Prawda i Dobro
Ponad 250 mln zł w 9 dni. Tak Polska zareagowała na jeden sygnał
27 kwietnia 2026

Współpraca z rywalami zamiast otwartego starcia? Intuicja podpowiada, żeby wyeliminować przeciwników i przejąć pełną kontrolę. A jednak to właśnie ta mniej oczywista droga bywa skuteczniejsza. To nie jest teoria z sali szkoleniowej ani schemat z poradnika. To wniosek z życia człowieka, który działał pod ogromną presją i zdobył szacunek na całym świecie.
Czy potrafisz zrezygnować z dumy i potrzby dominacji w imię czegoś większego? To pytanie pojawia się zawsze tam, gdzie zaczyna się władza i niemal zawsze wywołuje dyskomfort. Niewielu ludzi jest gotowych powiedzieć „nie wiem” i zwrócić się o pomoc do tych, którzy im nie sprzyjają. A jednak historia zna taki przypadek
Pochodził z biednej rodziny, a jego formalna edukacja trwała niespełna rok. To nie przeszkodziło mu jednak zdobyć wiedzy, która robiła wrażenie nawet na przeciwnikach. Prawo, retoryka, oratorstwo, historia, topografia, strategia wojskowa. Tego wszystkiego uczył się sam, często późnymi wieczorami, kiedy inni dawno odkładali książki. To wymagało czasu i wytrwałości, ale właśnie ta konsekwencja zaczęła procentować. Najlepiej było to widać w trakcie głośnej debaty ze Stephenem Douglasem.
Abraham Lincoln, bo to o nim mowa, w 1860 roku wygrał wybory na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Dla wielu było to zaskoczenie. Nie był najbardziej znanym kandydatem, choć uchodził za jednego z bardziej oczytanych. Mąż stanu, ale o wielkiej pokorze. O tym ostatnim przekonano się niedługo po tym, jak objął władzę.
Pokonał najpopularniejszych i najsilniejszych przeciwników. Wielu z nich go nie szanowało, często intrygowali przeciwko niemu.
Gdybym próbował czytać wszystkie słowa krytyki skierowane przeciwko mnie – mógłbym równie dobrze zamknąć swoje biuro i wziąć się za coś innego. Robię to, co według mnie najlepsze, najlepiej jak potrafię. I mam zamiar robić tak do końca.
– powiedział kiedyś Lincoln.
Po wygranych wyborach wielu było przekonanych, że zrobi to, co w takiej sytuacji wydaje się oczywiste. Odsunie przeciwników i otoczy się lojalnymi współpracownikami. Lincoln wybrał inną drogę. Zamiast odwetu postawił na współpracę z rywalami.
W jego najbliższym otoczeniu znaleźli się William H. Seward, Salmon P. Chase i Edward Bates. Niezależni, ambitni, często otwarcie się z nim niezgadzający. Trudni partnerzy do współpracy. Mimo to nowy prezydent powierzył im kluczowe stanowiska i realny wpływ na decyzje państwa. W praktyce był to świadomy wybór, który pokazywał, jak można zarządzać konfliktem bez jego eskalowania.
Mimo trudnych początków i słabych relacji z nowymi współpracownikami, podwładni Lincolna dobrze się spisali na swoich stanowiskach. Wymagało to obustronnej pracy, ale i wyznaczania granic przez prezydenta. Decyzje wielkich liderów i wzajemna współpraca z czasem zamieniła się w obustronny szacunek, a zyskali na tym nie sami politycy, lecz całe państwo – Stany Zjednoczone.
Rząd musi troszczyć się o to dla swojego ludu, co stanowi ich potrzebę, a czego w ogóle nie są w stanie sami zrobić lub czego pozostawieni samym sobie nie są w stanie zrobić dobrze. We wszystkim jednak, co jednostki są w stanie zrobić same, rząd do tego nie może się mieszać.
– powiedział w jednym ze swoich najsłynniejszych wystąpień ten amerykański przywódca.
To podejście, czyli współpraca z rywalami ponad osobistymi kłótniami, wyróżniało Lincolna na tle wielu politycznych liderów. Zostało opisane w książce Team of Rivals.
Biografia autorstwa Doris Kearns Goodwin pokazuje początki tej współpracy i relacje między politycznymi rywalami. To nie tylko historia jednego człowieka, ale też ludzi, którzy musieli nauczyć się działać razem w trudnym czasie dla Stanów Zjednoczonych. Książka została nagrodzona Lincoln Prize w 2006 roku i była inspiracją dla filmu Lincoln.
Żaden człowiek, który postanowił w pełni wykorzystać swój potencjał, nie może tracić czasu na osobiste zwady. Tym bardziej nie może sobie pozwolić na ponoszenie ich konsekwencji, w tym na psucie własnego charakteru i utratę samokontroli.
– taki cytat z wystąpienia amerykańskiego przywódcy przytacza Doris Kearns Goodwin w swojej książce.
Pomimo pokory i ciągłego zdobywania wiedzy, początkujący prezydent USA czasem się mylił, zwłaszcza w kwestiach strategii wojennej. Wykorzystywał to, co było jego największą siłą. Wytrwałość, ciężką pracę i potrzebę zdobywania wiedzy.
To właśnie te cechy pomogły mu przezwyciężyć pierwsze trudności oraz błędy i stać się cenionym przywódcą.
Kimkolwiek jesteś, bądź dobry.
– mawiał.
Historia Abrahama Lincolna pokazuje, że sukces nie polega wyłącznie na pokonywaniu przeciwników. Równie istotna jest umiejętność współpracy, także z tymi, którzy jeszcze chwilę wcześniej stali po drugiej stronie. To lekcja wytrwałości, pracy i zdolności spojrzenia dalej niż własne ambicje. Bo bywa, że to właśnie dawni rywale, jeśli dostaną przestrzeń do wspólnego działania i wykorzystania swoich kompetencji dla dobra innych, stają się najbardziej wartościowym wsparciem.
Warto przeczytać: Ciekawość małego chłopca zmieniła świat. Zaczął od jednego pytania
Życzymy udanych zakupów!
Redakcja
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: