatyka i sterowanie robotami – nie zostanie wyparty przez sztuczną inteligencję, jak to w dużej mierze stało się z programistami. Praca z perspektywą szybkiego awansu to dziś rzadkość, z której na pewno bym skorzystał
– przyznaje Kornel.
Mateusz mówi podobnie: wolałby pracować, jeśli tylko byłaby to perspektywa solidna. Studiowanie zostaje tu ujęte w języku kosztów i korzyści. Jeśli na horyzoncie pojawia się konkretna szansa zawodowa, uczelnia może poczekać.
Wśród ich rówieśników opinie o studiach są zróżnicowane. Jedni idą na uczelnię z przekonania, inni „trochę z przymusu”, jeszcze inni w ogóle nie planują kontynuować nauki. Coraz częściej odchodzi się jednak od starego przekonania, że bez dyplomu „będzie się nikim”.
To, co mówią maturzyści, nie jest odosobnionym wrażeniem. Z badania OLX Praca z 2025 roku wynika, że 64 proc. maturzystów planuje studia, a 84 proc. chce je łączyć z pracą. Głównymi powodami podejmowania pracy są zdobywanie doświadczenia zawodowego i chęć uniezależnienia się finansowo od rodziców. Podobnie patrzą pracodawcy. Z raportu EFL wynika, że 78 proc. firm zawsze zwraca uwagę na doświadczenie zawodowe kandydatów. Natomiast formalne wykształcenie bierze pod uwagę 62 proc.
Czy warto studiować w takiej rzeczywistości? Dr Anna Staszewska, ekspertka Uniwersytetu WSB Merito Łódź, specjalizująca się w zarządzaniu i rozwoju zawodowym, zwraca uwagę, że wyższe wykształcenie nie jest już gwarancją sukcesu zawodowego, ale nadal daje realną premię.
Dyplom nadal zwiększa szanse na zatrudnienie, wyższe wynagrodzenie i większą mobilność zawodową, szczególnie w zawodach wymagających specjalistycznej wiedzy. Nadal są branże i zawody, w których wyższe wykształcenie pozostaje warunkiem wykonywania profesji, np. w medycynie, prawie, farmacji, architekturze czy wielu zawodach inżynierskich
– mówi dr Staszewska.
Jednocześnie polski rynek pracy coraz wyraźniej przesuwa się w stronę modelu „skills-first”. A w nim liczy się to, co ktoś potrafi zrobić, a nie tylko jakie ma tytuły. Blisko 80 proc. pracodawców zgłasza trudności rekrutacyjne, a główną przyczyną nie jest brak osób z dyplomem, lecz brak odpowiednich kompetencji. W Polsce widać też zjawisko inflacji dyplomów. W grupie osób między 25. a 34. rokiem życia aż 31 procent ma wykształcenie magisterskie. Przy średniej OECD na poziomie 16 procent.
Nie obserwujemy dewaluacji wyższego wykształcenia, ale zmianę jego roli. Sam dyplom przestał być wystarczającą przewagą. Coraz częściej jest traktowany jako punkt wyjścia albo pierwszy filtr rekrutacyjny. O zatrudnieniu i rozwoju decydują doświadczenie, umiejętność wykorzystania wiedzy w praktyce i gotowość do ciągłego uczenia się
– zwraca uwagę dr Anna Staszewska.
W IT, marketingu, e-commerce czy projektowaniu cyfrowym liczy się przede wszystkim portfolio i realne umiejętności. W zawodach regulowanych dyplom pozostaje twardym warunkiem. Największy zwrot z inwestycji nie daje dziś konkretny kierunek, lecz świadomie zaplanowana ścieżka. Oparta na kompetencjach, wartościach i gotowości do uczenia się przez całe życie.
Ekspertka Uniwersytetu WSB Merito nie przeciwstawia studiów doświadczeniu. Podkreśla, że one się dopełniają:
Studia dają wiedzę, uczą zadawania pytań, krytycznego myślenia i rozumienia złożonych zjawisk. Dają też możliwość dotarcia do bardziej świadomych pracodawców albo przynajmniej „przetestowania” ich na poziomie staży i praktyk. Z kolei doświadczenie pozwala sprawdzić, czy właśnie w takim środowisku chcemy pracować i je współtworzyć, czy odnajdujemy w nim sens i czy jest ono zgodne z naszymi wartościami.
Jej zdaniem młodzi ludzie nie tyle przeceniają czy nie doceniają studiów, ile inaczej definiują sukces. Szukają pracy, która daje nie tylko pieniądze, ale też poczucie sensu, rozwój i wpływ. Dlatego coraz częściej wybierają tryb niestacjonarny albo łączą naukę z pierwszymi doświadczeniami zawodowymi już od początku studiów.
Jednocześnie dane ELA i inne analizy nie pozostawiają wątpliwości, że w wielu przypadkach studia się opłacają. Absolwenci kierunków technicznych, informatycznych czy inżynieryjnych osiągają relatywnie wysokie mediany zarobków już w pierwszym roku po dyplomie, a ich wynagrodzenia rosną szybciej niż w wielu innych branżach.
Premia płacowa za dyplom wciąż istnieje – osoby z wyższym wykształceniem zarabiają średnio o około 50–54 procent więcej niż osoby ze średnim – choć jest wyraźnie niższa niż kilkanaście lat temu. W raportach ELA widać też wyraźnie, że najlepiej radzą sobie ci, którzy doświadczenie zawodowe zaczęli zdobywać już w czasie studiów. Dyplom bez praktyki wypada słabiej niż dyplom połączony z pracą.
Pytanie „czy warto studiować” przestaje więc być pytaniem o sam dyplom. Staje się pytaniem o to, jak ktoś chce wykorzystać ten czas. Dla Kornela, Mateusza i Bartka odpowiedź jest podobna: warto, ale nie jako cel sam w sobie. Warto traktować studia jako narzędzie – pod warunkiem, że od początku idzie w parze z praktyką.
Przeczytaj również: Najlepszy młody matematyk Europy: o tym, czego brakuje polskiej szkole




***
Czytelnicy Holistic News z kodem: PRAWDA3 otrzymują 20% rabatu!
Spotkajmy na Holistic Talk w Cavatina Hall!
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:
Prawda i Dobro
15 sierpnia 2026



Zmień tryb na ciemny