Edukacja
Do szkół wraca stara gra. Nie chodzi o zabawę
17 sierpnia 2026

Uzależnienie od telefonu nie dotyczy wyłącznie dzieci i nastolatków. Coraz więcej badań pokazuje, że dla relacji rodzinnych większe znaczenie może mieć nie liczba godzin spędzonych ze smartfonem, lecz momenty, w których rodzic wybiera ekran zamiast dziecka. To właśnie wtedy buduje się – albo osłabia – poczucie bliskości i bezpieczeństwa.
Przy stole w restauracji czteroosobowa rodzina czeka na jedzenie. Dzieci się nudzą, próbują zagadać: „Mamo, a pamiętasz jak…?”. Ojciec przegląda maile, matka odruchowo sięga po telefon – „zaraz, tylko coś sprawdzę”. Rozmowa rozpada się w pół zdania, a każde z nich wraca do swojego ekranu.
W publicznej debacie „uzależnienie od telefonu” kojarzy się przede wszystkim z nastolatkami. Młodymi ludźmi pochylonymi nad ekranem, nieobecnymi w rozmowie, przyklejonymi do mediów społecznościowych. Rzadziej patrzymy na dorosłych – choć to właśnie oni wprowadzili smartfony do codziennego życia i nadają ton temu, jak funkcjonują one w domu.
Kluczowe nie jest wyłącznie to, ile czasu spędzamy ze smartfonem, ale także to, w jakich momentach po niego sięgamy. Czy telefon pojawia się wtedy, gdy dziecko próbuje nawiązać kontakt, opowiedzieć coś ważnego albo zadać trudne pytanie?
Nie trzeba spędzać przed ekranem wielu godzin, by urządzenie zaczęło zakłócać kontakt z dzieckiem. Wystarczy seria krótkich impulsów – „jeszcze rzucę okiem”, „sprawdzę tylko na sekundę” – właśnie wtedy, gdy młody człowiek sprawdza, czy dorosły jest dla niego dostępny.
Zespół pod kierunkiem Dona Granta i Karen E. Dill Shackleford przyjrzał się temu zjawisku w badaniu opublikowanym w 2026 roku we Frontiers in Psychology. Badacze zapytali 600 nastolatków w wieku 12–17 lat, jak odbierają korzystanie z telefonu przez rodziców i jak wiąże się to z ich poczuciem bezpieczeństwa w relacji. Okazało się, że dzieci, które częściej opisywały mamę lub tatę jako „rozproszonych” przez telefony, częściej wykazywały cechy niepewnego przywiązania – zarówno lękowego, jak i unikającego. Efekt dotyczył zarówno matek, jak i ojców.
Im częściej nastolatek ma poczucie, że telefon rodzica odbiera mu uwagę opiekuna, tym częściej opisuje relację jako mniej pewną i mniej bezpieczną. Jednocześnie czuje się mniej zdolny do polegania na rodzicu, w sytuacji gdy potrzebowałby porozmawiać o czymś ważnym. Z perspektywy młodych ludzi telefon rodzica staje się więc nie tylko gadżetem, ale sygnałem tego, czy są naprawdę ważni.
Nowy numer już jest!
Ten mechanizm dostrzega również prof. Anna Lembke, psychiatra i specjalistka w dziedzinie uzależnień. W rozmowie z Holistic News zwraca uwagę, że problem nie sprowadza się do atrakcyjności aplikacji projektowanych tak, by jak najdłużej zatrzymywać uwagę dzieci. Równie ważne jest to, co młodzi ludzie obserwują w domu.
Fakt, że rodzice dają dzieciom przykład bezrefleksyjnego korzystania z urządzeń i platform cyfrowych, także przy stole, oraz to, że nasza kultura normalizuje korzystanie z telefonu wszędzie i o każdej porze, tylko pogłębia problem
– mówi Lembke.
Telefon w ręku rodzica może więc działać podwójnie. Z jednej strony ogranicza bieżący kontakt z dzieckiem, z drugiej uczy je, że rozproszenie ekranem jest zwyczajnym elementem bliskości. Dziecko nie tylko słyszy, jakie zasady dotyczące technologii obowiązują w domu, lecz przede wszystkim widzi, czy dorośli sami ich przestrzegają.
Współautorka badania, dr Karen E. Dill Shackleford, podkreśla, że nie ma ono na celu obwiniania rodziców:
Nie chodzi o to, dlaczego wszyscy jesteśmy złymi rodzicami, lecz o przyjrzenie się naszym rodzinom i temu, w jaki sposób funkcjonują w nich telefony, z nadzieją na wprowadzenie drobnych zmian tam, gdzie mają one znaczenie.
Rozwiązaniem nie jest całkowite odcięcie się od technologii. Chodzi raczej o świadome korzystanie z telefonu i o ochronę tych momentów, w których dziecko szczególnie potrzebuje uwagi rodzica. W praktyce oznacza to pilnowanie, by smartfon nie wchodził pomiędzy bliskich wtedy, gdy liczy się rozmowa, obecność i szybka reakcja.
Scena w restauracji mogłaby wyglądać zupełnie inaczej. Dzieci się nudzą, jedzenie nie nadchodzi, telefony są w zasięgu ręki. Ojciec odruchowo sięga po smartfon, zatrzymuje się w pół ruchu. Odkłada urządzenie na skraj stołu, ekranem w dół. Matka robi to samo. „Nudzi wam się? Opowiedzcie jak wam minął dzień” – mówi. Nic spektakularnego. Po prostu kilka minut, w których rodzice wybierają rozmowę zamiast ekranu.
Każdy taki gest – odłożenie telefonu, gdy dziecko zaczyna rozmowę, czy jasne „jestem dla ciebie, porozmawiajmy” – staje się sygnałem, że w ważnych chwilach relacja jest ważniejsza niż urządzenie. Uzależnienie od telefonu po stronie rodzica nie zniknie z dnia na dzień, ale może przestać w sposób niezauważalny podkopywać zaufanie między nim a dziećmi.
Nie każda zmiana musi oznaczać radykalne ograniczenie czasu przed ekranem. Dla dziecka znaczenie może mieć przede wszystkim to, czy rodzic potrafi odłożyć telefon w chwili rozmowy, napięcia albo potrzeby bliskości. Takie gesty nie rozwiązują wszystkich problemów związanych z technologią, ale budują podstawowy komunikat: kiedy jesteś obok i mnie potrzebujesz, nie konkurujesz z ekranem o moją uwagę.
Przeczytaj również: Nocą trudniej odłożyć telefon. Naukowcy odkryli powód
Życzymy udanych zakupów!
Redakcja
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: